Eurosport
Wygraliśmy grupę
📝
22/01/2010, 23:01 GMT+1
Niesamowita końcówka ostatniego meczu biało-czerwonych w pierwszej fazie mistrzostw Europy! Polacy przegrywali ze Słowenią już czterema bramkami, ale dzięki niebywałej zadziorności na trzydzieści sekund przed końcem zdołali doprowadzić do wyrównania 30:30. Piłkarze Bogdana Wenty wygrali swoją grupę!
Eurosport
Foto: Eurosport
Podobno w turniejach nawet najlepsza drużyna musi mieć jeden słabszy mecz. Oby tym słabszym dla biało-czerwonych było właśnie spotkanie ze Słowenią. Nasi męczyli się dziś niemiłosiernie. Słaby dzień miał Karol Bielecki, nienajlepszy był Mariusz Jurasik. Tomasz Tłuczyński pudłował karne. Na dodatek nasza obrona nie tworzyła monolitu.
Na szczęście ciężar gry potrafili wziąć na siebie inni zawodnicy. Zwłaszcza Mariusz Jurecki, Krzysztof Lijewski i Bartłomiej Jaszka. Sławomir Szmal grał jak zwykle znakomicie, ale tego dnia lepszy był jego vis a vis - Gorazd Skof.
W pierwszej połowie mecz był nieciekawy. Bramek było niewiele, dużo przerw w grze. Choć częściej na jednobramkowym prowadzeniu byli Słoweńcy, to wydawało się, że Polacy kontrolują wydarzenia na boisku. Kryzys nadszedł zaraz po zmianie stron. Sześć minut przed końcem przegrywaliśmy już czterema bramkami. Wydawało się, że jest po meczu...
Dobrą drużynę poznaje się jednak po tym, jak radzi sobie w kryzysie. I nasi poradzili sobie po mistrzowsku! Stopniowo odrabialiśmy straty. Dwie minuty przed końcem Tłuczyński wykorzystał rzut karny, po chwili akcję Słoweńców zatrzymał Szmal. Kontrę bramką zakończył Daniel Żółtak. Traciliśmy tylko jednego gola i... trener Wenta wziął czas. A co z takich czasów może wyjść, wszyscy kibice powinni pamiętać.
Dalej wszystko potoczyło się już jak w pięknym śnie. Akcję Słoweńców znów zatrzymał Szmal. My przeprowadziliśmy atak pozycyjny. Piłka trafiła na koło do Bartosza Jureckiego, ten przedarł się przez obrońcę i w piekielnie trudnej sytuacji doprowadził do remisu! Słoweńcy mieli jeszcze kilkadziesiąt sekund, ale nic nie wskórali. Remis 30:30, nasi umiarkowanie szczęśliwi, choć wygrali grupę śmierci.
- Za wynik i wyjście obronną ręką z opresji w końcówce należą się chłopakom podziękowania. Ale wcześniej ... Trzy niewykorzystane karne, kilka sytuacji sam na sam... Oddawaliśmy złe rzuty po prostu, a poza tym u nich dobrze bronił Skof. Gramy dalej - podsumował trener Bogdan Wenta.
Drugie miejsce zajęli Słoweńcy, trzecie Niemcy. Te trzy drużyny awansowały do nastepnej fazy, do domu dość niespodziewanie wracają Szwedzi.
W drugiej rundzie - od niedzieli - rywalami biało-czerwonych będą zespoły Hiszpanii, Francji i Czech.
Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Krzysztof Lijewski 6, Bartosz Jurecki 4, Tomasz Tłuczyński 4, Mariusz Jurasik 4, Karol Bielecki 3, Bartłomiej Jaszka 3, Mariusz Jurkiewicz 2, Daniel Żółtak 2, Mateusz Jachlewski 1, Artur Siódmiak 1, Patryk Kuchczyński 0, Marcin Lijewski 0, Tomasz Rosiński 0.
Słowenia: Gorazd Skof, Aljosa Rezar - Luka Zvizej 9, Renato Vugrinec 6, Miha Zvizej 6, Vid Kavticnik 3, Sebastian Skube 2, Jure Natek 1, David Spiler 1, Ales Pajvic 1, Uros Zorman 1, Zoran Lubej 0, Jure Dobelsek 0, Matjaz Brumen 0.
Karne minuty: Polska - 14; Słowenia - 14. Sędziowie: Kenneth Abrahamsen, Arne Kristiansen (Norwegia). Widzów: 7500.
Grupa C (Innsbruck) Niemcy - Szwecja 30:29 (21:18) Polska - Słowenia 30:30 (12:13)
Tabela Grupy C: M Z R P bramki pkt 1. Polska 3 2 1 0 84-79 52. Słowenia 3 1 2 0 91-89 43. Niemcy 3 1 1 1 89-90 34. Szwecja 3 0 0 3 78-84 0
Powiązane tematy
Reklama
Reklama