Snookerowe MŚ: Kyren Wilson i Ronnie O'Sullivan zmierzą się w finale

Dodaj Eurosport do zaufanych źródeł w Google

Crucible Theatre jeszcze nie widziało dwóch meczów o finał, rozgrywanych do 33 frejmów. Najpierw Kyren Wilson pokonał Anthony'ego McGilla 17:16 po ponad godzinnej walce w decydującej partii. Kilka godzin później taki sam wynik powtórzył Ronnie O'Sullivan, który w pojedynku byłych mistrzów świata wygrał z Markiem Selbym. W niedzielnym finale naprzeciw doświadczonego O'Sullivana stanie 28-letni

Kyren Wilson

Foto: Eurosport

Nieprawdopodobne rzeczy działy się w piątkowy wieczór w Cruicible Theatre w Sheffield. Chociaż głównym daniem wieczoru była ostatnia sesja półfinałowa, w której Ronnie O'Sullivan walczył o finał z Markiem Selbym, to prawdziwa uczta rozpoczęła się nieco wcześniej, w końcówce spotkania Kyrena Wilsona z Anthonym McGillem.

Wojna nerwów

Rozpoczęła się od stanu 13:11 dla Wilsona, który szybko podwyższył swoją przewagę do trzech frejmów. Ale McGill zdołał doprowadzić do wyrównania, rozgrywając po drodze dwa 100-punktowe brejki. Kolejne partie zdobywali na zmianę, aż przy stanie 16:16 rozpoczął się decydujący o awansie do finału frejm.
Ten okazał się trwającą ponad godzinę wojną nerwów. Obaj snookerzyści popełniali błąd za błędem, próbując rozmaitych rozwiązań przy wbiciu ostatniej czerwonej, którą wtoczył do kieszeni McGill po 25 minutach od zdobycia poprzedniego punktu.
Później rozpoczęło się poszukiwanie drogi do wbicia zielonej. Po blisko kwadransie szczęście uśmiechnęło się do Wilsona, po którego uderzeniu bila trzykrotnie odbiła się od band i wtoczyła do narożnej kieszeni. Anglik nie mógł uwierzyć w to, co się stało. McGill walczył i próbował utrudnić wykończenie Wilsonowi, ale w pewnym momencie Szkot popełnił błąd i zostawił różową na zbyt otwartej pozycji. Wilson wykorzystał szansę i awansował do wielkiego finału.
- Bogowie snookera byli dziś z Wilsonem - powiedział po meczu McGill.

"Rakieta" w pogoni

Ostatnia wieczorna sesja również rozpoczynała się od stanu 13:11. Prowadził Selby, ale O'Sullivan postanowił udowodnić, że mecz jeszcze nie jest rozstrzygnięty. Rozpoczął grę od zdobycia pierwszej "setki" w meczu i szybkiego wyrównania. Ale Selby zachował zimną krew i kolejne frejmy rozstrzygnął na swoją korzyść.
Nerwy tymczasem zaczęły zjadać O'Sullivana. W 30. frejmie popełnił poważny błąd i wystawił Selby'emu wygrywającą bilę. Ten skorzystał z prezentu i wyszedł na prowadzenie 16:14.
Ale "Rakieta" już chwilę później zaprezentował całkiem inne oblicze. Z morderczą precyzją zdobywał kolejne punkty, gromadząc ich w kilka minut 138 i doprowadzając w meczu do stanu 16:15. W kolejnej partii był równie bezwzględny i doprowadził do wyrównania w spotkaniu, w którym w pewnej chwili miał do odrobienia aż pięć frejmów.
Decydująca partia meczu również była demonstracją geniuszu pięciokrotnego mistrza świata. Każde zagranie było doskonale przemyślane i zrealizowane z niezwykłą konsekwencją. W końcówce Selby mógł się tylko przyglądać, jak O'Sullivan realizuje wszystko, co sobie zaplanował.
Drugi półfinał jednego wieczoru został rozstrzygnięty w 33 frejmach. O'Sullivan wygrał z Selbym 17:16 i w niedzielnym finale zmierzy się z 28-letnim Wilsonem.
Autor: macz/po / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 2 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama