Eurosport
📝
05/03/2009, 17:17 GMT+1
Newcastle United stoi przed widmem pierwszego od 16 lat spadku do Championship! Zespół z północy Anglii spisuje się fatalnie. W sezonie przegrał dwanaście spotkań. Ostatnie przypadło w meczu z Manchesterem United 1:2 w 28. kolejce Premier League.
Eurosport
Foto: Eurosport
Sześć zwycięstw, dziewięć remisów i dwanaście porażek – to bilans Newcastle United w tym sezonie. „Sroki” z 28 punktami zajmują 16. miejsce w tabeli Premier League. Drużynę Joe Kinneara od strefy spadkowej dzieli tylko punkt. Przed Newcastle min. mecze z Arsenalem, Liverpoolem, Chelsea, Aston Villą, a także bardzo ważne spotkanie z Portsmouth.
Po słabym występie i porażce z Boltonem w poprzedniej kolejce nastroje w zespole były złe. – Przegranie tego meczu jest rozczarowaniem. Przyjechaliśmy do Boltonu przynajmniej po remis – powiedział Chris Hughton pełniący obowiązki pierwszego trenera Newcastle, bo po operacji serca rekonwalescencję przechodzi Joe Kinnear. W 28. kolejce Newcastle miało się zmierzyć z Manchesterem United, który bije wszystkich w Premier League.
Hughton zapowiadał, że na mecz z „Czerwonymi Diabłami” przed własną publicznością, zespół dodatkowo się zmotywuje. Newcastle rozegrało dobre spotkanie, ale do zdobycia choćby punktu zabrakło skuteczności i szczęścia.
Nieoczekiwanie gospodarze już w 8. minucie objęli prowadzenie. Peter Lovenkrands wykorzystał niedokładne wybicie Van der Sara po strzale Jonasa. Holenderski bramkarz United był niepokonany od 8 listoapada, przez 1311 minut, co jest rekordowym wynikiem Premier League. Cztery minut później Bafemi Martins mógł podwyższyć prowadzenie, ale strzelił minimalnie obok słupka bramki Manchesteru. Goście otrząsnęli się po 11 minutach, kiedy powracający po chorobie Wayne Rooney strzelił mocno lewą nogą na 1:1 z podania Johna O'Shea. Nadzieje na remis w 55. minucie pogrzebał błąd Ryana Taylora, który poślizgnął się przy próbie podania klatką do Stevea Harpera. Bramkarz „Srok” też się nie popisał, gdyż mógł wcześniej wybiec do piłki. Nie zrobił tego, a moment zawahania wykorzystał Park i wyłożył ofiarnie piłkę Berbatowowi, któremu pozostało tylko dopełnić formalności.
Dzięki zwycięstwu Manchester zwiększył przewagę nad Liverpoolem i Chelsea do siedmiu punktów. „Czerwone Diabły” mają jeszcze jeden mecz w zapasie.
Natomiast piłkarze Newcastle muszą wziąć się poważnie w garść, jeżeli w przyszłym sezonie chcą grac wśród najlepszych. Zespołowi nie pomaga brak stałego trenera. Joe Kinnear przybył do klubu w roli strażaka, po tym jak zwolniono legendę Newcastle Kevina Keegana, który notabene w sezonie 1992/1993 ostatni raz wprowadził drużynę do Premier League. Ale Kinnear póki co dochodzi do siebie po operacji i nawet, gdyby był zdrowy nie gwarantowałby sukcesów. Właściciele „Srok” w pierwszej kolejności powinni się zastanowić nad sprowadzeniem szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia.
W innych meczach 28. kolejki
Liverpool wygrał gładko z Sunderlandem 2:0 po bramkach Davida Ngoga i Yossiego Benayouna. Aston Villa straciła cenne trzy punkty w Manchesterze po porażce z City 0:2. Potknięcie „The Villans” wykorzystał Arsenal, który walczy o Ligę Mistrzów. „Kanonierzy” zwyciężyli 3:1 West Bromwich Albion, dzięki czemu do Villi tracą już tylko trzy punkty.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama