Eurosport
Zwycięski gol Naniego
📝
02/05/2010, 18:32 GMT+2
Wygrywając z Sunderlandem 1-0 piłkarze Manchesteru United zachowali szanse na zdobycie 4. z rzędu tytułu Mistrza Anglii. Złotą bramkę strzelił Portugalczyk Nani. Podopieczni Alexa Fergusona tracą jeden punkt do prowadzącej w tabeli Premier League Chelsea.
Eurosport
Foto: Eurosport
Przed rozpoczęciem meczu na Stadium of Light piłkarze Alexa Fergusona znali już wynik z Anfield Road, gdzie Liverpool przegrał z londyńską Chelsea 0-2. Znacząco zmniejszyło to szanse "Czerwonych Diabłów" na czwarty z rzędu tytuł Mistrza Anglii, ale mimo tych niekorzystnych wiadomości gracze gości zrobili co do nich należało i pokonali zespół Sunderlandu.
Złotą bramkę strzelił w 28. minucie Nani. Portugalski skrzydłowy był wyróżniającym się zawodnikiem w tym spotkaniu, a w tej konkretnej sytuacji strzałem w długi róg bramki Craiga Gordona wykończył koronkową akcję swoich kolegów.
Manchester United wypracował w niedzielne popołudnie wystarczająco wiele szans, by zdobyć więcej goli, ale większość z nich została zmarnowana przez Dimitara Berbatowa. Zawodzący w tym sezonie Bułgar raził ospałością i brakiem skuteczności, nie będąc w stanie wykorzystać świetnych sytuacji stwarzanych przez resztę gracz, w tym przez wracającego po kontuzji Wayne'a Rooneya.
Spokojniej było pod bramką Edwina Van der Sara. Gospodarze, co prawda kończyli spotkanie z trójką nominalnych napastników na boisku, nie przełożyło się to jednak na ilość stwarzanych przez nich sytuacji. Najgroźniej było po strzałach z dystansu Steeda Malbranque'a, holenderski golkiper Manchesteru nie dał się jednak zaskoczyć. A francuski pomocnik Sunderlandu miał wiele szczęścia, że sędzia Steve Bennett nie usunął go w 2. połowie z boiska, po brutalnym faulu popełnionym na Jonnym Evansie.
Po niedzielnej wygranej podopieczni Alexa Fergusona mają na koncie 82 zdobyte punkty. O jeden więcej zgromadzili piłkarze londyńskiej Chelsea i to właśnie między tymi dwoma zespołami w przyszłą niedzielę rozstrzygnie się sprawa mistrzowskiego tytułu. Znacznie bliżej są niego gracze Carlo Ancelottiego, którzy na Stamford Bridge podejmą słabo spisujące się w meczach wyjazdowych Wigan. Manchester musi więc nie tylko pokonać na Old Trafford Stoke City, co nie powinno być specjalnie trudne, ale również liczyć na to, że piłkarze Roberto Martineza będą w stanie z Londynu wyjechać z co najmniej jednym punktem.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama