Iluzja prysła

Polscy piłkarze Przegrali w Pradze z Czechami 0:2 i ostatecznie pogrzebali szanse gry na mistrzostwach świata w RPA, która do soboty jeszcze się o dziwo tliła. Co dalej z kadrą Stefana Majewskiego?

Eurosport

Foto: Eurosport

Czesi wygrali z Polakami wkładając w mecz minimum wysiłku. W zdobyciu pierwszej bramki bardziej im pomogli Jakub Rzeźniczak, Piotr Polczak i Wojciech Kowalewski niż dobra gra. Obrońca Legii wykonał niepotrzebny wślizg, który wytrącił z rytmu Polczaka, a bramkarz polskiego zespołu puścił w tzw. krótki róg. Tomas Necid ledwo trafił w piłkę, ta odbiła się od słupka i doczłapała za linię polskiej bramki. Było to najlepsze podsumowanie występu obu zespołów, które zaprezentowały widowisko godne miejsca zajmowanego w tabeli grupy trzeciej albo raczej boisk klasy B.
Czesi i Polacy wyglądali tak, jakby o baraż musieli grać za karę. Najbardziej dziwiła postawa gospodarzy, zachowujących wciąż spore szanse na mundial. Podopieczni Ivana Haska oddali w pierwszej połowie pole gry zawodnikom Majewskiego. Polacy częściej byli przy piłce i stworzyli dwie sytuacje podbramkowe. Najlepszą zmarnował Jakub Błaszczykowski. Pomocnik Borussii był na wysokości pola karnego, a piłkę do strzału wyłożył mu Obraniak. Zamiast gola zobaczyliśmy niestety fatalny kiks. Z kolei przy strzale Jelenia gospodarzy uratował Petr Cech. Przewaga polskiego zespołu dobrze obrazowała statystyka rzutów rożnych. Po pierwszej połowie było aż 8:2 dla Polski, ale słabiutkiej postawy Czechów piłkarze powołani przez Stefana Majewskiego nie potrafili wykorzystać.
W drugiej połowie uległo zmianie tylko to, że goście też przestali grać, a Wojciech Kowalewski uchronił zespół przed wyższą porażką.
W 71. minucie bramkarz Iraklisu nie mógł nic jednak zrobić, kiedy Czesi zdobyli drugą bramkę po główce niepilnowanego w polu karnym Jaroslava Plasila. Jeżeli jakieś powietrze było w polskim zespole, to po strzale Plasila uszło całkowicie. Ostatnim zrywem był strzał głową Ireneusza Jelenia jeszcze po stracie pierwszej bramki, ale Petr Cech z trudem piłkę wybił.
Na pewno reprezentacji Polski nie zbawi obrona w składzie Kowalewski, Rzeźniczak, Polczak, Głowacki i Gancarczyk. Nie zbawi też Maciej Iwański, który pokazał to, co umie robić najlepiej w Legii, czyli dreptać. O ile na ekstraklasę to wystarczy, o tyle na piłkę reprezentacyjną już nie. Ale Majewski uparł się i nie wiedzieć czemu trzymał Iwańskiego na boisku.
Co dalej z kadrą Majewskiego?
Stefan Majewski liczył na to, że coś ugra odkurzając kilku zawodników i dając szansę młodym. Postawił na obronę z polskiej ekstraklasy. Tak naprawdę ocenić zespołu nie sposób, bo po pierwsze... nie było zespołu i nie można go było stworzyć "za pięć dwunasta". Po drugie Czesi zaprezentowali się żenująco słabo i nie przetestowali wybrańców "Doktora".
Zapewne Stefan Majewski pożegna się z reprezentacją Polski, nie zachowując posady do Euro 2012. Nie można mieć też do niego specjalnie wielkich pretensji. Nikt nie jest takim cudotwórcą, żeby w kilka dni stworzyć drużynę, która będzie gotowa do zwycięstw. Co można Majewskiemu zarzucić? Przedobrzył z ustawieniem linii obrony, która kilkakrotnie pogubiła się totalnie, a najbardziej przy pierwszym golu dla Czechów i nieuznanym Milana Barosa w pierwszej połowie.
- Będzie budowana nowa reprezentacja. Chcemy się przygotować jak najlepiej i na Euro 2012 zagrać lepszą i skuteczniejszą piłkę - podsumował Mariusz Lewandowski, który wypowiadając te słowa wyglądał właśnie na takiego, który chce zacząć od początku.
Zatem koniec i zaczynamy projekt Euro 2012.
Czechy - Polska 2:0 (0:0)
Bramki: Tomas Necid (51.), Jaroslav Plasil (72.).
Czechy: Petr Cech - Zdenek Pospech, Roman Hubnik, Tomas Sivok, Marek Jankulovski - Jaroslav Plasil, Tomas Huebschman, Tomas Rosicky (79-David Jarolim), Daniel Pudil (87-Jiri Stajner) - Milan Baros, Michal Papadopulos (46-Tomas Necid)
Polska: Wojciech Kowalewski - Jakub Rzeźniczak, Piotr Polczak, Arkadiusz Głowacki, Seweryn Gancarczyk - Jakub Błaszczykowski (67-Sławomir Peszko), Mariusz Lewandowski, Maciej Iwański, Ludovic Obraniak - Ireneusz Jeleń (63-Robert Lewandowski), Kamil Grosicki (81-Dawid Janczyk)
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama