Eurosport
Barca broni tytuł!
📝
16/05/2010, 20:45 GMT+2
Nie było sensacji w ostatniej kolejce Primera Division. Piłkarze Barcelony pokonali Real Valladolid 4:0 i po raz 20. w historii, a drugi z rzędu zostali najlepszym zespołem w Hiszpanii. Real Valladolid żegna się natomiast z hiszpańską ekstraklasą.
Eurosport
Foto: Eurosport
Jedynie przez pierwsze 10 minut kibice, którzy szczelnie wypełnili w niedzielne popołudnie Camp Nou, mogli mieć wątpliwości, co do losów mistrzowskiego tytułu. Goście z Valladolid ambitnie zaatakowali, co w połączeniu z nerwowością panującą wśród piłkarzy "Blaugrany" zapewniło fanom gospodarzy kilka siwych włosów. Żadna z szans nie została jednak wykorzystana i po 10 minutach podopieczni Josepa Guardioli złapali swój rytm gry.
Przed meczem fani "Dumy Katalonii" martwili się nieobecnością swojego magicznego duetu środkowych pomocników Xavi - Iniesta. Okazało się jednak, że także ich można zastąpić, a w roli głównej wystąpił Yaya Toure. Wokół osoby gracza z Wybrzeża Kości Słoniowej pojawia się wiele plotek transferowych sygnalizujących jego odejście do innego klubu, przeciwko Valladolid to nie miało jednak żadnego znaczenia. "Yaya Monstor", jak nazywany jest przez kibiców Barcelony, miał udział w trzech zdobytych bramkach, pokazując jak wartościowym i wszechstronnym jest graczem.
Strzelanie do bramki golkipera gości - Jacobo - rozpoczęło się podobnie jak w Poznaniu dzień wcześniej - od bramki samobójczej. W polu karnym zatańczył z piłką Pedro i mocno kopnął ją w pole bramkowe. Ta uderzyła w środkowego obrońcę gości - Prieto - i wpadła obok bezradnego bramkarza Valladolid. Była to 27. minuta meczu.
Cztery minuty później było już 2:0. Akcję rozpoczęli błyskawiczną wymianą podań Messi z Toure, po czym Argentyńczyk prostopadłym podaniem obsłużył wychodzącego na pozycję Pedro. Wychowanek Barcelony po raz kolejny w tym sezonie zachował zimną krew i podwyższył wynik spotkania, zdobywając 12. gola w całym sezonie.
Po przerwie goście nie wyglądali już jak zespół wierzący w możliwość zdobycia bramki, kwestią czasu były za to kolejne gole dla gospodarzy. Udało im się strzelić dwie, obie były autorstwa Lionela Messiego - najpierw wykorzystał on doskonałe podanie od Toure, gdzie wystarczyło tylko dołożyć nogę i skierować piłkę do pustej bramki.
Czwarty gol to już kwintesencja umiejętności argentyńskiego gwiazdora "Blaugrany" - po raz kolejny podaniem obsłużył go reprezentant WKS, ale Messi musiał jeszcze ograć obu środkowych obrońców Realu Valladolid i płaskim strzałem pokonać wychodzącego z bramki Jacobo. Uczynił to bezbłędnie, czym zdobył 34. gola w sezonie Primera Division. To wyrównanie rekordu słynnego Brazylijczyka Ronaldo, jaki ustanowił w barwach Barcelony w sezonie 1996/1997. Messi ma jednak jedną przewagę nad słynnym konkurentem - jego gole zapewniły drużynie ze stolicy Katalonii tytuł, Ronaldo musiał zadowolić się drugim miejscem.
Dla podopiecznych Josepa Guardioli nie był to aż tak udany sezon, jak ten poprzedni. Nie udało się obronić tytułu najlepszej drużyny w Europie, ani Pucharu Hiszpanii, udało się jednak zachować ligowy prymat, do czego potrzeba było zdobyć aż 99 punktów. Teraz przed katalońskim klubem wybory nowego prezydenta i gorące lato transferowe, a o efektach tych działań przekonamy się już pod koniec sierpnia, gdy wystartuje kolejny sezon hiszpańskiej Primera Division.
Nie zagrają w niej piłkarze Real Valladolid - pod dowództwem Javiera Clemente finiszowali bardzo ambitnie, ale nie byli w stanie odrobić strat poniesionych w pierwszej części rozgrywek. Razem z Xerez i Tenerife przyszły sezon ten zespół spędzi w Segunda Division.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama