Kłótnia o doping w tenisie

Tak jak każda inna federacja sportowa, która przystąpiła do Międzynarodowej Agencji Anty Dopingowej (WADA), również tenisowa ma przestrzegać ustalonych reguł. Główną zasadą WADA jest testowanie sportowców, kiedy ci najmniej się tego spodziewają. Ale nie w

Eurosport

Foto: Eurosport

WADA powstała w 2001 roku i od tego czasu walczy z dopingiem w sporcie. Teoretycznie sama nie decyduje o tym, kto i kiedy zostanie zbadany, ale ma takie kontakty i środki perswazji, że może sprawdzić każdego. Na mocy międzynarodowego prawa federacje sportowe musiały podpisać kodeks antydopingowy WADA. Bez tego sportowcy z poszczególnych dyscyplin nie mogliby brać udziału w igrzyskach olimpijskich. Podpisując ten dokument federacje zobowiązały się do jednej podstawowej sprawy - kontroli dopingowej poza zawodami. W efekcie tego każdego sportowca można sprawdzić podczas treningu, a nawet komisja dopingowa może się zjawić w czyimś domu o każdej porze dnia i nocy. Testy przeprowadza się na życzenie poszczególnych federacji. Załóżmy, że Roger Federer przebywa w chwilowo w Polsce. ITF - międzynarodowa federacja tenisowa - zgłasza się do polskiej komisji antydopingowej o sprawdzenie szwajcarskiego tenisisty. WADA koordynuje tylko przebieg badania.
- Testy poza zawodami można przeprowadzić o każdej porze, w dowolnym miejscu i bez informowania o tym zawodników, dlatego są one najbardziej efektywną formą wykrywania dopingu - można przeczytać w oficjalnym oświadczeniu WADA. Co więcej w na początku lutego 2009 organizacji podpisała z Interpolem umowę dotyczącą współpracy przy zwalczaniu dopingu w sporcie.
Tak jak każda inna federacja sportowa, która przystąpiła do Międzynarodowej Agencji Anty Dopingowej (WADA), również tenisowa ma przestrzegać ustalonych reguł. Główną zasadą WADA jest testowanie sportowców, kiedy ci najmniej się tego spodziewają. Ale nie wszystkim takie reguły odpowiadają.
Andy Murray właśnie się poskarżył, że komisja dopingowa zawitała do niego z samego rana, zaraz po przylocie Szkota z Melbourne. - Członkowie komisji nalegali na to, by patrzeć jak oddaję próbkę, dosłownie stali wokół mnie, kiedy miałem spodnie opuszczone do kolan. Następnie naciskali, żebym napisał mój adres zamieszkania, mimo to, że wszystko się działo w moim prywatnym mieszkaniu o 7 rano - żali się Murray. - Nowe reguły są drakońskie! - dodaje. Wtóruje mu świeżo upieczony zwycięzca Australian Open, lider rankingu ATP, Rafael Nadal mówiąc, że takie metody "to brak szacunku".
- Zdajemy sobie sprawę, że takie metody mogą przysporzyć więcej kłopotliwych sytuacji, ale celem wszystkich jest czysty sport. Testy poza zawodami są ważną częścią programu antydopingowego - odpowiada Francesco Ricci Bitti, prezydent ITF.
Roger Federer w przeciwieństwie do Murray i Nadala jest gorącym orędownikiem nowych reguł. - Nie złapiesz ich dzwoniąc i mówiąc: Słuchaj, chcemy ciebie sprawdzić w przeciągu najbliższych dwóch dni - mówi szwajcarski tenisista. - Przecież facet oszukuje i jest sprytny prawda? - pyta Federer. - To trudny system i znacząca zmiana w stosunku do tego, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Myślę, że potrzebujemy czasu, żeby się przyzwyczaić. Ale tylko w ten sposób można ich wyłapać. To jest godzina dziennie, wiem, że to przeszkadza. Chcę jednak, żeby sport był czysty, więc jest mi z tym ok. - mówi Roger Federer.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama