Manchester ucieka

Manchester United wygrał z Blackburn 2:1 w 26. kolejce Premier League. Zanotował właśnie 10. zwycięstwo z rzędu i 15. mecz bez porażki. "Czerwone Diabły" kroczą pewnie do kolejnego tytułu mistrza Anglii, bo najgroźniejsi rywale wciąż nie potrafią ustabilizować formy.

Eurosport

Foto: Eurosport

Głównym rywalem Manchesteru United w drodze do mistrzostwa Anglii jest Liverpool. Drużyna z miasta Beatlesów też nie przegrywa jak ekipa z Old Trafford, ale zachowuje się jakby walczyła o mistrzostwo drużyn ścigających się w liczbie zremisowanych spotkań. Manchester ze swoich piętnastu meczów bez porażki wygrał trzynaście, a Liverpool... siedem.
Ósmą drużyną, z którą "The Reds" podzielili się punktami był Manchester City. W 26. kolejce Premier League podopieczni Rafaela Beniteza przegrywali już z City na własnym terenie 0:1 po samobójczej bramce Arbeloy, ale ostatecznie "wyciągnęli" remis dzięki trafieniu Kuyta w 78. minucie. Zdaniem niektórych komentatorów wynik ten ostatecznie przekreślił szanse Liverpoolu na zdobycie pierwszego od 19 lat mistrzostwa, bo United mają już siedem punktów przewagi nad Liverpoolem. Do końca sezonu pozostało 12 kolejek. Trener Benitez robi jednak dobrą minę do złej gry.
- W Chelsea mówią, że szans na tytuł nie stracili, więc my tym bardziej nie - broni się Rafael Benitez. - Straciliśmy dwa punkty, ale przed nami mecz na Old Trafford z Manchesterem, więc zobaczymy, co będzie dalej - dodaje. Liverpool gra z ManU 14 marca. Załóżmy, że przewaga siedmiu punktów utrzyma się do tego czasu. Przy zwycięstwie Liverpoolu stopnieje do czterech punktów. Wówczas "The Reds" od następnej kolejki muszą wygrywać wszystko i do tego będą liczyć na potknięcia Manchesteru w spotkaniach z Aston Villą, Manchesterem City i Arsenalem (wszystkie u siebie). Liverpoolczykom jeszcze dwukrotnie przyjdzie się mierzyć z wymagającymi rywalami - Arsenalem i Aston Villa (u siebie). Teoretycznie wszystko jeszcze się może wydarzyć. Zwłaszcza, że Manchester dużą część spotkań wygrywał po 1:0. Ponadto rusza LM, która jest dla piłkarzy dodatkowym wysiłkiem i będzie mieć wpływ na ligową formę.
"Czerwone Diabły" przekonały się, że nie będzie łatwo w ostatnim spotkaniu z Blackburn Rovers, w którym bronił Tomasz Kuszczak. Piłkarze Fergusoan po bramce Roque Santa Cruza przegrywali 0:1, by ostatecznie wygrać 2:1 dzięki trafieniom Rooneya i Ronaldo. - To dla nas lekcja - podsumował występ swojej drużyny Sir Alex Ferguson. - Mówi nam to w jakiej lidze gramy. Nie ma mowy o mówieniu, że wygramy ligę, kiedy zdarzają się mecze takie, jak ten. Blacburn walczy o życie i będą tak z nami grać inne drużyny z dołu tabeli. Ta liga jest trudna - przestrzega Sir Alex Ferguson. Szkot wie, co mówi, bo w grudniu 1998 roku roztrwonił 11 punktów przewagi nad Arsenalem. A było to tak:
Aston Villa 1-1 United (05/12/98)
Tottenham 2-2 United (12/12/98)
United 1-1 Chelsea (16/12/98)
United 2-3 Middlesbrough (19/12/98)
Chelsea 0-0 United (29/12/98)
Aston Villa vs. Chelsea
W cieniu walki Manchesteru z Liverpoolem toczy się zażarty pojedynek o drugie i trzecie miejsce pomiędzy Aston Villą i Chelsea. W sobotę obie ekipy spotkały się w bezpośrednim pojedynku. Lepsi okazali się piłkarze "The Blues", których pierwszy raz w lidze poprowadził Guus Hiddink. Jedyną bramkę meczu na wagę trzech punktów zdobył Nicolas Anelka. Dzięki zwycięstwu Chelsea awansowała na trzecie miejsce w tabeli kosztem Aston Villi i ma nad "The Villans" punkt przewagi.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama