Dwa gole Van Persiego

Piłkarze Wolves mogą być groźni dla najlepszych, ale tylko na własnym stadionie. Po zeszłotygodniowej wygranej z Manchesterem United, dziś przedostatnia drużyna Premier League bez walki przegrała z Arsenalem na Emirates 0:2. Oba gole strzelił Robin van Persie. Wojciech Szczęsny srodze się wynudził.

Eurosport

Foto: Eurosport

Kibice Kanonierów nie będą długo wspominać tego spotkania. Najważniejszy morał z niego jest taki, że Arsenalowi udało się nie stracić dystansu do Manchesteru United, który dziś pokonał City 2:1.
Piłkarze Wolves wyszli na Emirates bez wiary w korzystny rezultat i już po kwadransie skarcił ich Van Persie. Holender pozazdrościł Rooney'owi strzału z przewrotki, więc ładnie uderzył z woleja po podaniu Cesca Fabregasa.
Kanonierzy nie forsowali tempa, ale co jakiś czas stwarzali groźne sytuacje. Pod koniec pierwszej połowy cudem gola nie strzelił Theo Walcott, a dobitkę Fabregasa obrońca wybił z linii bramkowej.
W przerwie Arsene Wenger mógł nakazać piłkarzom szybkie podwyższenie wyniku, bo po przerwie Arsenal przyspieszył. Na 2:0 Van Persie podwyższył w 56. minucie po kontrze i podaniu od Walcotta.
Wojciech Szczęsny ani razu nie musiał interweniować przy strzale. Być może trzy razy miał piłkę w rękach po dośrodkowaniu. Najwięcej grał nogami, jako piąty obrońca.
Ze względu na dwa gole tytuł Man of the Match przypadnie Van Persiemu, ale bardzo kreatywny był w sobotę Jack Wilshere. Sporo zagrożenia stwarzał też Arszawin.
Po 27. kolejkach Arsenal traci do United cztery punkty.
Arsenal – Wolverhampton 2:0 (1:0)Bramki: van Persie 16, 56.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama