Eurosport
Federer nie obroni tytułu
📝
14/11/2008, 14:47 GMT+1
Najwyżej rozstawiony szwajcarski tenisista, po porażce 6:4, 6:7 (3-7), 5:7 ze Szkotem Andym Murrayem (nr 3.), zajął trzecie miejsce w Grupie Czerwonej i nie awansował do półfinału.
Eurosport
Foto: Eurosport
Po przełamaniu serwisu Szkota w czwartym gemie Federer wyszedł na 3:1, ale rywal od razu odrobił straty, a dopiero prowadząc 5:4 Szwajcar ponownie zdobył "breaka" i to przy pierwszym z trzech setboli.
Drugą partię obrońca tytułu rozpoczął od przegrania własnego podania, a ponownie stracił je w siódmym gemie i zrobiło się 2:5. Jednak Federer zaczął od razu odrabiać straty i zdobył kolejne pięć gemów, w tym dwa przy serwisie rywala.
Szkot przerwał te serię w 12. gemie i doprowadził do tie-breaka, w którym oddał przeciwnikowi tylko trzy punkty. Zaraz po nim Szwajcar, który od miesiąca narzeka na kłopoty z plecami, poprosił na kort fizjoterapeutę i po kilkuminutowym masażu wrócił do gry.
Zaskakująco łatwo oddał trzy pierwsze gemy, ale wyszedł na 4:3, a w ósmym gemie nie wykorzystał prowadzenia 40:0 przy własnym serwisie i przegrał pięć kolejnych piłek.
Szkot utrzymał swój serwis, a później prowadząc 5:4 nie wykorzystał siedmiu meczboli podaniu rywala. Zakończył spotkanie po trzech godzinach i jednej minucie przy ósmej szansie, przełamując serwis Federera.
Obaj tenisiści potraktowali pojedynek bardzo prestiżowo, a Murray już wcześniej zapowiadał, że chce się zrewanżować Szwajcarowi za wrześniową porażkę w finale wielkoszlemowego US Open. W piątek spotkali się po raz szósty, a Szkot odniósł czwarte zwycięstwo w tej rywalizacji.
Federer miał szansę triumfować w Masters Cup po raz czwarty w ciągu ostatnich pięciu lat, bowiem wygrał ten turniej w Houston w latach 2003-04, a w Szanghaju był najlepszy w ostatnich dwóch sezonach.
Na wynik tego meczu z niecierpliwością oczekiwał Francuz Gilles Simon (nr 8.), który w piątek pokonał 6:1, 6:4 Czecha Radka Stepanka, który już po pierwszej kolejce spotkań zastąpił kontuzjowanego Amerykanina Andy'ego Roddicka (5.).
Simon zadebiutował w tym roku w turnieju masters, zastępując lidera obydwóch rankingów ATP Hiszpana Rafaela Nadala, który leczy kontuzję. Jednak w pierwszym meczu grupowym sprawił spora niespodziankę wygrywając z Federerem w trzech setach. W piątek musiał pokonać Stepanka i plan wykonał, ale reszta była w rękach Szwajcara i Murraya.
"To był dość łatwy mecz dla mnie, pewnie dlatego, że nie był formalnie rzecz biorąc decydujący. Teraz znalazłem się w trochę dziwnej sytuacji, bo zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, a muszę czekać na coś, na co nie ma się najmniejszego wpływu. Ale nie narzekam, bo jak na pierwszy występ w Masters Cup, to i tak zdziałałem wiele, a być może to nie jest koniec mojego występu" - powiedział Simon, który w pierwszym secie przegrał tylko 13 piłek.
W sobotę Murray zmierzy się z Rosjaninem Nikołajem Dawidienką (nr 4.), a Simon spotka się z Serbem Novakiem Djokovicem (2.), zwycięzcą Grupy Złotej.
Reklama
Reklama