10 meczów Smolarka

Kończy się czas wypożyczenia Euzebiusza Smolarka do Boltonu Wanderers z Racingu Santander. Sam piłkarz powiedział kilka miesięcy temu, że jest pewien, że w klubie nie zostanie. Trener Gary Megson mydli jeszcze oczy, ale pobyt polskiego napastnika w Anglii dobiega właśnie końca.

Eurosport

Foto: Eurosport

Euzebiuszowi Smolarkowi pozostało jeszcze do rozegrania 10 spotkań w zespole Boltonu. Polski napastnik do 11. drużyny Premier League został wypożyczony z hiszpańskiego Racingu Santander, w którym miał jeszcze mniejsze szanse na grę niż w Anglii... Smolarek dostał pierwszą i ostatnią prawdziwą szansę zaraz po przyjeździe. W meczu z Arsenalem wybiegł od pierwszej minuty. Występ oceniono jako bezbarwny. Trener Gary Megson powiedział później, że Ebi musi się jeszcze dużo uczyć, bo liga angielska, to coś więcej niż Hiszpania i Niemcy. Więc Smolarek częściej zaczął zbierać szlify w rezerwach niż na ligowym murawach. Po meczu z „Kanonierami” wystąpił w 11 spotkaniach i wchodził z ławki, zwykle na ostatnie kilkanaście minut. Jedynego oficjalnego gola strzelił w spotkaniu Pucharu Anglii przeciw Sunderlandowi.
Po tym meczu Smolarek, który jest lubiany przez kolegów z zespołu, jak donoszą lokalne media, liczył, że menedżer w końcu spojrzy na niego przychylnym okiem, ale jak się okazało i to nie przekonało Megsona. Zbliżało się rewanżowe spotkanie z Arsenalem, w zespole było wiele kontuzji, ale Polak nie dostał szansy zmierzenia się z drużyną Łukasza Fabiańskiego. Był po tym meczu ogromnie rozgoryczony. Powiedział nawet „Gazecie Wyborczej”, że oznacza to, iż jego przyszłość w klubie jest jasna – musi odejść.
Gary Megson mydli jednak jeszcze oczy, mówiąc, że każdy zawodnik w jego drużynie ma określoną rolę do odegrania i żadne decyzje nie zostaną podjęte do 1 lipca. – Ich rolą nie jest przekonywanie mnie do zmienienia decyzji – powiedział lokalnej prasie o trzech wypożyczonych graczach menedżer Bolotnu. – Chcę kompletować najsilniejszą jedenastkę, a jeżeli oni siebie zmuszą do tego, żeby stać się częścią drużyny, to będę zadowolony. Nie chodzi o to, czy są wypożyczeni, czy podpisali 10-letni kontrakt. Wszystko, co muszą zrobić, to pracować ciężko w trakcie meczu na zwycięstwo drużyny. Sprowadzasz ich, żeby wzmocnić skład, a jeżeli się spiszą, to wtedy spróbujesz ich zatrudnić na stałe. Ale nie jest przesądzone, że zostaną, bo rozegrali określoną liczbę spotkań. Poczekamy i zobaczymy, co z tego wyniknie – dodał.
Smolarek jest jednym z trzech wypożyczonych zawodników obok Portugalczyk Ariza Makukuli i Francuza Sebastiana Puygreniera, którzy zostali ściągnięci w styczniu. Polak rywalizuje o miejsce w drużynie z tym pierwszym, który jest graczem ofensywnym, sprowadzonym z portugalskiej Benfici Lizbona. Puygrenier to obrońca, występuje najczęściej z trójki wypożyczonych graczy i zdobył już nawet gola w lidze. Przyszedł z Zenita St. Petersburg. Ariza Makukula miał podobny start, co Smolarek. W debiucie został rzucony na głęboką wodę (mecz z Manchesterem United), ale wypadł bardzo słabo. Do tej pory zagrał w czterech meczach i nie zdobył żadnej bramki. Największe szanse na pozostanie ma jednak francuski obrońca. Problem w tym, że Zenit chce za niego 6 milionów funtów, co dla Boltonu jest dużym wydatkiem i nie wiadomo, czy Anglicy wyłożą takie pieniądze.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama