Eurosport
Derby dla Juve
📝
07/03/2009, 23:20 GMT+1
Juventus Turyn pokonał drużynę Torino 1:0 (0:0). Zwycięską bramkę, po pięknym podaniu Pavla Nedveda, zdobył obrońca Giorgio Chiellini.
Eurosport
Foto: Eurosport
Sporą niespodzianką dla kibiców był brak w wyjściowym składzie gości Alessandro Del Piero i Davida Trezeguet. Był to efekt zbliżającego się dużymi krokami rewanżowego meczu w Lidze Mistrzów (z Chelsea Londyn). Trener Claudio Ranieri dał po prostu odpocząć swoim asom. Ciężko jednak mówić o jakimkolwiek osłabieniu formacji ataku Juventusu, kiedy ma się do dyspozycji również takich zawodników jak Vincenzo Iaquinta oraz Amauri. O tym pierwszym w ostatnich dniach zrobiło się głośno z powodu jego ewentualnych przenosin na Wyspy Brytyjskie, a dokładnie do Tottenhamu.
Wracając do derbów Turynu, warto zaznaczyć, że Torino po raz ostatni pokonało swojego lokalnego rywala w sezonie 1994/95. Wtedy główną postacią drużyny "Byków" był Ruggiero Rizzitelli. Obecnie taką rolę w drużynie Waltera Novelino pełni Alessandro Rosina i to właśnie na niego najbardziej w tym meczu liczyli kibice gospodarzy.
Pierwsze minuty 182., ligowych derbów Turynu upłynęły pod znakiem naporu piłkarzy Juve. Tylko dzięki wspaniale broniącemu Matteo Sereniemu, zawodnicy Torino mogą zawdzięczać to, że już na początku nie stracili bramki.
Gracze gospodarzy szybko otrząsnęli się ze swego rodzaju letargu i odpowiedzieli dwoma groźnymi strzałami (w wykonaniu Simone Barone), po których swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Gianluigi Buffon. Do przerwy utrzymał się wynik bezbramkowy. Kibice oglądający to spotkanie nie mogli jednak narzekać na brak emocji. Gra toczyła się w szybkim tempie. Nie brakowało również, typowej dla derbów, twardej walki. To zapowiadało ciekawą drugą połowę.
Niestety dla kibiców gospodarzy już w 51. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Rosina. Był to przełomowy moment dla Torino, które bez swojego lidera nie potrafiło stworzyć żadnej dogodnej sytuacji.
Osłabienia przeciwników przez długie minuty nie potrafili wykorzystać gracze trenera Claudio Ranieriego. W 68. minucie na boisku pojawił się Pavel Nedved i to w dużej mierze dzięki niemu goście w końcu zdobyli bramkę. Na dziwięć minut przed końcem meczu Czech znakomicie dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, wprost na głowę Chielliniego i Sereni tym razem nie miał nic do powiedzenia.
Wynik spotkania już się nie zmienił. Prawda jest jednak taka, że po straceniu bramki gracze Torino nie mieli żadnego pomysłu na to, w jaki sposób zagrozić bramce Buffona. To pokazuje jak ważnym piłkarzem dla drużyny Novelino jest Rosina.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama