Eurosport
Lech z Udine: Twardo
📝
26/02/2009, 18:50 GMT+1
Tak Lech Poznań powinien zagrać rewanżowe spotkanie z Udinese Calcio w 1/16 finału Pucharu UEFA. Poznaniacy zremisowali z Włochami na własnym terenie 2:2 i są jeszcze w grze. Lechici zapowiadają, że zamiast szaleńczych ataków zagrają rozważnie. Smuda chce pokrzyżować szyki pewnym swego Włochom.
Eurosport
Foto: Eurosport
Podobnie jak przed pierwszym spotkaniem, które Lech zremisował po szaleńczej końcówce, strzelając dwa gole dające nadzieję na dalszą grę, tak teraz wszyscy w Lechu mówią o tym, że z Udinese należy zagrać spokojnie. - Nie możemy za bardzo spieszyć się ze zdobywaniem bramek, bo możemy zostać szybko skontrowani. Gdyby to Udinese pierwsze strzeliło bramkę, to ciężko byłoby nam odrobić straty - mówi Jakub Wilk przed rewanżem.
- Na pewno nie rzucimy się od razu szaleńczo na Udinese, bo strata bramki oznaczałaby dla nas spore kłopoty. Tak jak w Rotterdamie, będziemy spokojnie czekać na swoją okazję. – wtóruje Sławomir Peszko, którego występ stoi pod znakiem zapytania, po tym jak doznał kontuzji w sparingu z Koroną Kielce. Ale czy Kolejorz potrafi zdobywać bramki grając spokojnie?
Poprzednie mecze w Pucharze UEFA każą myśleć, że o spokojnej grze nie będzie mowy. Rozpoznawalnym stylem drużyn prowadzonych przez Franciszka Smudę jest ofensywna gra do końca. Potwierdziło się to tydzień temu w Poznaniu, ale również w innych spotkaniach tej edycji Pucharu UEFA (Austria Wiedeń, AS Nancy), a także w polskiej ekstraklasie (Legia – Widzew w 1997r). Cóż, Smuda nawet jeśli nie chce, to siłą rzeczy jest polskim specem od trzymania kibiców w napięciu do samego końca. Co zatem zrobić, by przejść Udinese? Lech bez dwóch zdań musi poprawić skuteczność.
Poznańska drużyna powinna się skoncentrować na tym elemencie gry. Umiejętności piłkarskie, technika, doświadczenie jest po stronie Włochów. Zaangażowanie, walka na całym boisku i kondycja mogą pomóc Lechowi w zniwelowaniu różnic. Ale Lech ma problem w zdobywaniu bramek w ważnych spotkaniach. Z trudem wypracowane akcje seryjnie marnuje. Mecz w Poznaniu mógł ułożyć się korzystniej, gdyby Jakub Wilk bardziej przyłożył się do strzału w bardzo dogodnej sytuacji w pierwszej połowie. I nie można tutaj mówić o klasycznym gdybaniu, bo Lechici w poprzednich spotkaniach Pucharu UEFA też okropnie pudłowali.
Takie momenty robią różnicę, między najlepszą drużyną polską, a średnią włoską. Tym bardziej w sytuacjach podbramkowych Stilić, Murawski i Rengifo muszą być skoncentrowani dwa razy bardziej. Złe przyjęcie piłki, niechlujne, niedokładne podanie i niepowtarzalna okazja do strzelenie gola ucieknie bezpowrotnie.
Franciszek Smuda też dostrzega ten problem. Zamiast wałkować stałe fragmenty gry, środowy trening zakończył ćwiczeniami strzeleckimi. - Musimy ze spokojem budować akcje i przynajmniej jedną z okazji wykorzystać – mówi Jakub Wilk.
Czego Lech nie musi poprawiać? Agresywnego pressingu. W tym elemencie gry, zwłaszcza w pierwszej połowie poprzedniego pojedynku, Lechici radzili sobie bardzo dobrze. Akcje Udinese przerywane były w zarodku, dzięki czemu Lech nie dał się zepchnąć do głębokiej defensywy. Oczywiście taki sposób gry zmusi piłkarzy do ogromnego wysiłku, ale na tym etapie rozgrywek bez odpowiedniego przygotowania fizycznego, nie ma czego szukać.
- To jest włoska piłka, która opiera się na niezwykłej agresywności. Kiedyś mi się to nie podobało, ale teraz muszę moich zawodników mobilizować do takiej samej walki - podkreślił trener Lecha. Tydzień temu często dochodziło do spięć. Włosi używali łokci. W prowokowaniu „brylował” Domizzi, który notabene dostał czerwoną kartkę w ostatnim ligowym meczu. Trzeba będzie uważać na jego zaczepki. Szkoleniowiec poznaniaków odpowiada, że użyje takich samych środków. - Włochów się nie boimy, z pierwszego meczu znamy te ich brudne gierki i numery, które lubią robić na boisku. Mogą się spodziewać podobnej naszej reakcji w czwartek – mówi „GW” Sławomir Peszko.
Nie tędy droga. Jeżeli Lech pójdzie na ''brudną wojnę'', to wielce prawdopodobne, że piłkarze nie skończą meczu w pełnych składach…
Udinese do rewanżu podchodzi z problemami. Pasquale Marino nie będzie mógł skorzystać z bramkarza Handanovicia, obrońcy Ferronettiego i pomocnika Tissone. Ponadto ze składu za kartki wypadł Alexis Sanchez, który sprawiał wiele problemów Lechowi. Ale we włoskim obozie nie jest aż tak źle, bo w składzie pojawi się największa gwiazda Udinese – Antonio Di Natale, który z szacunkiem wypowiedział się o poznańskim zespole. - Lech sprawił nam mimo wszystko dużo problemów i w czwartek na pewno nie będzie łatwo. - Musimy wygrać, musimy wyjść na boisko z dobrym nastawieniem, bez strachu. To będzie trudny mecz z nieprzewidywalną drużyną. Będzie nam towarzyszyć wiara i chęć wygranej, bo taki przyświeca nam cel - mówi Antonio Floro Flores, napastnik Udinese Calcio.
Spotkanie Udinese - Lech o 20:45. Relacja na żywo w serwisie eurosport.pl.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama