Polska wygrywa ze Słowacją

Polscy piłkarze ręczni już w pierwszym meczu mistrzostw świata przypomnieli nam, że ich mecze najlepiej oglądać z nerwosolem w ręku. Po nie najlepszej pierwszej połowie, którą przegraliśmy dwiema bramkami, podopieczni Bogdana Wenty zerwali się i wygrali ostatecznie 35:33.

Eurosport

Foto: Eurosport

- Po ostatniej syrenie zeszła z nas adrenalina. Musieliśmy gonić Słowaków, a to kosztowało sporo nerwów. Straciliśmy za dużo goli po przechwytach, tak nie można grać w ręczną - na gorąco skomentował mecz najlpeszy piłkarz ręczny świata Sławomir Szmal.
Nasz bramkarz z pewnością miał w swojej karierze wiele lepszych występów. Na szczęście "Kasa" pokazał klasę w najważniejszych momentach.
Organizatorzy zawodnikiem meczu wybrali Marcina Lijewskiego, kibice w Polsce Karola Bieleckiego. Nasz zespół miał jednak jeszcze dwóch głównych bohaterów. Bartłomiej Jaszka indywidualnymi akcjami brał na siebie ciężar gry, gdy Polakom nie szło. I to z dobrym skutkiem. Z kolei Tomasz Tłuczyński raził rywali kontratakami i był najskuteczniejszy w zespole (siedem goli).
Mecz zaczął się dość spokojnie. Nasi kontrolowali przebieg gry, utrzymywali jedno, lub dwubramkowe prowadzenie. Od początku było jednak widać, że Słowacy są dobrze dysponowani. Pod koniec pierwszej połowy zaskoczyli nas i wyszli na dwubramkowe prowadzenie.
Po zmianie stron zrobiło się nerwowo. Polacy nie od razu złapali dobry rytm, każdy gol przychodził nam z trudem. Z kolei rywale zaskakiwali nas szybkimi atakami po wznowieniach.
Dobra passa zaczęła się kwadrans przed końcem. Grając w przewadze Polacy rozpoczęli serię sześciu goli bez odpowiedzi rywala. Przy stanie 28:23 nerwy na chwilę opadły.
Na chwilę, bo w końcówce Słowacy odrobili większość strat. W ostatniej minucie bardzo ważnego gola rzucił Bielecki, równie ważny rzut obronił Szmal i wreszcie Bartosz Jurecki trafił na 35:32. Gol Martina Stranovsky'ego nie miał już znaczenia.
- Było nerwowo, ale najważniejsze są dwa punkty. Skąd słaba gra w obronie? Z nerwów oczywiście. Ja czułem się spięty, po kolegach też to widziałem. Jutro będziemy mieć więcej luzu - powiedział Karol Bielecki.
W sobotę o 20.15 biało-czerwoni zagrają z Argentyną, która w pierwszym spotkaniu zremisowała Koreą.
- W naszej grupie może się wiele namieszać. Chile powalczyło ze Szwecją, Argentyna z Koreą. My mieliśmy problemy ze Słowacją. Wszystko jest możliwe - analizował Sławomir Szmal w rozmowie z reporterami TVP 2.
Polska – Słowacja 35:33 (15:17)
Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Tomasz Tłuczyński 7, Karol Bielecki 6, Marcin Lijewski 6, Bartłomiej Jaszka 5, Bartosz Jurecki 3, Michał Jurecki 3, Patryk Kuchczyński 2, Bartłomiej Tomczak 1, Mariusz Jurasik 1, Mariusz Jurkiewicz 1, Mateusz Zaremba 0, Artur Siódmiak 0.
Słowacja: Richard Stochl, Martin Pramuk, Teodor Paul - Martin Stranovsky 9, Daniel Valo 6, Peter Kukucka 5, Andrej Petro 5, Frantisek Sulc 3, Ladislav Tarhai 3, Michal Kopco 1, Tomas Stranovsky 1, Peter Tumidalsky 0, Juraj Niznan 0, Martin Mazak 0, Tomas Urban 0, Radoslav Antl 0.
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama