Arsenal przegrał mistrza?

Od 2004 roku Arsenal nie zdobył mistrzostwa Anglii. I nie zdobędzie jeszcze długo, jeśli nie nauczy się wykorzystywać takich okazji. Kanonierzy mieli szansę podgonić Manchester United, ale zremisowali u siebie z Sunderlandem 0:0. A Czerwone Diabły grają w niedzielę trudny mecz z Liverpoolem.

Eurosport

Foto: Eurosport

Oczywiście, Kanonierzy mogą tłumaczyć się błędami sędziów. W sobotę Anthony Taylor nie podyktował słusznego karnego i nie uznał prawidłowego gola dla gospodarzy. Ale na arbitra nie można zwalić słabej gry Arsenalu przez większą część spotkania.
Drużyna dwóch Polaków może też usprawiedliwiać się osłabieniami. Z Sunderlandem przez kontuzje nie zagrali Fabregas, Van Persie i Song. Ale czy Arszawin, Bendtner i Nasri nie powinni wziąć ciężaru gry na siebie? Z tej trójki w miarę dobrze zagrał tylko Rosjanin.
Statystyki z tego spotkania mogą być mylące. Kanonierzy oddali 14 strzałów, z czego połowa była celna. Sunderland uderzał 8 razy, trzykrotnie w światło bramki. W posiadaniu piłki też zaznacza się przewaga gospodarzy (63 procent czasu). A jednak długimi momentami to goście spychali Arsenal do obrony.
Podopieczni Wengera zaatakowali dopiero w końcówce i uczciwe przyznać trzeba, że niewiele zabrakło im do szczęścia. Rewelacyjny mecz rozegrał jednak młody bramkarz Sunderlandu Simon Mignolet. Belg wyrasta powoli na gwiazdę Premier League.
Cały mecz w bramce drużyny z Emirates rozegrał Wojciech Szczęsny. Nie popełnił najmniejszego błędu, a w ostatnich dziesięciu minutach uratował zespół przed porażką po strzale Welbecka.
Arsenal zdobył punkt i zmniejszył stratę do Manchesteru United do trzech "oczek". Jednak Czerwone Diabły w niedzielę o 14.30 grają na wyjeździe z Liverpoolem i mogą powiększyć przewagę. Arsenal ma w zanadrzu jeszcze mecz zaległy.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama