Hendry w rozsypce

Drugi dzień UK Championship przyniósł porażki dwóch rozstawionych zawodników - Stephen Hendry przegrał ze Stephenem Lee, a Mark Selby z Markiem Williamsem.

Eurosport

Foto: Eurosport

Siedmiokrotny mistrz świata i pięciokrotny triumfator UK Championship zasygnalizował powrót do dobrej gry dochodząc do półfinału poprzedniego turnieju rankingowego Bahrain Championship. Nie tylko wynik, ale i styl prezentowany w większości meczów zawodów rozgrywanych na Bliskim Wschodzie dawał podstawy do ostrożnego optymizmu. Pierwsza sesja spotkania w pierwszej rudziej UK Championship ze Stephenem Lee wygrana przez Hednry'ego 5:3 też nie zapowiadała katastrofy.
Rzeczywistość kolejny raz okazała się jednak bezlitosna dla 39-letniego Szkota. W drugiej sesji spotkania Hendry zdołał wygrać zaledwie dwie partie, a całe spotkanie zakończyło się jego porażką 9-7. Ten wynik oznacza przyznanie tylko połowy punktów i dalszy spadek na rankingu. Po meczu Hendry był dosłownie załamany, a dobrych stron próbował dopatrywać się jedynie poprzez autoironię:
"Trudno wbijać bile, kiedy w głowie jest chaos. Wiem, co go powoduje, ale zachowam to dla siebie".
"Jedyny pozytyw z meczu jest taki, że grając tak mizernie przegrałem tylko 9-7. Ludzie wciąż mówią o obecnie bardzo wysokim poziomie gry. Jednak gdybym prezentował tylko 30% tego, co kiedyś, byłbym wysoko w grze. Wbiłem dziś zaledwie jednego brejka powyżej 70 punktów i zrobiłem mnóstwo błędów".
"Nawet gdybym zagrał dziś tylko o 5% lepiej, wygrałbym mecz. Nie powiem, że na treningach gram dobrze, bo mam po prostu dosyć powtarzania tego".
Stephen Lee zrewanżował się Hendry'emu krótko, acz dosadnie:
"Ponownie odnalazłem radość z gry. Pokonałem Stephena i jestem szczęśliwy. Czerpanie przyjemności ze sportu to sedno sprawy. Nie grałbym, gdybym tego nie odczuwał. Znalazłbym sobie inne zajęcie, gdyby snooker był dla mnie męką".
Największą niespodzianką zawodów nie jest jednak przegrana Hendry'ego, ale odpadnięcie niedawnego wicemistrza świata, aktualnego posiadacza tytułów w Welsh Open i Masters, Marka Selby'ego. Rywala miał wymagającego - prawdopodobnie najtrudniejszego ze wszystkich eliminantów - ale i tak oczekiwano zwycięstwa 25-letniego Anglika z dwukrotnym mistrzem świata (2000 i 2003) oraz dwukrotnym zwycięzcą UK Championship (1998 i 2002) Markiem Williamsem. Rezultat 9-7 dla Walijczyka jeszcze bardziej zwiększa jego szanse na powrót do pierwszej 16-tki światowego rankingu.
W pozostałych meczach zakończonych drugiego dnia Marco Fu ograł Barry'ego Hawkinsa 9-6 a Mark King raczej niespodziewanie pokonał Judda Trumpa 9-8.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama