Wilk: Musimy ...

- Z Feyenoordem pokazaliśmy, że potrafimy grać także na wyjazdach. Wygraliśmy 1:0 i mam nadzieję, że w czwartek powtórzymy tamten wynik - powiedział lewy pomocnik Lecha Jakub Wilk przed rewanżowym spotkaniem 1/16 finału Pucharu UEFA z Udinese. W pierwszym meczu rozegranym w Poznaniu padł remis 2:2.

Eurosport

Foto: Eurosport

Trener Franciszek Smuda na wtorkowym treningu omawiał najważniejsze założenia taktyczne na czwartkowe spotkanie.
- Nie możemy za bardzo spieszyć się ze zdobywaniem bramek, bo możemy zostać szybko skontrowani. Gdyby to Udinese pierwsze strzeliło bramkę, to ciężko byłoby nam odrobić straty - mówił po treningu Wilk.
Musimy ze spokojem budować akcje i przynajmniej jedną z okazji wykorzystać. Włosi są na pewno w dobrej sytuacji, strzelili dwie bramki na wyjeździe, poza tym grają przed własną publicznością. Ale też będą chcieli nas zaatakować, strzelić bramkę, by mieć mecz pod kontrolą - dodał.
Przed meczem w Udine Lech ma kłopoty kadrowe, szczególnie w ofensywie. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Sławomira Peszki, a Robert Lewandowski kończył wtorkowy trening z rozciętą stopą. Jakub Wilk zapewnia jednak, że nie ma powodów do obaw o siłę ataku poznańskiej drużyny.
- Robert na pewno do meczu dojdzie siebie, mam nadzieję, że Sławek również wyleczy kontuzję i nasza siła ofensywna nadal będzie mocna. Nie ma się co martwić, że nie będzie miał kto strzelać goli, jest przecież Semir Stilić i Hernan Rengifo - podkreślił.
W Udine we wtorek było 12 stopni Celsjusza. Istnieją zatem duże szanse, że obie drużyny zagrają w czwartek w normalnych, niemal wiosennych warunkach. - Mam nadzieję, że to nam się lepiej będzie grało na zielonym boisku, choć zdaje sobie sprawę, że Włosi mają sezon w pełni i na śniegu też raczej nie grają. Najważniejsze, że nie będzie mrozu - stwierdził.
Na wtorkowych zajęciach w wewnętrznej grze kontrolnej Wilk zagrał w drugiej drużynie. Jego miejsce zajął Tomasz Bandrowski. Wilk nie ukrywa, że najprawdopodobniej zacznie mecz na ławce rezerwowych. - Ale nie denerwuję się tym i nie mam do nikogo pretensji. Dalej będę walczył o miejsce w wyjściowym składzie - zapewnił pomocnik "Kolejorza".
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama