Norweski skoczek Isak Andreas Langmo zasłabł podczas kontroli sprzętu przed zawodami Pucharu Świata w Lillehammer

Norweskie media opisują niecodzienne wydarzenia z udziałem norweskiego skoczka narciarskiego Isaka Andreasa Langmo. Młodziutki zawodnik zestresował się kontrolą sprzętu przed zawodami Pucharu Świata i stracił przytomność. Jak się okazało, był to dopiero początek jego nietypowych perypetii w związku ze startem w Lillehammer.

Ryoyu Kobayashi wygrał niedzielny konkurs PŚ w Lillehammer

Źródło wideo: Eurosport

Lillehammer w ostatni weekend ugościło skoczków w pierwszych zawodach sezonu. Osiem miesięcy od wybuchu pamiętnej afery kombinezonowej z udziałem norweskiej reprezentacji. Wszystko wskazuje na to, że tamte wydarzenia odbiły piętno na młodych zawodnikach.

"Ciemno przed oczami"

W środę, dwa dni przed pierwszymi zawodami, 21-latek oraz pozostali skoczkowie zostali poddani w Lillehammer kontroli sprzętu. Sędziowie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) przyglądali się między innymi ich kombinezonom. Standardowa procedura wywołała u Langmo wiele emocji.
- Niewiele z tego wszystkiego pamiętam. Wiem, że przed sprawdzaniem i czipowaniem kombinezonów poziom stresu był trochę za wysoki - wspomina skoczek w rozmowie z serwisem dagbladet.no.
- Zrobiło mi się przed oczami ciemno. Potem poczułem, że upadam i ludzie z FIS próbują mnie złapać. Chyba od razu zorientowali się, co się ze mną stało. Po wszystkim dostałem kubek wody. Byłem trochę zdezorientowany, ale kontrolerzy wykazali się wyrozumiałością. Powiedzieli nawet, że mogę przejść sprawdzanie sprzętu później - dodaje.
picture

Langmo stawia dopiero pierwsze kroki w Pucharze Świata

Foto: Imago

Langmo przyznał, że nie wie, na jak długo stracił przytomność, ale ktoś z członków jego ekipy powiedział mu, że trwało to około dziesięciu sekund. Sytuacja zaniepokoiła dyrektora norweskiej kadry Jana-Erika Aalbu.
- Dowiedziałem się o wszystkim dopiero później. Trudno było o tym słuchać. Zawodnik zmagał się z wirusem, miał problemy żołądkowe. Ale to było połączenie, właśnie jego stanu i przepisów. To pokazuje, jak obciążeni są teraz skoczkowie - mówi Aalbu.
Langmo ostatecznie przeszedł kontrolę pozytywnie jeszcze tego samego dnia.

Problemy podczas kolejnej kontroli i dyskwalifikacja. "Najgłupsza zasada, jaka istnieje"

W sobotę nie pojawił się na obiekcie, szansę od swojego trenera dostał dzień później. W kwalifikacjach oddał przyzwoity skok i wydawało się, że może szykować się do głównych zawodów. Problemy pojawiły się podczas... kontroli sprzętu.
Sędziowie dostrzegli, że zawodnik startował z odpiętym zamkiem w lewym ramieniu kombinezonu. Norweska ekipa była wściekła, twierdząc, że kontroler okazał się aż nadto skrupulatny. Odpięty zamek był efektem niedopatrzenia skoczka, nie dawał mu zresztą żadnej korzyści.
- Nie chcę używać mocnych słów. Ale to musi być najgłupsza zasada, która istnieje - grzmiał Aalbu.
picture

Aalbu i Langmo podczas weekendu w Lillehammer

Foto: Imago

Norwegowie nie zamierzali zaakceptować sytuacji i złożyli protest, żądając anulowania żółtej kartki dla swojego zawodnika. Ostatecznie sędziowie FIS się do niej przychylili, co bardzo ucieszyło zawodnika. - Odczułem ulgę. Nie tylko w swoim imieniu, ale też całej norweskiej drużyny. Gdybym dostał kolejną żółtą kartkę, byłaby czerwona. Wtedy stracilibyśmy jedno miejsce w następnych zawodach - tłumaczył.
Następny Puchar Świata już we wtorek i w środę. Zawodnicy będą skakać w Falun.
(TG/po)


dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama