Serena wygrała US Open

W finale Amerykanka pokonała 6/4, 7/5 Serbkę Jeleną Jankovic (nr 2.). Serena Williams po pięciu latach przerwy powróciła na fotel liderki rankingu WTA.

Eurosport

Foto: Eurosport

"Nie grałam tu po to, by zostać numerem jeden, lecz po to, by znów wygrać w Nowym Jorku, a prowadzenie w rankingu to miły bonus. Ciężko na to wszystko pracowałam i chcę podziękować moim rodzicom i oczywiście mojej siostrze Venus za wielkie wsparcie, no i Sashy, mojemu sparingpartnerowi" - powiedziała po meczu Amerykanka, która poprzednio była liderką rankingu w sierpniu 2003 roku.
Poprzednio młodsza z sióstr Williams triumfowała na twardych kortach w Nowym Jorku w 1999 i 2002 roku, natomiast Jankovic po raz pierwszy wystąpiła w wielkoszlemowym finale.
W ponad dwugodzinnym pojedynku Amerykanka, która 26 września będzie obchodzić 27. urodziny, grała bardzo agresywnie i szalenie ryzykownie, czego skutkiem było 39 niewymuszonych błędów, ale i 44 wygrywające uderzenia. U Jankovic te statystyki to odpowiednio 22 zepsute zagrania i tylko 15 "winnerów".
Ogromna presja, jaką Williams wywoływała na rywalkę przy jej serwisie sprawiła, że miała do dyspozycji 16 piłek na przełamanie, z których wykorzystała pięć. Sama jednak trzykrotnie (Serbka miała osiem "break pointów") straciła własne podanie.
Jankovic objęła prowadzenie w pierwszym secie 2:1, po przełamaniu serwisy rywalki, ale później przegrała kolejne cztery gemy, w tym dwa przy własnym. Tę fatalną serię przerwała drugim "break pointem" w dziewiątym gemie, po czym utrzymała swoje podanie na 4:5.
Po raz trzeci nie udało jej się jednak doprowadzić do przełamania i Amerykanka zdobyła pierwszego seta po 47 minutach.
Druga partia, która trwała 77 minut, była bardziej emocjonująca, a Serbka objęła w niej prowadzenie 5:3 i miała do dyspozycji trzy setbole w dziewiątym gemie.
Williams wyszła jednak z opresji, a najdłuższym w meczu okazał się dziesiąty gem, w którym przez kilkanaście minut zawodniczki toczyły mordercze wymiany; zanim doszło do przełamania serwisu Serbki ta obroniła pięć "break pointów", ale i nie wykorzystała też czterech setboli.
Amerykanka zakończyła spotkanie przy drugim meczbolu, po dwóch godzinach i czterech minutach gry, inkasując czek na półtora miliona dolarów, dwukrotnie więcej od rywalki. To jej dziewiąty triumf w Wielkim Szlemie Williams, ale pierwszy od stycznia 2007 roku, gdy była najlepsza w Australian Open.
"Jestem dumna z występu w finale, ale też rozczarowana, jak zawsze, gdy przegrywam ważny mecz. Dzisiaj wieczorem Serena była ode mnie lepsza, grała po prostu za dobrze. Zresztą muszę jej pogratulować wspaniałego turnieju. Dla mnie ten finał był ważnym podsumowaniem sezonu, w którym zmagałam się z kilkoma kontuzjami. Na szczęście udało mi się je przezwyciężyć" - powiedziała Jankovic, która w sierpniu przez tydzień była liderką rankingu WTA Tour.
Pojedynek Williams z Jankovic był pierwszym w historii US Open kobiecym finałem rozegranym w niedzielę, bowiem tradycyjnie w tym dniu odbywa się finał singla mężczyzn. Tym razem - w wyniku uderzenia na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych tropikalnego sztormu Hanna - mecz o tytuł został wyznaczony na poniedziałek. Zmierzą się w nim Szkot Andy Murray (nr 6.) i Szwajcar Roger Federer (2.), triumfator czterech ostatnich edycji tej imprezy.
Poprzednio taka sytuacja miała miejsce w 1987 roku, kiedy to w poniedziałkowym finale pochodzący z Czechosłowacji, ale reprezentujący barwy USA, Ivan Lendl pokonał Szweda Matsa Wilandera.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama