Eurosport
Znowu słaby start Małysza
📝
20/12/2008, 22:25 GMT+1
Na razie żadnych efektów naprawy Adama Małysza nie widać. Polak w sobotnim konkursie w Engelbergu zajął dopiero 21.miejsce. Wygrał po raz czwarty w tym sezonie Simon Ammann. Szwajcar wyprzedził Austriaków Wolfganga Loitzla i Gregora Schlierenzauera.
Eurosport
Foto: Eurosport
Występ Małysza nie jest żadną niespodzianką. W środę nasza reprezentacja zakończyła w Ramsau prawie tygodniowy program naprawczy. Polacy opuścili konkursy w Pragelato i na mniejszej skoczni pracowali nad wyeliminowaniem błędu technicznego, który pojawiał się na progu. Zaangażowano nawet specjalistę biomechanika. Niestety, efektów nie widać nie tylko u Małysza, ale także u innych naszych skoczków.
Już piątkowe skoki treningowe i kwalifikacje nie zapowiadały niczego dobrego. Wszyscy Polacy skakali bardzo pasywnie i bez wiary we własne możliwości. Najsłabiej spisał się... Małysz.
Po raz kolejny nasz zawodnik miał wielkie problemy z szybkością. Strasznie dostawał od najlepszych.
- Muszę przyznać, że byłem załamany. Straciłem prawie 2,5 km na rozbiegu chociażby do Thomasa Morgensterna. Jak się tak wolno jedzie, nie ma szans, żeby odlecieć. To tak jakbym startował o pięć belek niżej niż rywale - mówił smutny Orzeł z Wisły, który uzyskał tylko 114 metrów i był dopiero 46.
W kwalifikacjach było już znacznie lepiej. 128 metrów i siódma pozycja wśród zawodników, którzy musieli walczyć o miejsce w konkursowej pięćdziesiątce.
Do konkursu głównego awansowało też trzech innych Polaków: Piotr Żyła (124,5), Łukasz Rutkowski (118,5) oraz Marcin Bachleda (116). Ta sztuka nie udała się tylko Kamilowi Stochowi (116). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nikt po za Małyszem i Żyłą nie zasłużył na awans do sobotniej rywalizacji. Stało się to tylko dlatego że po skokach naszych zawodników bardzo popsuły się warunki atmosferyczne. Intensywne opady śniegu spowolniały zawodników na rozbiegu. Po prostu, obsługa nie nadążała z oczyszczaniem torów.
W samych sobotnich zawodach było już znacznie gorzej. Wspomniany Małysz był 21, mimo że po pierwszej serii zajmował 16. lokatę.
- Cały czas te moje skoki to trochę szukanie, brakuje mi stabilności. Wydaje się, że całkiem dobrą pozycję wypracowałem w Ramsau, ale jeszcze nie jest na tyle dobrze, aby móc konkurować z najlepszymi - przyznaje Małysz. - Trzeba być spokojnym, dążyć do swego, bo bez tego nie byłoby przecież sensu trenować i startować - dodaje.
Swoje premierowe punkty w PŚ wywalczył za to Łukasz Rutkowski. Po dwóch skokach na odległość 120 metrów zajął 27 miejsce. Rutkowski znakomicie spisywał się podczas Letniej GP. To głównie dzięki niemu nasza reprezentacja zwiększyła tzw. "kwotę startową" do pięciu zawodników. Teraz w każdym konkursie PŚ, selekcjoner Łukasz Kruczek może wystawiać w kwalifikacjach pięciu skoczków.
Natomiast Piotr Żyła Marcin Bachleda odpadli zgodnie z konkursu po pierwszej serii.
Wygrał Ammann, który już w serii próbnej zdeklasował rywali (140,5 m). Dwukrotny mistrz olimpijski z Salt Lake City z 2002 roku i mistrz świata z 2007 roku z Sapporo prowadził już po pierwszej serii, w której oddał najdłuższy skok - 138,5 m. W serii finałowej wylądował o 1,5 m bliżej, co wystarczyło do zwycięstwa z łączną notą 275,4 pkt. Tym samym 27-letni zawodnik był najlepszy już po raz czwarty w tym sezonie. Poprzednio triumfował w Kuusamo, Trondheim i Pragelato. Co ciekawe w tym sezonie zwyciężył więcej razy niż przez wszystkie poprzednie cykle PŚ. Przed rozpoczęciem tego sezonu miał bowiem na koncie tylko trzy wygrane.
- Jesteśmy pod wrażeniem tego, co robi. Nikt nie spodziewał się, że Simon będzie skakał tak wspaniale - mówił niedawno specjalnie dla Eurosport.pl fiński trener kadry Norwegii Mika Kojonkoski.
Sekrety niesamowitych ostatnich sukcesów Ammanna to zasługa nowego selekcjonera szwajcarskiej kadry. Jest nim od kwietnia zaledwie 28-letni Martin Künzle. Wcześniej szkoleniowiec był odpowiedzialny za starty Szwajcarów w Pucharze Kontynentalnym. Sam uprawiał skoki tylko do 17. roku życia.
Jak na razie jednak znakomicie prowadzi Ammanna, który po sześciu konkursach ma już na koncie 525 punktów i pewnie prowadzi w klasyfikacji generalnej. O 115 "oczek" wyprzedza Schlierenzauera i o 246 Loitzla. Najlepszy z Polaków nadal jest Małysz, ale wywalczył łącznie tylko 38 „oczek" i jest 29. Tak słabo nasz zawodnik sezonu nie rozpoczął od dziesięciu lat.
W niedzielę kolejny konkurs indywidualny w Engelbergu. Początek o godz. 13.45. Transmisja w Eurosporcie.
Powiązane tematy
Reklama
Reklama