Tim Krul bohaterem meczu FA Cup Tottenham - Norwich City

Nie ma chyba większego speca od rzutów karnych w świecie futbolu. Grający w Norwich Tim Krul ponownie stał się bohaterem serii jedenastek, tym razem w 1/8 finału Pucharu Anglii z Tottenhamem. Holenderski bramkarz zatrzymał dwóch piłkarzy Spurs dzięki między innymi wskazówkom zapisanym na bidonie.

Foto: Eurosport

W środowym spotkaniu w Londynie po regulaminowym czasie gry było 1:1, w dogrywce bramek zabrakło, przez co do wyłonienia kolejnego z pucharowych ćwierćfinalistów potrzebna była rywalizacja w konkursie jedenastek. I wtedy też nadszedł już kolejny w karierze moment Krula.

Praca domowa odrobiona

Jeszcze pierwszego karnego spośród piłkarzy Tottenhamu przestrzelił Eric Lamela, lecz trzeci i piąty należały do holenderskiego golkipera. Krul najpierw obronił uderzenie Troya Parota, a w decydującym momencie zatrzymał też Gedsona Fernandesa i wprowadził ekipę Kanarków do najlepszej ósemki rozgrywek.
Wiedział wtedy, jak powstrzymać piłkarzy Tottenhamu nie tylko dzięki bramkarskiemu instynktowi. Był do meczu odpowiednio przygotowany. Na bidonie, z którego pił w trakcie meczu, miał zamieszczoną notatkę ze wszystkimi potrzebnymi szczegółami dotyczącymi wykonawców jedenastek. Znajdowały się tam numery konkretnych zawodników oraz informacja, w którą stronę zazwyczaj uderzają z rzutów karnych.
– Odrobiliśmy z moim trenerem pracę domową. Zamieściłem ją na mojej butelce – opowiadał BBC już po meczu. – Jako młody chłopiec marzysz o tym, aby bronić karne i pomagać swojej drużynie w awansie. Dziś towarzyszyły mi spore emocje. Karne to jednak nie samo szczęście. To po prostu ciężka praca – tłumaczył.

Va banque Van Gaala

Dla 31-latka to nie pierwsza sytuacja, w której jest gwiazdą piłkarskiej wojny nerwów. Bardzo głośno zrobiło się o nim w ćwierćfinale mundialu w Brazylii w 2014 roku. Wówczas trenujący Holendrów Louis van Gaal wprowadził Krula z ławki w miejsce Jaspera Cillessena na decydującą serię jedenastek w rywalizacji z Kostaryką, a rezerwowy spłacił zaufanie dwoma interwencjami. W tym tą, która zapewniła Holendrom najlepszą czwórkę mistrzostw świata.
W półfinale sprzed sześciu lat Oranje ponownie podeszli do karnych, tym razem z Argentyną, wtedy jednak Van Gaal pozostawił Cillesena na murawie. Do finału awansowali Albicelestes.
Autor: mb/twis / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama