Remis Lecha z Udinese

Po pierwszej połowie był wynik bezbramkowy. Wielkie emocje zaczęły się po przerwie.

Eurosport

Foto: Eurosport

Przed samym meczem z włoskiego obozu dochodziły głosy, jakoby piłkarze Udinese chcieli przełożyć dzisiejsze spotkanie na inny termin. Powód? Obfite opady śniegu w Poznaniu, a co za tym idzie trudne warunki do gry. Trudne tak samo dla jednej jak i drugiej strony. Sędzia meczu Bułgar Anton Genov nie przystał jednak na prośby Włochów i mecz zgodnie z planem rozpoczął się o godzinie 18.
Służby porządkowe włożyły wiele pracy w to, aby murawa na stadionie w Poznaniu była w jak najlepszym stanie. Od początku spotkania na płycie zalegała cienka warstwa śniegu, co i tak przy dzisiejszej aurze trzeba uznać za sukces osób dbających o stan boiska.
Dobrą, a zarazem zaskakującą informacją dla Lecha było pozostawienie na ławce rezerwowych Udinese, jednej z gwiazd klubu Antonio Di Natale. Jak podawała włoska prasa trener Pasquale Marino zdecydował się oszczędzać reprezentanta Włoch przed ligowym meczem z Torino. W kadrze Lecha największym osłabieniem był brak pauzującego za kartki Sławomira Peszki.
Ten kto myślał, że oszczędzanie przez Włochów Di Natale oznacza odpuszczenie Pucharu UEFA był w błędzie. Co prawda w pierwszej połowie kibice nie zobaczyli ani jednej bramki, to tuż po przerwie worek z golami się otworzył. Niestety dla polskich kibiców ostre strzelanie urządzili sobie gracze Udinese. Najpierw w 50 minucie zupełnie niepilnowany w polu karnym Fabio Quagliarella pokonał strzałem głową Ivana Turinę, a chwilę później piłkę do własnej bramki wpakował Manuel Arboleda.
Dwie stracone bramki nie załamały piłkarzy Franciszka Smudy, którzy nie mając nic do stracenia rzucili się do odważnych ataków. Długo nie przynosiły one skutku, choć w jednej sytuacji gracze Lecha dokonali rzadko spotykanego wyczyny trafiając najpierw w słupek (Semir Stilić), a kilka sekund później w poprzeczkę (Rafał Murawski).
W 81 minucie wreszcie udało się zdobyć poznaniakom kontaktową bramkę. Strzelcem pierwszego gola dla Lecha był Hernan Rengifo. Nie było to ostatnie słowo graczy "Kolejorza". Kibice jeszcze dobrze nie ochłonęli po radości z pierwszej bramki, kiedy Arboleda doprowadził do remisu, tym samym w pełni rehabilitując się za "samobója".
- Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży. - mówił po meczu Robert Lewandowski. - Graliśmy do końca i to się opłaciło. Jestem optymistycznie nastawiony do meczu rewanżowego. Dimitrije Injac dodał: - Brakowało nam w tym meczu szczęścia. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji przed spotkaniem we Włoszech.
Rewanż w Udine zostanie rozegrany 26 lutego.
Lech Poznań – Udinese 2:2
Bramki:
50' Fabio Quagliarella – Udinese
55' Manuel Arboleda – dla Udinese (samobójcza)
80' Hernan Rengifo – Lech Poznań
84' Manuel Arboleda – Lech Poznań
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama