Eurosport
Lakers już w play-off
📝
13/03/2009, 10:58 GMT+1
Los Angeles Lakers potwierdzili, że są w tej chwili najmocniejszym zespołem na Zachodzie i jako pierwsi awansowali do fazy play-off. Koszykarze Phila Jacksona pokonali na wyjeździe San Antonio Spurs.
Eurosport
Foto: Eurosport
Kobe Bryant i spółka zwyciężyli w hali AT&T Center z podopiecznymi Grega Popovicha. 102:95. Lider Lakers zdobył 23 punkty i podobnie jak w większości spotkań w obecnych rozgrywkach, miał wsparcie w osobie Hiszpana Pau Gasola, który zaliczył identyczny dorobek punktowy oraz zanotował 11 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki i przechwyt. Wchodzący z ławki Lamar Odom dorzucił 12 punktów i 10 zbiórek, ale w drużynie Lakers na wyróżnienie zasłużyli niemal wszyscy koszykarze. Trevor Ariza, który gra w pierwszej piątce dopiero od tygodnia, również zdobył 10 punktów, podobnie jak weteran Derek Fisher.
Koszykarze San Antonio przegrali pierwsze trzy kwarty, ale w ostatniej wzięli się do roboty i głównie za sprawą doskonałej gry Tony'ego Parkera (25 pkt, 9 as), doprowadzili do wyniku 95-93. Kiedy wydawało się, że w końcówce to „Ostrogi” będą dzielić i rządzić, niezawodny Bryant popisał się rzutem za 3 punkty i powiększył przewagę „Jeziorowców”. Po tym jak Bryant zrobił swoje i opuścił parkiet, fani zaczęli skandować „M-V-P! M-V-P!”, co jest rzadkością w lidze NBA. – Jeżeli odskoczysz od nich na kilkanaście punktów już na początku meczu, to trzeba mówić o niespodziance, bo oni (Spurs) grają bardzo dobrze u siebie – powiedział Bryant.
Ani jeden z najlepszych obrońców w lidze Bruce Bowen, ani obiecujący pierwszoroczniak George Hill, nie byli w stanie rywalizować z gwiazdorem Lakers. – To jest Kobe i on ma świetne zagrywki. Dałem z siebie wszystko, aby go powstrzymać. Jego akcje są zabójcze – powiedział Hill.
W ekipie San Antonio na wyróżnienie, oprócz Parkera, zasłużyli Michael Finley (25 pkt) oraz Tim Duncan (16 pkt, 11 zb). Po raz pierwszy w barwach Spurs zagrał Drew Gooden, ale przebywał na parkiecie tylko przez 3,5 minuty. Dla byłego zawodnika Cleveland Cavaliers oraz Chicago Bulls był to dopiero trzeci występ od 19 stycznia. Gooden przez kilka ostatnich miesięcy miał poważne problemy z pachwiną. W spotkaniu z Lakers rzucił 2 punkty i zebrał 4 piłki z tablic.
W innym ciekawym meczu Cleveland Cavaliers wygrali na wyjeździe z Phoenix Suns po raz pierwszy od dziesięciu lat. Do zwycięstwa 119:111 „Kawalerzystów” poprowadził LeBron James, który zanotował kolejne w tym sezonie triple-double. James rzucił 34 punkty, miał 13 asyst i 10 zbiórek. Do tego trzeba doliczyć 3 przechwyty i 3 bloki. – W obecnych czasach to chyba niemożliwe by w 82 meczach mieć triple-double. Ale jeżeli ktoś miałby tego dokonać, to powiem, że to nasz zawodnik – komplementował swojego podopiecznego trener Cavs Mike Brown. Do środy hala US Airways Center, była jedynym miejscem, w którym James nie odniósł zwycięstwa ze swoim zespołem.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama