Michał Szubarczyk jest najmłodszym snookerzystą w zawodowym tourze. Eksperci są pod wrażeniem 14-latka
Michał Szubarczyk przeżywa spektakularną przygodę w gronie profesjonalistów. Pełno jest w niej emocji, bolesnych lekcji i nieocenionego doświadczenia. Potencjał 14-latka rozpala wyobraźnię całego środowiska. W czwartek snookerzysta z Lublina zdobył mistrzostwo świata amatorów. - Nie ma dla niego limitów. Rozwija się błyskawicznie - przyznają eksperci Eurosportu Przemysław Kruk i Jarosław Kowalski.
Nierówna walka Szubarczyka z Andą w 5. frejmie 2. rundy International Championship 2025
Źródło wideo: Eurosport
Wielka przygoda Szubarczyka rozpoczęła się pod koniec marca tego roku w Antalyi. W finale mistrzostw Europy seniorów Michał przegrał wysoko z Liamem Highfieldem. Anglik już wcześniej był pewny gry pośród profesjonalistów, dlatego 14-latek kartę do main touru zapewnił sobie automatycznie, wchodząc do finału. Zaproszenie obejmuje ten i kolejny sezon.
W czerwcu zawodnik z Lublina zadebiutował w gronie zawodowców. W pierwszym meczu przegrał z mistrzem świata z 2005 roku Shaunem Murphym. Anglik pokonał go w eliminacjach do Wuhan Open 5:0. Do premierowego zwycięstwa musiał czekać do 8 sierpnia. Wtedy w kwalifikachach do Saudi Arabia Masters pokonał Ryana Davisa 4:2. Potem odniósł jeszcze trzy zwycięstwa. Było też sporo wysokich porażek, ale widać było, że z każdym kolejnym meczem lepiej czuje się przy stole.
- Rozumiem, że mogą pojawiać się odczucia, że może Michał za wcześnie przystąpił do touru i tak dalej. Wydaje mi się, że to jest bardzo dobra decyzja i po prostu trzeba się tego konsekwentnie trzymać. Fajnie wygląda współpraca z ojcem. Oni się uzupełniają. Trzeba im życzyć, żeby im w te tryby nikt nie wchodził - mówi komentator Eurosportu i były zawodnik Przemysław Kruk.
Ekspert i były snookerzysta wcale nie uważa, że Szubarczyk osiąga rezultaty poniżej oczekiwań.
- Dla mnie jego wyniki są takie akurat. Nie byłoby dobrze, gdyby miał jakieś przesadne sukcesy. Byłoby na pewno również bardzo demotywujące, gdyby w ogóle nie było wygranych meczów. Jak porównać to z innymi Polakami debiutującymi w main tourze i ogólnie młodymi zawodnikami, to on tym bardziej jest ewenementem - nie ma wątpliwości Kruk.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/11/11/image-351b4f0a-aea9-4714-8988-8537cab3d736-85-2560-1440.jpeg)
Michał Szubarczyk to wielka nadzieja polskiego snookera
Foto: Getty Images
Nieprawdopodobne doświadczenia
Nieco zaskoczony postawą Szubarczyka jest za to były dwukrotny mistrz Polski Jarosław Kowalski.
- Oceniam jego początek w gronie profesjonalistów bardzo dobrze. Powiem szczerze, nawet nie przypuszczałem, że będzie to aż tak dobrze szło. Może nie jest jakoś dużo wygrywanych pojedynków i niektóre są przegrywane w takim dość słabym stylu, ale byłem przekonany, że on będzie prawie zawsze przegrywał, a wcale tak nie jest. Trzeba sobie zdać sprawę, że on tak naprawdę zdecydował się na występy w main tourze tylko i wyłącznie dla nauki. I to jest supernauka. Najważniejsze jest to, żeby umiał odgrodzić niejako chęć zwyciężania od tego, że jednak mimo wszystko jedzie tylko i wyłącznie po naukę. Jeśli wygra jakiś mecz, to tym bardziej jest to dla niego bezcenne - twierdzi Kowalski.
Szubarczyk miał już okazję zmierzyć się z utytułowanymi zawodnikami. Z każdego pojedynku widać było, że wyciąga wnioski.
- Doświadczenia, jakie pozbierał w tych dotychczasowych spotkaniach w tym sezonie, są po prostu nieprawdopodobne. Jeżeli tylko utrzyma się w elicie, to dla niego nie ma praktycznie limitów, jeśli chodzi o osiągnięcia. Teraz bardziej właśnie na rozwoju i zbieraniu doświadczenia koncentrują się Szubarczyki. Michał ma już i tak dużo dojrzałości, ale jeszcze musi się uczyć - dodaje Kruk i zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt.
Szubarczyk cały czas rośnie nie tylko jako zawodnik. Pojawia się też sprawa rozwoju biologicznego, dojrzewania jako mężczyzna.
- Również mózg musi dojść do tego, żeby być gotowym na to, aby podjąć pewną odpowiedzialność, a ta odpowiedzialność jest podejmowana przy każdym właściwie zagraniu. Nie wymagajmy od niego, żeby on już teraz za każdym razem wybierał te najwłaściwsze zagrania, bo jest ich tak naprawdę teoretycznie nieskończona liczba. Dla mnie najważniejsze jest to, że on bardzo pewnie wbija, że świetnie kontroluje białą bilę i reguluje tempo gry. Znam go jeszcze z czasów, kiedy on miał 7 lat i cały czas śledzę jego rozwój, dlatego wiem, że łatwo jest zgubić tempo, zgubić takie techniczne rzeczy jak pauza, jak piórkowanie (to część rutyny przed strzałem: zawodnik wykonuje kilka krótkich, kontrolnych ruchów kijem tuż przy białej bili - red.). On to wszystko bardzo ładnie utrzymuje. Widać, że tam są ludzie, którzy mu cały czas pomagają, pewnie wszystko koordynuje tata. Nie ma takiego młodzieńczego pośpiechu, takiego na wariata, że chce już szybciej i od razu. To są te rzeczy, które dla mnie są najistotniejsze na ten moment, na tym etapie rozwojowym - dodaje Kruk.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/06/26/image-9665c444-cc6e-4186-b84d-2f3fa6f14116-85-2560-1440.jpeg)
Szubarczyk wygrał 1. frejma w meczu przeciwko Dikme w kwalifikacjach do British Open
Źródło wideo: Eurosport
W snookerze niezwykle ważna jest nie tylko odporność mentalna, ale gra taktyczna i odpowiednie wybory. Zawodnicy potrafią w ten sposób odwrócić losy nawet najtrudniejszych pojedynków. Szubarczyk ma przed sobą dużo pracy, ale to, co pokazuje teraz i tak może imponować.
- W każdym elemencie grania coś jeszcze u Michała kuleje. Brakuje jeszcze mocnych stron, ale mentalnie wygląda dobrze. On jest taki, że ma parcie na zwycięstwo. Nie boi się przeciwników. To jest jego zaleta. Spodziewałem się rzezi, której po prostu nie ma. Byłem przekonany, że to będzie ta historia, jak z Kacprem Filipiakiem kilka lat temu, który nie był w stanie wygrać właściwie żadnego meczu. Tutaj jest inaczej. Nie zdziwię się, gdy Michał dostanie po dwóch latach tzw. dziką kartę na kolejne starty. W zasadzie jestem o tym przekonany. Zobaczymy, jak będzie grał w przyszłym sezonie. On się błyskawicznie rozwija. Byłem przekonany, że to będzie odbywało się wolniej. Tymczasem widać go z miesiąca na miesiąc. On potwierdza, że dołączenie do main touru to nie był błąd. Ma wszystko dobrze poukładane w życiu - dodaje Kowalski.
- Oczywiście, że pojawiają się błędy. Taktyka jest na pewno jeszcze do przepracowania, ale to nie znaczy, że jest zła. Tu chcę bardzo mocno podkreślić, że jest naprawdę bardzo fajna na jego wiek, ale na poprawę przyjdzie czas - uważa Kruk.

Porażki go nie załamią
Nad harmonijnym rozwojem Michała czuwa ojciec Kamil. Tata dba nie o normalną naukę, syn uczy się systemem domowym. Można być pewnym, że wszystko jest po kontrolą i nie trzeba się martwić o te sprawy.
- Nie ma co słuchać komentarzy jakiś tam specjalistów, że powinien się tylko uczyć, chodzić do szkoły, że za wcześnie, czy coś takiego. Tutaj się nie ma co się stresować. Jeżeli jesteś już tak dobry jako czternastolatek, to dlaczego z tego nie korzystać? - pyta Kowalski.
Szubarczyk mimo młodego wieku potrafi dużo mówić o emocjach. Wspominał, że bardzo się denerwuje po nietrafionych zagraniach. To jednak nie przeszkadza mu, żeby szybko wrócić do dobrej gry. Od kilku lat współpracuje z psychologiem i widać efekty.
- Teraz nieporównywalnie lepiej radzić sobie z tymi emocjami niż wcześniej. Tak że to jest dzień i noc generalnie – przyznaje Kruk. – Niektórzy zawodnicy, także bardziej doświadczenie jak np. Antek Kowalski, w jednym momencie robią manifestację emocji, a potem nie są gotowi na kolejne zagranie. Wydaje mi się, że Michał mimo znacznie młodszego wieku, lepiej już jest jakby przygotowany do tego, żeby tym zarządzać. U niego szybciej wraca gotowość na następne uderzenie - zauważa Kruk.
- W jego przypadku to jest taka złość w sensie pozytywna. Nie taka, że on się załamuje. Tylko taka, że on wie, że może lepiej. I że w przyszłości będzie lepiej – dodaje Jarosław Kowalski.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/11/04/image-5bec289f-d49c-4eb8-b4b8-50d5830f0d56-85-2560-1440.jpeg)
Ronnie O'Sullivan trenował z 14-letnim Michałem Szubarczykiem
Źródło wideo: Eurosport
Można spodziewać się, że w najbliższych miesiącach przyjdą kolejne wysokie porażki. Pojawiają się głosy, że to może podłamać kończącego 15 lat w styczniu Szubarczyka.
- Tak nie będzie. Myślę, że on jest na pewno na to gotowy, w jego otoczeniu również to rozumieją. Wiedzą czego oczekiwać i dzięki temu jest to łatwiej przyjąć, przygotować się do tego, a potem to akceptować i być jeszcze bardziej naszykowanym na kolejny mecz. Wpływu wyników na podejście mentalne Michała nie obawiam się kompletnie - twierdzi Kruk.
- Czy te porażki będą go budować, czy dołować? Można się nad tym zastanowić, ale w jego przypadku absolutnie tak nie powinno być. W ogóle uważam, że to jest dobry kierunek. Te przegrane wcale nie mają takiego wpływu negatywnego, jak dzieje się z niektórymi zawodnikami. Tylko wręcz przeciwnie. Pokazują mu, jak musi jeszcze ciężko pracować, żeby w przyszłości faktycznie stać się kimś. Mam wrażenie, że tam jest wszystko dobrze poukładane w głowie - w podobnym tonie wypowiada się Kowalski.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/04/08/4117410-83485853-2560-1440.jpg)
Świetne zagranie 14-letniego Michała Szubarczyka w 3. frejmie kwalifikacji MŚ w snookerze
Źródło wideo: Eurosport
Szubarczyk jest teraz 101 w rankingu. Pewny udział w kolejnym sezonie ma 64 pierwszych snookerzystów klasyfikacji plus ci z tzw. kartą do main touru oraz tacy, którzy dostali "dziką kartę".
Oprócz 14-latka w tym gronie jest teraz jeszcze dwóch Polaków. Antoni Kowalski po tym sezonie zapewne straci to miejsce. Teraz zajmuje 73. lokatę, ale w drugiej części sezonu po prostu nie będzie miał zapewne szans jej poprawić. Mateusz Baranowski (107.) jest spokojny, bo ma zapewnione starty również w następnym cyklu.
- Utrzymanie się w gronie profesjonalistów nie jest proste. Trzeba zdobyć naprawdę dużo punktów. To nie będzie takie łatwe. Jestem przekonany, że dla Michała drugi sezon będzie lepszy niż pierwszy. Trudności z utrzymaniem się będzie Antek. Baranowski z każdym kolejnym turniejem powinien grać lepiej. Miał gorszy start, ale sądzę, że następny sezon będzie dużo lepszy, bo już oswoił się z występami wśród profesjonalistów. - uważa Jarosław Kowalski.
Potrzebny efekt Małysza
Wydaje się, że trójka zawodowców powinna zwiększyć zainteresowanie snookerem w naszym kraju. Na razie jednak nic takiego się nie dzieje. Zdaniem Kruka na wielki boom snookera w Polsce trzeba poczekać. Wydaje się, że wszystko zmieniłoby się, gdyby przyszedł jakiś megasukces.
- I to najlepiej taki znienacka jak kiedyś Adama Małysza - uśmiecha się. - Potrzebny jest taki efekt Lewandowskiego czy Świątek. Myślę, że na coś takiego potrzeba jeszcze dwóch-trzech lat. Ale też nie wiadomo, czy kiedyś przyjdzie taki moment. Cały świat się rozwija, szczególnie Chiny, które wciąż dostarczają nowych zawodników, oni się nie zatrzymują. Tam poziom szkolenia cały czas rośnie. W następnych latach pewnie trudniej będzie dostać się do zawodowego grona - ubolewa komentator.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/11/13/image-7673c4a8-d4b4-4f47-94b5-21f2b15e0c98-85-2560-1440.jpeg)
Michał Szubarczyk na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata amatorów w snookerze
Foto: From Official Website
Mimo to wydaje się, że o przyszłość tego sportu w naszym kraju nie musimy się specjalnie obawiać. Kowalski, który od lat prowadzi kluby snookerowe w Warszawie obserwuje pozytywny trend.
- W ostatnich latach dostrzegam u nas coraz więcej chłopaków, po których widać, że w przyszłości będą fajnie grali. Przede wszystkim oni mają lepszy start, z zupełnie innego poziomu niż zaczynałem choćby ja. Mają od kogo czerpać wiedzę. Na dodatek są na innym poziomie mentalnym, są bardziej pewni siebie. Gdy jadą na amatorskie mistrzostwa Europy czy świata, to nie ma dla nich znaczenia, czy rywalem jest Anglik, Irlandczyk czy Szkot. Kiedyś czuliśmy, że z takimi rywalami nie mamy szans. Teraz jest inaczej. Uważam, że to wszystko w Polsce będzie się napędzać. Mamy kilku fajnych młodych zawodników, którzy w ciągu paru lat powinni znaleźć się w main tourze. Oni absolutnie nie muszą się nikogo bać - kończy Kowalski.
A Szubarczyk? On się nie zatrzymuje i jest świetnym przykładem dla innych. W czwartek wystąpił w finale mistrzostw świata amatorów w Dosze. Spotkał się z nim z reprezentantem gospodarzy Alim Alobaidlim. Polak bez trudu pokonał czempiona sprzed dwóch lat 5:2.
Po raz kolejny przy stole pojawi się 22 listopada. Wtedy w pierwszej rundzie kwalifikacji do prestiżowego UK Championship zmierzy się z sześciokrotnym wicemistrzem świata, 65-letnim Jimmym White'm.
Krzysztof Srogosz, eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama
/origin-imgresizer.eurosport.com/2025/09/04/image-61aee251-2c89-4159-acfd-4dd7d62d2be0-68-310-310.jpeg)