Wpadka Marco Van Bastena w telewizyjnym studiu - Piłka nożna

Dodaj Eurosport do zaufanych źródeł w Google

W holenderskich mediach głośno o skandalu, który w weekend, przy okazji jednego z meczów ligowych, wywołał legendarny Marco Van Basten. Za użycie na antenie hitlerowskiego pozdrowienia były napastnik reprezentacji może zostać zawieszony w obowiązkach przez stację Fox Sports. "Rozwścieczył wiele osób. Nie tylko tym, co powiedział, ale też tym, kiedy to zrobił" - pisze "Daily Mail".

Foto: Eurosport

Wszystko działo się przed spotkaniem Ajaksu Amsterdam z Heraclesem Almelo. Pracujący na murawie reporter kończył właśnie rozmowę z niemieckim trenerem gości Robertem Wormuthem. Posługiwał się przy tym ojczystym językiem szkoleniowca. Nagle, w tle, można było usłyszeć zwrot "Sieg Heil".
Padł on z ust siedzącego w studiu Van Bastena. Holender myślał, że ma wyłączony mikrofon. Nazistowskie pozdrowienie były częścią wypowiedzi, bo legendarny piłkarz użył między innymi też niemieckiego słowa "pfankuchenn" (naleśnik - red).
Nagranie błyskawicznie zaczęło krążyć w sieci, kibice od razu zaczęli domagać się ukarania Van Bastena. Ten postanowił się wytłumaczyć jeszcze w trakcie spotkania.
- Nie miałem zamiaru zaszokować ludzi, chciałem tylko wyśmiać niemiecki Hansa (reportera - red.). Mimo wszystko przepraszam - mówił na antenie w przerwie meczu.

O północy zadzwonił z przeprosinami

Kilka godzin później skontaktował się z Wormuthem.
- Dowiedziałem się o wszystkim w strefie wywiadów. Około północy zadzwonił do mnie Marco. Powiedział: "przepraszam, to nie miało z tobą nic wspólnego". Wyczułem, że jest mu bardzo przykro. Odparłem, że nie mam z tym problemu, ale wiem, że zrobi się zamieszanie - relacjonował trener Heraclesa, z którym rozmawiał niemiecki "Bild".

"To miał być wyjątkowy dzień"

Van Basten to nie tylko jeden z najpopularniejszych piłkarzy w Holandii, ale też były selekcjoner tamtejszej reprezentacji i pracownik FIFA. Nic dziwnego, że o jego wybryku pisze się w całej Europie.
"Bild" informuje o "narodowym skandalu w holenderskiej telewizji". Wiele gazet podkreśla, że były piłkarz zaszkodził nie tylko sobie, ale też całemu wizerunkowi piłki w swoim kraju.
Akurat w ten weekend na holenderskich stadionach doszło do masowego protestu piłkarzy. Przez pierwszą minutę każdego meczu zawodnicy zamiast walczyć stali na murawie. Na telebimach pojawił się wtedy napis: "Rasizm? Więc nie gramy w piłkę". W akcję włączyły się wszystkie zespoły dwóch najwyższych lig. Akcja miała związek z niedawnym skandalem, do jakiego doszło na zapleczu ekstraklasy.
"To miał być wyjątkowy dzień, w którym oczekiwano wyraźnego sygnału przeciwko dyskryminacji i rasizmowi. Zamiast tego usłyszeliśmy jak Marco Van Basten, światowa ikona futbolu, używa w relacji na żywo nazistowskiego pozdrowienia" - napisała „La Gazzetta dello Sport".
"Van Basten rozwścieczył wiele osób. Nie tylko tym, co powiedział, ale też tym, kiedy to zrobił" - pisze z kolei "Daily Mail".
picture

Foto: Eurosport

Czeka na decyzję

Stacja Fox za wybryk Van Bastena przeprosiła. Jego zachowanie uznano za "niestosowne nie tylko w tym momencie, ale w ogóle". Holender został wezwany na dywanik, z szefami ma spotkać się w poniedziałek. Wtedy podjęta zostanie decyzja co do jego przyszłości.
Autor: TG / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 2 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama