Australian Open 2009

Serena Williams i Rafael Nadal wygrali pierwszy wielkoszlemowy turniej w sezonie 2009. Był to dla nich odpowiednio 10. i 6. triumf w Wielkim Szlemie. Oboje są liderami światowych rankingów wśród kobiet i mężczyzn. Niewykluczone, że cały nadchodzący sezon

Eurosport

Foto: Eurosport

Co łączy parę najlepszych obecnie tenisistów świata? Co daje im tak wyraźną przewagę nad konkurencją? Odpowiedzi należy upatrywać w bardzo wielu aspektach tenisowego abecadła. Możemy jednak wyróżnić jedną wspólną cechę, która charakteryzuje oboje tenisistów i jednocześnie stanowi o ich dominacji – perfekcyjne przygotowanie fizyczne.
Serena Williams – siła
Młodsza z sióstr Williams jest najpotężniej zbudowaną tenisistką WTA Tour. Wiemy na pewno, że Amerykanka ma 175 cm wzrostu. Niestety żaden z oficjalnych tenisowych portali nie podał jeszcze rzeczywistej wagi zawodniczki. Obowiązującą obecnie wersją jest 68 kg (za: www.sonyericssonwtatour.com). Jednak już na pierwszy rzut oka już widać, że liczba w rubryce „waga” powinna być o co najmniej 10 kg większa.
Serena Williams preferuje grę opartą na sile. Atletyczna budowa pozwala jej uderzać piłkę z mocą i prędkością nieosiągalną dla innych tenisistek. Dla przykładu przytoczmy jedynie statystykę serwisową z finałowego meczu z Dinarą Safiną, która powszechnie uważana jest za zawodniczkę preferująca siłowy styl gry.
Najszybszy serwis: 190 km/h – Williams, 172 km/h – SafinaŚrednia prędkość 1. podania: 171 km/h – Williams, 164 km/h – SafinaŚrednia prędkość 2. podania: 145 km/h – Williams, 138 km/h – Safina
Dla porównania dodajmy, że najszybszy serwis Nadala w meczu finałowym z Federerem był o zaledwie 6 km/h szybszy. Natomiast najszybszy w turnieju serwis Radwańskiej osiągnął prędkość 163 km/h.
- Serena uderza nie tyle mocno, co... bardzo mocno – scharakteryzowała grę Amerykanki Swietłana Kuzniecowa, która w tegorocznym Australian Open przegrała z nią w ćwierćfinale.
Gdy Serena Williams nie popełnia zbyt wielu niewymuszonych błędów, jest niemal nie do pokonania. Zwycięstwa nad Peng, Kuzniecową, Dementiewą i Safiną to m.in. efekt niedużej liczby błędów. Wówczas wyprowadzane z piekielną siłą uderzenia pozostają bez odpowiedzi ze strony przeciwniczek. Rywalki nie nadążają za potężnymi zagraniami Sereny. Znamienne są tu słowa Roberta Radwańskiego, wypowiedziane po zeszłorocznym pojedynku Amerykanki z Agnieszką w ćwierćfinale Wimbledonu - To w zasadzie nie przypominało meczu tenisowego. To był pokaz niesamowitej siły. Trudno ocenić, czy ktoś jest w stanie podjąć walkę z tak grającą Sereną. Problemem jest serwis. Nie można wygrać z rywalką, która serwuje 200 km/godzinę, jeśli nie przeciwstawi się jej mocniejszego podania.
Rafael Nadal – wydolność
Gdy rozpoczynała się szósta godzina półfinałowego pojedynku między Nadalem i Verdasco, wszyscy zastanawiali się, jak zwycięzca tego meczu poradzi sobie w finale z Rogerem Federerem. Dzień wcześniej Szwajcar w trzech setach pokonał Andy Roddicka, spędzając na korcie niewiele ponad dwie godziny. Wydawało się, że jedyną szansą Nadala w niedzielnym finale (ostatecznie pokonał Verdasco w najdłuższym meczu w historii turnieju) jest zwycięstwo w trzech możliwie krótkich setach. Organizm Nadala nie przypomina jednak organizmu ludzkiego.
Aby przekonać się, jak zbyt krótki czas na regenerację może wpłynąć na organizm tenisisty, nie trzeba daleko sięgać pamięcią. W ćwierćfinale Australian Open 2003 po morderczym, trwającym pięć godzin spotkaniu Andy Roddick pokonał Marokańczyka Younesa El Aynaoui 4-6, 7-6 (7-5), 4-6, 6-4, 21-19. W następnej rundzie doszło wówczas do sensacji. Słaniający się na nogach Roddick przegrał gładko z Niemcem Rainerem Schuettlerem. Zdaniem fachowców taka sytuacja miała powtórzyć się i teraz.
Finałowy mecz Australian Open 2009 miał niezwykle dramatyczny przebieg. Pięciosetowy pojedynek trwał ponad cztery i pół godziny. Rafael Nadal dowiódł jednak, że jest „nadczłowiekiem”.
Niespełna 48 godzin po półfinałowym spotkaniu zdołał pokonać w kolejnym tenisowym „maratonie” wypoczętego Federera. Niesamowite jest także to, że w trakcie meczu Hiszpan biegał znacznie więcej i szybciej od Szwajcara. Właściwie ciężko było po nim zobaczyć jakiekolwiek zmęczenie.
- Gdyby Nadal przypominał jakiegokolwiek innego sportowca, którego znam, miałby w tej chwili takie skurcze i bóle, że nie byłby w stanie się ruszyć. A on właśnie czwartą godzinę biega po korcie – analizował w trakcie meczu postawę Hiszpana Jim Courier. – Kazać mu grać z Federerem po tym, co przeżył w półfinale, to więcej niż można wymagać od człowieka – dodał były numer „jeden” męskiego tenisa.
Doskonałe przygotowanie wydolnościowe i motoryczne jest wizytówką Nadala już od wielu lat. To dzięki niemu od czterech sezonów nie znajduje on pogromcy w jedynym turnieju wielkoszlemowym rozgrywanym na ziemi – francuskim Roland Garros. Właściwie nikt nigdy nie widział na korcie Nadala przeżywającego ogromny kryzys fizyczny, a w długiej karierze w Wielkim Szlemie to przecież nieuniknione. Skąd urodzony na Majorce tenisista ma w sobie tyle sił i taką kondycję? W jaki sposób trenuje? Być może po zakończeniu kariery Nadal zechce wyjawić sekrety swoich przygotowań i treningów. Na razie jednak przeciwnicy muszą pogodzić się z tym, że Hiszpana „zabiegać” się nie da.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama