Francja już w finale!

"Wygra drużyna, która wykaże się większym sprytem." - tak przed spotkaniem mówił trener reprezentacji Danii Ulrik Wilbek. Szybko się jednak okazało, która drużyna potwierdzi słowa szkoleniowca. Niestety dla Wilbeka nie była to jego drużyna.

Eurosport

Foto: Eurosport

Francuzi od początku mistrzostw uznawani byli przez fachowców za wielkich faworytów do zdobycia złotego medalu. Mając w składzie takie gwiazdy jak Nikola Karabatic, czy Luc Abalo, "trójkolorowi" bez większych problemów doszli do półfinału czempionatu. Duńczycy do Chorwacji przyjechali w bardzo zmienionym składzie. W porównaniu z kadrą z mistrzostw Europy, do Chorwacji pojechało ośmiu nowych zawodników. Zabrakło przede wszystkim wielkiej gwiazdy - Joachima Boldsena (FC Barcelona), który zrezygnował z gry w reprezentacji.
Duńczycy do spotkania przystąpili bez większych kompleksów, choć zdawali na pewno sobie sprawę z tego kto jest faworytem tego meczu. Trener Wilbek wolał grać z Francuzami w półfinale, niż z Chorwatami, którzy za sobą mieliby doping 15 tysięcy kibiców
Pierwszy kwadrans meczu był wyrównany. Na bramkę Francuzów szybko odpowiadali zawodnicy Danii. Wraz z upływem minut coraz bardziej zarysowywała się jednak przewaga Francji. Spora w tym zasługa bramkarza Thierry'ego Omeyera, który bronił tego dnia jak w transie. Nie można tego powiedzieć o jego vis a vis. Kasper Hvidt nie będzie dobrze wspominał półfinału. Szczypiorniści Francji niekiedy z wielką łatwością pokonywali duńskiego golkipera. Warto jednak podkreślić, że ogólnie pierwsza połowa w wykonaniu "trójkolorowych" była popisem. Pokazali oni rywalom jak należy grać w piłkę ręczną i do przerwy prowadzili 16-11.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie. Francuzi co prawda z czasem zaczęli oszczędzać swoje siły, jednak Duńczycy popełniali szkolne błędy i nie potrafili zmniejszyć bezpiecznej dla Francuzów przewagi. Graczom Wilbeka nie pomogła nawet czerwona kartka dla jednej z gwiazd francuskiej drużyny - Luca Abalo. Czarnoskóry prawoskrzydłowy, zdaniem sędziów, podczas wykonywania rzutu karnego celowo trafił piłką w głowę bramkarza Niklasa Landina Jacobsena. Wydaje się, że arbitrzy decyzję o pokazaniu czerwonej kartki podjęli zbyt pochopnie.
Pojedynek dwukrotnych mistrzów świata i mistrzów olimpijskich - Francuzów z mistrzami Europy - Duńczykami, nie przyniósł zbyt wiele emocji. Francuzi, po wygranej 27-22, mogą już w spokoju przygotowywać się do niedzielnego finału. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był wspomniany banita Abalo, któremu siedmiokrotnie udało się pokonać Hvidta. W ekipie "wikingów" najwięcej bramek, 5, zdobył Klavs H. Brunn Jorgensen.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama