Eurosport
Iga Świątek: droga do półfinału Roland Garros 2020 (wideo) - French Open
📝
07/10/2020, 08:55 GMT+2
Piękny sen Igi Świątek (54. WTA) trwa w najlepsze. Polska tenisistka pokonała w Roland Garros 2020 już pięć rywalek, za każdym razem dając popis wspaniałej, widowiskowej gry. Przypominamy jej najlepsze zagrania z ćwierćfinału przeciwko Martinie Trevisan (159. WTA) oraz całą drogę do wielkoszlemowego półfinału w Paryżu.
Foto: Eurosport
Początek starcia z Trevisan był dla Świątek trudny, co było dla niej nowością. Dotąd to ona dyktowała warunki gry od pierwszej piłki. Teraz trzeba było nieco uspokoić nerwy, odnaleźć spokój i zagrania, które od ponad tygodnia zachwycają tenisowy świat.
Udało się już po kilkunastu minutach.
Mecz zakończyła po długiej wymianie. Kilkoma silnymi uderzeniami wymusiła błąd rywalki, która posłała piłkę daleko za linię końcową.
Wcześniej Polka robiła to, do czego przyzwyczajała od początku imprezy. Potrafiła długo utrzymywać piłkę w grze, by nagle przyspieszyć i akcję zakończyć efektownym uderzeniem wygrywającym.
Co istotne, Polka potrafiła też kapitalnie zagrać pod presją, kolejny raz udowadniając, że do tenisa kapitalnie przygotowana jest pod względem mentalnym.
Mecz z Trevisan, choć niżej notowaną, był dla Świątek paradoksalnie najtrudniejszym od startu turnieju. Przypominamy, jak radziła sobie we wcześniejszych pojedynkach.
Iga Świątek: droga do półfinału Roland Garros 2020
Na 19-latkę z Raszyna przed startem French Open trudno było stawiać. Jej tegoroczna inauguracja na kortach ziemnych nie wypadła zbyt obiecująco - w połowie września w prestiżowym turnieju w Rzymie przegrała już w pierwszej rundzie z niżej notowaną Holenderką Arantxą Rus.
Iga Świątek - Marketa Vondrousova (19. WTA) w 1. rundzie
Optymizmem nie napawało także samo losowanie paryskiej drabinki. Na dzień dobry los skojarzył Świątek z Czeszką Marketą Vondrousovą. To duże nazwisko, szczególnie mocno kojarzone właśnie z Paryżem. Powód? 19. aktualnie w rankingu WTA zawodniczka w ubiegłym roku była rewelacją turnieju, dotarła do samego finału. W nim uległa Ashleigh Barty.
Ale historia czy wskazania bukmacherów zupełnie nie zajmowały Polce głowy. Ona po prostu wyszła na kort i zagrała pierwszy ze swoich koncertów. Była pewna, biła mocno, a co najważniejsze - trafiała. Raz po raz wybijała z głowy Vondrousovej myśli o awansie. I skończyło się tenisowym laniem. Wynik 6:1, 6:2 mówił bardzo wiele. Świątek wysłała w świat jasny sygnał - jestem mocna. Spotkanie trwało ledwie 65 minuti wydawało się, że tak ekspresowy mecz się już nie powtórzy.
Iga Świątek - Su-Wei Hsieh (63. WTA) w 2. rundzie
Eliminując turniejową 15, Świątek utorowała sobie teoretycznie łatwiejszą ścieżkę. Kiedy po drugiej stronie siatki stanąć miała tenisistka z Tajwanu, nie brakowało głosów, że Polka jest zdecydowaną faworytką spotkania. Na papierze była, ale Hsieh to jedna z najbardziej niewdzięcznych rywalek w całym tourze. Grająca nietypowym slajsem mistrzyni debla miała wielką ochotę napsuć krwi nieopierzonej Polce. Ale na ochocie się skończyło.
Świątek znów była skoncentrowana i grała jak z nut. Przestój przytrafił się na początku drugiego seta, kiedy na tablicy pojawił się wynik 4:1 dla Hsieh. Nerwy? Nie u Igi. Pięć kolejnych wygranych gemów znów dało pewny awans. Meczowy zegar zatrzymał się na 68 minutach i wyniku 6:1, 6:4.
Iga Świątek - Eugenie Bouchard (168. WTA) w 3. rundzie
I znów. Patrząc jedynie na ranking, można była łatwo wskazać, że to Świątek była faworytką. Tyle że Bouchard to tenisistka wielkiego formatu, nieco upadła gwiazda, szukająca wielkiej formy sprzed lat. I ostatnio udowadniająca, że jest na dobrej drodze, by nawiązać do 2014 roku, kiedy grała w finale Wimbledonu oraz półfinałach Rolanda Garrosa i Australian Open.
Plany powrotu na szczyt musi jednak odłożyć. W starciu ze Świątek nie miała wiele do powiedzenia, a przebłyski to było zdecydowanie za mało. 19-latka z Raszyna tym razem kontroli nad spotkaniem nie oddała nawet na moment. Po 75 minutach miała wynik 6:3, 6:2 i kolejny awans.
Iga Świątek - Simona Halep (2. WTA) w 4 rundzie
- Jeden z najlepszych meczów w historii polskiego tenisa - zachwycała się po tym spotkaniu komentatorka Eurosportu Joanna Sakowicz-Kostecka.
I to zdanie mówi wszystko o starciu Świątek z Halep. Polka zmierzyła z Rumunką na tym samym etapie w ubiegłym roku, dostając potężną lekcję tenisa. Przegrała w 45 minut i teraz chciała zrobić wszystko, by wypaść lepiej. I wypadła wręcz genialnie. Była liderka światowego rankingu i triumfatorka French Open była absolutnie bezradna. Tym razem to ona występowała w roli ucznia, a światowe media po spotkaniu nawoływały, by nazwiska Świątek uczyć się jak najszybciej. 6:1, 6:2 było po 69 minutach.
Iga Świątek - Martina Trevisan w ćwierćfinale
Po rozbiciu Halep zachwytów nad Polką nie było końca. Wynik to jedno, ale podziw budził przede wszystkim styl, w jakim Świątek zmierza na tenisowy szczyt. Świątek została nawet okrzyknięta przez bukmacherów faworytką do triumfu w całym turnieju.
Po dotychczasowych wynikach trudno było się spodziewać, że huragan Świątek zatrzyma się na włoskiej kwalifikantce. Polka po raz pierwszy była zdecydowaną faworytką i to wyraźnie odbiło się na jej grze. Ale tylko w pierwszych minutach. Później się uspokoiła i znów rządziła na korcie. Zgarniała gema za gemem aż zakończyła spotkanie zwycięstwem 6:3, 6:1 w 80 minut.
Jej półfinałową rywalką będzie Nadia Podorska (131. WTA) z Argentyny. I znów może być pięknie.
Autor: pqv/twis / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama