Eurosport
Zwycięstwo Pudziana
📝
07/05/2010, 22:21 GMT+2
Nie było oczekiwanego nokautu, ale Mariusz Pudzianowski pokonał decyzją sędziów Japończyka Yusukę Kawaguchiego w swojej drugiej walce w MMA. Wydarzeniem sportowym 13. Konfrontacji Sztuk Walki była jednak fenomenalna walka Mameda Chalidowa z Ryuką Sakuraiem zakończona wynikiem remisowym.
Eurosport
Foto: Eurosport
Najsilniejszy człowiek świata w piątkowy wieczór znalazł się w nie lada opałach. Mimo szaleńczego ataku i zasypania przeciwnika gradem ciosów w pierwszych 120 sekundach walki, nie udało mu się znokautować Japończyka Yusuke Kawaguchiego i dość niespodziewanie dla wszystkich Mariusz Pudzianowski musiał przewalczyć całe 10 minut, by odnieść drugą wygraną w swojej karierze w MMA. Momentami mogło się wydawać, że "Pudzian" już jest o krok od utraty dopływu tlenu do organizmu, jednak sprytem i siłą fizyczną udało mu się unieszkodliwić przeciwnika w zwarciu i przetrwać najtrudniejsze chwile. Sędziowie ogłosili wygraną Polaka, choć nie była to decyzja jednogłośna - jeden z nich uznał pojedynek za remisowy.
Pierwszy prawdziwy test w MMA pokazał jednak jak wiele pracy czeka jeszcze Pudzianowskiego, jeżeli chce stać się liczącym fighterem w tej formule. Jak to słusznie ujął jeden z internetowych komentatorów - "Pudzian ma niewiarygodną siłę, ale co z tego, jeśli nie ma siły się ruszać". A na horyzoncie już kolejna walka Polaka, z przeciwnikiem teoretycznie nieporównywalnie groźniejszym niż przybysz z "Kraju Kwitnącej Wiśni". Za dwa tygodnie Mariusz Pudzianowski zmierzy się z byłym dwukrotnym mistrzem federacji UFC Timem Sylvią. I w tym pojedynku zdecydowanie nie będzie faworytem.
Podobnie jak było przy walce z Mariuszem Najmanem, to udział najsilniejszego człowieka świata był główną lokomotywą marketingową gali. Jednak to inny nasz reprezentant, pochodzący z Czeczenii Mamed Chalidow i Japończyk Ryuta Sakurai stoczyli walkę wieczoru, której stawką był należący do Chalidowa pas międzynarodowego mistrza KSW wagi półciężkiej.
Pojedynek rozpoczął się od... przerwy technicznej, po tym, gdy Polak przypadkowo, ale bardzo mocno kopnął przeciwnika w krocze. Ten, przy dopingu publiczności nie zażądał zakończenia walki, lecz po kilku minutach doszedł do siebie i jak równy z równym walczył z Chalidowem. W ciągu trzech 5-minutowych rund obaj kilkukrotnie byli o krok, od zakończenie walki za pomocą dźwigni. Obaj jednak wykazali się wielkim hartem ducha, a także sprytem będąc w stanie za każdym razem wykaraskać się z opresji. Po 15 minutach sędziowie orzekli wynik remisowy, co oznaczało 3-minutową dogrywkę.
Dodatkowy czas lepiej rozpoczął się dla Polaka, który obalił Sakuraia i przejął inicjatywę. Doświadczony Japończyk szybko jednak odwrócił losy walki, również wykonując obalenie i w końcowych sekundach walki zasypując Chalidowa gradem ciosów. Ku jego rozpaczy sędziowie orzekli jednak wynik remisowy, dzięki czemu pas mistrzowski pozostał w rękach Mameda Chalidowa.
Swój wielki wieczór w Spodku zanotowali też inni Polacy. Krzysztof Kułak zasłużenie pokonał przez decyzję sędziowską Brazylijczyka Vitora Nobregę, dzięki czemu opuścił Katowice, jako nowy międzynarodowy mistrz KSW w wadze średniej. Równie dobrze w turnieju wagi półciężkiej zaprezentował się Jan Błachowicz. Polak w imponującym stylu wygrał swoje dwie walki eliminacyjne i na kolejnej gali KSW w pojedynku finałowym zmierzy się z Hiszpanem Danielem Taberą.
Na trzynastej Konfrontacji Sztuk Walki rozegrano również finałową walkę turnieju figherów wagi ciężkiej. W niej amerykański zapaśnik David Olivia zdominował Łotysza Konstantina Głuhowa, zapewniając sobie zwycięstwo w całym turnieju i pas nowego międzynarodowego mistrza KSW wagi ciężkiej.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama