Tara Moore: Nigdy się nie poddawajcie

Tara Moore, która dokonała jednego z największych powrotów w historii tenisa, nigdy nie zwątpiła w zwycięstwo nad Jessiką Ponchet. Brytyjka przegrywała już 0:6, 0:5 i 30:40, ale potrafiła wygrać mecz w turnieju ITF w Sunderlandzie.

Foto: Eurosport

"Mam nadzieję, że będę mogła zainspirować wszystkich młodych chłopców oraz dziewczęta, aby się nigdy nie poddawali i walczyli do końca" - napisała tenisistka w mediach społecznościowych.

Wszystko zaczęło się od siatki

Gdy Ponchet od wygranej dzielił zaledwie jeden punkt, Brytyjka obroniła piłkę meczową odbiciem po siatce. Doprowadzenie do wyniku 40:40 natchnęło ją na tyle mocno, że kolejne wymiany także padły jej łupem.
Francuzka zaczęła się denerwować, wyrzucając wiele piłek poza kort, bądź trafiając w siatkę. Tymczasem Moore wygrywała kolejne gemy. Decydujący trzeci set wygrała 6:3.
"Szkoda mi trochę Jess. Jest dobrą zawodniczką, która grała naprawdę świetny tenis. Ja na jej miejscu prawdopodobnie byłabym równie zdruzgotana po takiej porażce. To jest jednak tenis, trzeba iść naprzód. Nigdy wcześniej nie znajdowałam się w takiej sytuacji" - napisała Moore.

"Nigdy nie zwątpiłam"

Turniej ITF w Sunderlandzie zaliczany jest do grona imprez niższej rangi. Przebieg meczu Moore z Ponchet odbił się jednak dużym echem w mediach, także społecznościowych. Brytyjka po meczu otrzymała mnóstwo wiadomości, na część z nich próbowała odpisywać.
"Dziękuję wszystkim za miłe wiadomości i olbrzymie wsparcie" - napisała na Twitterze. "Nigdy nie zwątpiłam, w moje zwycięstwo" - dodała w drugim.
Moore w przeszłości znajdowała się nawet na 145. miejscu w światowym rankingu, ale przystępując do meczu z Francuzką znajdowała się na 479. pozycji.

Obroniła 18 piłek meczowych

Tylko kilka spotkań w erze open, czyli od 1968 roku, miało równie dramatyczny przebieg. W historii mocno zapisał się mecz drugiej rundy kwalifikacji US Open w 1983 roku, w którym Barbie Bramblett przy stanie 0:6, 0:5 i 0:40 obroniła 18 piłek meczowych, a na koniec wygrała pojedynek z Anną Hulbert.
W 2004 roku podczas French Open Lisa Raymond przegrywała z Lubomira Kurhajcovą 0:6, 0:5 i 30:40, ale zdołała zwyciężyć 0:6, 7:5, 6:3.
Autor: aw/TG / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama