Krew, faule, kontuzje

Niewiele w poniedziałek mieliśmy meczów wartych uwagi, ale ten jeden przyniósł więcej emocji, niż standardowa kolejka polskiej ekstraklasy. Skazywany na pożarcie Everton pokonał na wyjeździe Manchester City 2:1, choć to gospodarze mieli zdecydowaną przewagę i oddali mnóstwo strzałów.

Eurosport

Foto: Eurosport

Do tego zobaczyliśmy ostrą walkę, rozbite głowy, kontuzjowane kolana. I dwie czerwone kartki!
Mecz zaczął się naprawdę niezwykle. W pierwszych dwudziestu minutach Manchester miał przewagę w posiadaniu piłki 90 do 10 procent. To jednak goście w tym czasie strzelili dwa gole, bez odpowiedzi City!
Po wstrząsającym początku gracze City zamknęli rywali w ich polu karnym, ale ci do perfekcji opanowali murowanie bramki. Niemal każdy strzał zatrzymywał się na nogach obrońców.
Od początku walka o piłkę szła na łokcie. Przez to głowę rozciął sobie strzelec pierwszego gola Tim Cahill, a wargę Phil Neville. Największą wolą walki wykazał się jednak Pablo Zabaleta, którego rana nie chciała przestać krwawić. Z całą rolką bandaża na głowie Argentyńczyk grał jednak do końca meczu i z pewnością się nie oszczędzał.
W efekcie ostrej gry w 60. miucie czerwoną kartkę dostał Victor Anichebe, a w 94. Kolo Toure.
Manchester kontaktowego gola strzelił w 72. minucie. Grający w przewadze gospodarze w końcówce groźnie atakowali, ale ich strzały jak szalony bronił Tim Howard.
Piąta z rzędu (!) wygrana Evertonu na stadionie City stała się faktem. Gospodarze stracili szansę, by po raz pierwszy od 81 lat przerwę świąteczną spędzić na pozycji lidera Premier League.
Mancheste City - Everton 1:2 (0:2)Bramki: Jagielka samobójcza 72 - Cahill 4, Baines 19
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama