Eurosport
Lech wygrywa w Chorzowie!
📝
11/05/2010, 20:43 GMT+2
Niesamowita końcówka w Chorzowie - Lech przegrywał po bramce Pulkowskiego, ale gole Lewandowskiego i Kriwca zapewniły "Kolejorzowi" wygraną. Po remisie w derbach Krakowa piłkarze Jacka Zielińskiego są o krok od zdobycia mistrzostwa Polski!
Eurosport
Foto: Eurosport
To może być najbardziej niesamowita końcówka w historii polskiej ligi. W czasie gdy Mariusz Jopem samobójczym strzałem pozbawił wygraną Wisłę Kraków, Siergiej Kriwiec pokonał Krzysztofa Pilarza, czym zapewnił zwycięstwo Lechowi Poznań w Chorzowie. „Kolejorz” zwyciężył 2:1 i tylko jeden 3-punktowy krok dzieli go od zdobycia tytułu Mistrza Polski.
Bramka Białorusina jest i będzie tematem wielu kontrowersji. Wszystko zaczęło się kilkadziesiąt sekund wcześniej pod polem karnym poznaniaków – tam po starciu z Manuelem Arboledą upadł na murawę rezerwowy Arkadiusz Piech, wydawało się, że faulowany przez Kolumbijczyka. Sędzia Paweł Gil nie przerwał jednak gry i do ataku przeszli goście. Gracze Ruchu pokazywali lechitom, by ci wybili piłkę na aut, gdy na murawie leżał jeszcze Piech. Ten jednak w pewnym momencie podniósł się, gracze Jacka Zielińskiego kontynuowali więc grę i rozstrzygnęli losy nie tylko meczu, ale może i mistrzostwa Polski. Po podaniu Lewandowskiego piłka trafiła do Kriwca, ten sprytnie się z nią obrócił i uderzył z lewej nogi. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z graczy Ruchu i wpadła przy krótkim słupku bramki, myląc zupełnie zdezorientowanego Pilarza! Na ławce rezerwowych Lecha wybuch szał radości, spotęgowany jeszcze doniesieniami z Krakowa.
Przez większość spotkania nie zapowiadało się jednak na święto w Poznaniu, wręcz przeciwnie – autokar wracający do stolicy Wielkopolski mógł być bardzo, bardzo smutnym miejscem. Gracze „Niebieskich” walczący awans do europejskich pucharów wypowiedzieli lechitom boiskową wojnę – na murawie nie było ani centymetra wolnego miejsca, a na niej mnożyły się faule. Nie były one złośliwe czy brutalne, uniemożliwiały jednak konstruowanie płynnych akcji.
Tak wyglądała cała pierwsza połowa. Druga część gry zaczęła się za to od zdobytej bramki, która odmieniła przebieg meczu. Tuż po rozpoczęciu gry prawą stroną przedarł się Wojciech Grzyb i dośrodkował w pole bramkowe gości. Tam niezbyt pewną interwencją popisał się Krzysztof Kotorowski i z najbliższej odległości piłkę do bramki wepchnął Michał Pulkowski.
Piłkarze Lecha ani przez chwilę nie podłamali się straconym golem. Od razu rzucili się do ataku, długimi momentami to kontry gospodarzy wydawały się znacznie groźniejsze. Szwankowało jednak ostatnie podanie, lub za straconą bramkę skutecznymi interwencjami rehabilitował się Kotorowski.
Lechici dopięli swego w 69. minucie. Akcję rozpoczął Dimitar Injac, przytomnie rozrzucając piłkę na prawe skrzydło. Tam możliwościami ofensywnymi błysnął Grzegorz Wojtkowiak, który łatwo ograł pilnującego go gracza Ruchu i dograł do wbiegającego w pole bramkowe Roberta Lewandowskiego. Przyszły napastnik Borussi Dortmund nie miał problemów z pokonaniem Pilarza i doprowadził do remisu.
Wyrównująca bramka nie zmieniła przebiegu meczu. Gospodarze szukali swoich szans w kontratakach, najlepszą sytuację stworzyli jednak po rzucie wolnym, gdy główkę Łukasza Janoszki instynktownie obronił Kotorowski. Po drugiej stronie starania gości wyglądały na bicie głową w mur, a gdy już Lewandowski wymanewrował kryjących go defensorów, to genialną paradą popisał się Pilarz. Aż nadszedł doliczony czas gry i dwa gole, które zatrzęsły Poznaniem, Krakowem i Chorzowem...
Powiedzieli po meczu:
Trener Lecha Jacek Zieliński: "Po tak dramatycznej końcówce trudno na gorąco coś sensownego powiedzieć. Mówiłem moim piłkarzom na odprawie, że trzy punkty będziemy musieli wydrzeć Ruchowi z gardła. I tak też było. Mecz mógł się podobać. Obejrzeliśmy mnóstwo ciekawych sytuacji. Myślę, że Ruchowi można już gratulować gry w europejskich pucharach".
Trener Ruchu Waldemar Fornalik: "Zakończyliśmy tym meczem udany sezon gry przed własną publicznością, choć doznaliśmy porażki. Jeśli przegraliśmy z przyszłym mistrzem, to jest to jakieś pocieszenie. Dużo zdrowia zostawili moi piłkarze na boisku, by dotrzymać rywalowi kroku. Drugiego gola straciliśmy w dziwnych okolicznościach. Myślę, że Robert Lewandowski widząc leżącego Arkadiusza Piecha mógł wybić piłkę poza boisko".
-----------------------
Ruch Chorzów - Lech Poznań 1:2 (0:0)Bramki: 1:0 Michał Pulkowski (46), 1:1 Robert Lewandowski (69), 1:2 Siergiej Kriwiec (90+02).Żółta kartka - Ruch Chorzów: Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki, Gabor Straka, Grzegorz Baran. Lech Poznań: Seweryn Gancarczyk, Tomasz Bandrowski, Siergiej Kriwiec, Jakub Wilk.Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 10 000.
Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Ariel Jakubowski - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Gabor Straka, Michał Pulkowski (75. Arkadiusz Piech), Łukasz Janoszka (85. Damian Świerblewski) - Artur Sobiech.
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrije Injac, Semir Stilić (75. Tomasz Mikołajczak), Tomasz Bandrowski (62. Jakub Wilk), Siergiej Kriwiec - Robert Lewandowski.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama