United pokonuje Tottenham

Magiczny gol Naniego i spokój Ryana Giggsa przy egzekwowaniu dwóch jedenastek zapewniły Manchesterowi United wygraną 3:1 nad Tottenhamem Londyn. Dzięki zwycięstwu podopieczni Alexa Fergusoan wrócili na pierwsze miejsce w tabeli Premier League, mając jednak jeden mecz rozegrany więcej od Chelsea.

Eurosport

Foto: Eurosport

W sobotnie popołudnie na Old Trafford zmierzyły się dwa zespoły, które desperacko walczą o zrealizowanie swoich przedsezonowych celów. Podopieczni Alexa Fergusona marzą o czwartym z rzędu tytule mistrzowskim, natomiast gracze Harry'ego Redknappa ze wszystkich sił chcą przełamać hegemonię angielskiej wielkiej czwórki, by wedrzeć się do Ligi Mistrzów. Nic więc dziwnego, że przed meczem obu tych zespołów oczekiwania były ogromne, a stawka jeszcze większa.
Pozbawiona spięć podbramkowych i groźnych strzałów pierwsza połowa była zimnym prysznicem dla kibiców obu drużyn. Swoich sił próbowali zarówno Berbatow, jak i Valencia, jednak Heurelho Gomes albo z łatwością bronił ich uderzenia, albo ze spokojem obserwował piłkę przelatującą obok słupków bronionej bramki. Prawdziwe emocje zaczęły się za to po przerwie.
Kibicom gospodarzy zadrżało serce już na początku drugiej części gry. Tuż po rozpoczęciu słabo poczuł się Patrice Evra i przez moment wydawało się, że Francuz będzie musiał zejść z boiska, bo pozostanie na nim grozi mu utratą przytomności. Boczny obrońca "Czerwonych Diabłów" został jednak na placu gry i kilka minut później wywalczył rzut karny, gdy w polu karnym wyciął go Benoit Assou-Ekotto. Dobrym podaniem w tej akcji popisał się Dimitar Berbatow, a jedenastkę wykorzystał Ryan Giggs, choć bardzo bliski skutecznej parady był bramkarz gości. Warto podkreślić, że był to pierwszy w historii występów w Premier League rzut karny skutecznie egzekwowany przez Walijczyka.
Goście wyrównali po niecałym kwadransie. W 70. minucie po rzucie rożnym najwyżej wyskoczył kapitan "Kogutów" Ledley King i strzałem głową pokonał bezradnego Edwina Van der Sara. Bardzo biernie w tej sytuacji zachował się Michael Carrick, a nieporadnością popisał się stojący przy długim słupku Rafael da Silva, który w dość komiczny sposób starał się wybić zmierzającą do bramki piłkę.
Po straconym golu błyskawicznie zareagował Alex Ferguson, który posłał do boju swojego super rezerwowego Federico Machedę. Młody Włoch po raz kolejny nie zawiódł i w 81. minucie popisał się świetnym, krótkim prostopadłym podaniem do Naniego. Portugalski skrzydłowy wbiegł w pole karne i cudowną podcinką pokonał wychodzącego z bramki Gomesa. Old Trafford oszalało!!!
Nani nie poprzestał na zdobytej bramce. 5 minut później popisał się indywidualnym rajdem i będąc już w polu karnym został podcięty przez Wilsona Palaciosa. Po raz drugi oko w oko z bramkarzem gości stanął Ryan Giggs i po raz drugi lewa noga Walijczyka potwierdziła, że nie tylko potrafi wiązać krawaty, ale także pewnie egzekwuje strzały z jedenastu metrów.
Dzięki wygranej piłkarze Manchesteru United powrócili na pierwsze miejsce w tabeli Premier League, z przewagą dwóch punktów nad londyńską Chelsea. Podopieczni Carlo Ancelottiego w niedzielne popołudnie będą jednak mieli szansę odzyskać prowadzenie, o ile na Stamford Bridge pokonają Stoke. Równie skomplikowana jest sytuacja Tottenhamu. "Koguty" utrzymały czwarte miejsce, ale Harry Redknapp i jego gracze z niecierpliwością będą obserwować wieczorny mecz Arsenalu i Manchesteru City, a także niedzielne derby pomiędzy Birmingham a Aston Villą. Walka o ostatnie miejsce w Lidze Mistrzów jest jeszcze daleka od rozstrzygnięcia.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama