Egipt wygrał z Włochami

Reprezentacja Egiptu sprawiła ogromną sensację w drugiej serii spotkań Pucharu Konfederacji. "Faraonowie" po fantastycznym meczu pokonali Włochów 1:0. Bramką na wagę bezcennych trzech punktów zdobył w 40. minucie Mohamed Homos. Rewelacyjnie w bramce zwycięzców spisywał się Essam El Hadary.

Eurosport

Foto: Eurosport

Egipt w pierwszym meczu Pucharu Konfederacji, po bardzo dobrej grze, pechowo ulegli 3:4 Brazylii. Wiele kontrowersji wzbudziła ostatnia bramka dla "Canarinhos" zdobyta w 90. minucie po kontrowersyjnym, zdaniem działaczy z Egiptu, rzucie karnym. Jak pokazały jednak piłkarskie powtórki, jedenastka podyktowana była jak najbardziej słusznie i na nic zdały się protesty.
Włosi natomiast pokonali co prawda 3:1 reprezentację Stanów Zjednoczonych, ale nie ustrzegli się krytyki. Jak się miało okazać nie była ona bezpodstawna.
Egipcjanie do dzisiejszego meczu przystąpili bardzo zdeterminowani. Od pierwszych minut było widać, że to gracze afrykańskiej drużyny grają z większą pasją niż ich europejscy przeciwnicy. Włosi, jakby nie było nadal aktualni mistrzowie świata, co prawda dochodzili do pozycji strzeleckich, ale celowniki zawodników Marcelo Lippiego były zdecydowanie za bardzo rozregulowane. Szczęścia próbowali i Giuseppe Rossi, i Vincenzo Iaquinta, jednak efekt tych prób był marny.
Jak należy trafiać do bramki pokazał Włochom w 40. minucie Homos, który zupełnie niepilnowany skutecznie wykorzystał dogranie z rzutu rożnego. Szok w drużynie Włochów, szok na trybunach i szok przed telewizorami. Do przerwy sensacyjny rezultat się jednak nie zmienił. Co ciekawe zaraz po tym jak piłkarze zeszli do szatni, na boisko wpadli porządkowi, którzy zaczęli posypywać na murawę zielony proszek. Nie były to jednak żadne czary plemiennych szamanów. Chodziło o przysypanie pożółkłej trawy, aby ładnie prezentowała się ona w telewizji.
Druga połowa zapowiadała się jeszcze ciekawiej. Włoska reprezentacja w dotychczasowych konfrontacjach z drużynami z Afryki nie poniosła żadnej porażki. Dlatego też nie zdziwiło nikogo, że ataki zespołu Lippiego narastały z minuty na minutę. Zawodnicy wyregulowali celowniki, ale oto pojawił się kolejny problem. Był nim El-Hadary.
Bramkarz szwajcarskiego FC Sion rozegrał chyba swój mecz życia. Bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Po kolei pojedynki z golkiperem przegrywali: Fabio Quagliarella, Iaquinta, Riccardo Montolivo i po raz drugi Iaquinta. Trans bramkarza trwał. Do tego dopisywało mu szczęście, jak choćby w 86. minucie piłka po dośrodkowaniu/strzale Iaquinty trafiła w poprzeczkę.
Do końca Egipcjanie dzielnie bronili wyniku i ta ofiarność sprawił, że sensacja stała się faktem - Włosi przegrali z "Faraonami"! Ciekawe co jutro napisze o tym meczu włoska prasa, skoro już po wygranym meczu (!) z USA nie pozostawiła na swoich reprezentantach suchej nitki.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama