Olympiakos - Prokom 90:73

Druga porażka Asseco Prokomu Gdynia przeciw Olympiakosowi Pireus w ćwierćfinale Euroligi. W przeciwieństwie do wtorkowego starcia, w czwartek Grecy wygrali wyraźnie i pewnie 90:73. Trzeci mecz w Gdyni we wtorek.

Eurosport

Foto: Eurosport

Nie było niespodzianki w drugim ćwierćfinałowym meczu Euroligi. Mistrzowie Polski, koszykarze Asseco Prokom Gdynia dali z siebie wszystko, ale tym razem faworyzowani koszykarze z Pireusu byli bardziej skoncentrowani, niż miało to miejsce we wtorek. Mimo momentów dobrej gry polskiej drużyny gospodarze ostatecznie zwyciężyli wyraźnie, 90:73.
Już pierwsza kwarta pokazała, że gospodarze będą chcieli uniknąć nerwówki i wyraźnie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Spotkanie świetnie rozpoczął litewski skrzydłowy Linas Kleiza (w całym meczui: 26 pkt i 9 zb) i głównie dzięki jego skuteczności Grecy szybko wyszli na 10-punktowe prowadzenie. Zespół Tomasa Pacesasa w tej części miał poważne problemy ze zdobywaniem punktów, czyniąc to głównie po indywidualnych akcjach Daniela Ewinga (19 pkt) i Qyntela Woodsa (20 pkt i 14 zb). Gospodarze dominowali też w walce pod tablicami, gdzie Kleiza,. Sofokles Schortizianitis i Josh Childress byli szybsi, silniejsi i bardziej zdeterminowani od mistrzów Polski.
Druga kwarta wyglądała poważnie i po 15 minutach gry wydawało się, że nie doczekamy się w czwartkowy wieczór większych emocji. Gospodarze prowadzili już różnicą 16. punktów (39:23)... ale nagle stanęli. Kleiza przestał trafiać, Teodosić z Papaloukasem nie radzili już sobie tak dobrze z organizowaniem akcji ofensywnych, lepiej funkcjonowała też defensywa Asseco Prokomu. W ataku natomiast już nie tylko Woods i Ewing, ale także Hrycaniuk czy Varda zaczęli zdobywać punkty. I na przerwę koszykarze z Gdyni schodzili ze stratą 8 punktów, przegrywając 38:46.
Po zmianie stron nic się nie zmieniło, mistrzowie Polski nadal radzili sobie nadspodziewanie dobrze. Gdy w 25. minucie wstrzelił się w końcu David Logan, na tablicy wyników po raz pierwszy od początku meczu pojawił się wynik remisowy - po 49. Do końca kwarty trwała już walka kosz za kosz, a po 30 minutach prowadzenie gospodarzy wynosiło tylko 4 punkty (58:62).
W decydujących momentach gwiazdy Olympiakosu szybko pozbawiły jednak złudzeń Woodsa i jego kolegów, co do możliwości sprawienia niespodzianki. Pierwsze 2 minuty gospodarze wygrali 11:2 i do końca meczu ich przewaga nie spadła już poniżej 9 punktów. A szalejącą publiczność zgromadzoną w Hali Pałacu i Przyjaźni efektownymi akcjami zachwycali Teodosić, Kleiza i Vujcić.
Ostatecznie skończyło się na 17. punktach różnicy. Zespół mistrzów Polski swojej szansy na zwycięstwo będzie teraz szukał w Gdyni, aby pozostać w grze o Final Four trzeba wygrać oba mecze na własnym parkiecie. Pierwszy z nich, już w najbliższy wtorek.
Olympiakos Pireus - Asseco Prokom Gdynia 90:73 (25:14, 21:24, 16:20, 28:15)
Olympiakos Pireus: Linas Kleiza 26, Theodoros Papaloukas 20, Milos Teodosic 14, Josh Childress 11, Sofoklis Schortsanitis 5, Loukas Mavrokefalides 4, Nikola Vujcic 4, Ioannis Boroussis 2, Patrick Beverley 2, Yotam Halperin 2, Scoonie Penn 0.
Asseco Prokom Gdynia: Qyntel Woods 20, Daniel Ewing 19, Ratko Varda 10, David Logan 5, Ronald Burrell 5, Jan-Hendrik Jagla 5, Adam Hrycaniuk 4, Przemysław Zamojski 3, Adam Łapeta 2, Lorinza Harrington 0, Piotr Szczotka 0.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama