Murphy: z piekła do Raju

Shaun Murphy pokonał w finale najbardziej prestiżowego po mistrzostwach świata turnieju rankingowego Marco Fu 10-9. Dramatyczne spotkanie zakończyło się przed godziną drugą w nocy naszego czasu. Anglik, który w 4. pierwszych turniejach sezonu nie wygrał m

Eurosport

Foto: Eurosport

- Teraz wiem, co to znaczy czuć presję. Dzisiaj ciśnienie było jeszcze większe niż kiedy wygrywałem mistrzostwa świata w Crucible.
- Kiedy zrobiło się 9-9 powiedziałem sobie, że potrzebuję tylko jednej szansy. Faktycznie obaj (z Marco Fu) potrzebowaliśmy koło 19 szans. Poczułem się zawstydzony, kiedy sfarciłem tę różową (na 37 przewagi przy 35. na stole). Nawet wtedy jednak wiedziałem, że jeszcze będę musiał podejść do stołu. Byłbym bardzo rozczarowany, gdybym przegrał.
- Przyjechałem tutaj mając na koncie same porażki i zależało mi na wygraniu jednego meczu. Kiepski start sezonu jeszcze bardziej uwydatnia doniosłość mojego osiągnięcia. Grając starałem się wyłączyć w pamięci niedawne złe wspomnienia. To pokazuje, że długie godziny spędzone przy treningowym stole od kiedy byłem dzieciakiem były warte wysiłku i poświęceń.
- Zawsze marzyłem o zdobywaniu tych największych tytułów i nie ma takiej sumy pieniędzy, która kupi ci nazwisko na trofeum. Jestem teraz zwycięzcą dwóch największych turniejów rankingowych. Mam nadzieję, że wygram więcej, ale jeśli nie, to i tak umrę szczęśliwy.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama