Polski mecz przerwany

Pierwszy dzień Warsaw Polsat Open utonął w deszczu. Z sześciu zaplanowanych meczów rozegrano tylko dwa. Na kort zdążyły jeszcze wyjść Marta Domachowska i Katarzyna Piter, ale ich pojedynek został przerwany przy stanie 1:1 w setach. Do drugiej rundy awansowały Aliona Bondarenko i Alexandra Dulgheru.

Eurosport

Foto: Eurosport

Polskich kibiców najbardziej interesował mecz Domachowskiej z Piter. Obie tenisistki znalazły się w turnieju głównym dzięki "dzikim kartom". Pomimo poważnego kryzysu za faworytkę uchodziła 24-letnia Domachowska (WTA 157). I właśnie ten brak presji o 5 lat młodszej Piter (WTA 339) mógł okazać się jej największym atutem.
Mecz zaczął się pod dyktando tej ostatniej. Dzięki przełamaniu w drugim gemie Piter prowadziła już 3:0. Domachowska zdołała jednak poukładać swą grę i pięć kolejnych gemów zakończyła na swą korzyść. Nie był to jednak koniec zwrotów akcji w tej odsłonie meczu.
Serwując dwukrotnie na seta (przy stanie 5:4 i 6:5) Domachowska nie była w stanie postawić kropki nad "i". Piter doprowadziła do tie-breaka, w którym bardzo szybko wyszła na bezpieczne prowadzenie (2:0, 6:1). Zadanie ułatwiała jej sama Marta popełniając seryjnie niewymuszone błędy. Myliła się też i 19-letnia poznanianka, przez co wykorzystała dopiero trzecią kolejną piłkę setową.
- Nie myśl o wyniku. Graj spokojnie, po swojemu - doradzał Domachowskiej w przerwie jej trener Tomasz Wiktorowski.
Poskutkowało, choć z początku wcale nie wydawało się to takie oczywiste. Po wygraniu przez każdą z zawodniczek swojego pierwszego gema serwisowego, zaczął się wyścig na przełamania. Wreszcie, przy stanie 3:3, swoje podanie ponownie obroniła Domachowska. Piter odpowiedziała tym samym, ale finisz należał do wyżej notowanej rywalki. 24-letnia warszawianka wciągała mniej doświadczoną koleżankę w wyczerpujące wymiany, po których ta popełniała dużo błędów. W rezultacie druga piłka setowa dała Marcie zwycięstwo 6:4.
Na dokończenie pojedynku nie pozwolił deszcz, który po raz kolejny tego dnia rozpadał się nad kortami Legii. Organizatorzy zdecydowali się, że trzeci set rozegrany zostanie we wtorek.
Więcej szczęścia miały tenisistki, których mecze na korcie centralnym zaplanowano w pierwszej i drugiej kolejności. Poślizg w ich przypadku wyniósł - bagatela - trzy godziny, ale przynajmniej mogły rozegrać swe spotkania. Traf chciał, że w obu przypadkach były to siostry Bondarenko. Lepiej spisała się Aliona, która pokonała Włoszkę Robertą Vinci 6:3, 6:1. Kateryna musiała natomiast uznać wyższość obrończyni tytułu Rumunki Alexandry Dulgheru (3:6, 1:6).
Reszta z zaplanowanych na poniedziałek meczów została przełożona na kolejny dzień.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama