Eurosport
Real Madryt - Granada: wynik meczu i relacja. Pierwszy gol Hazarda - Primera Division
📝
05/10/2019, 16:15 GMT+2
W sobotnie popołudnie Real Madryt pokonał przed własną publicznością Granadę 4:2 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej La Ligi. Dzięki temu zwycięstwu Los Blancos umocnili się na pozycji lidera tabeli. Premierowe trafienie dla Królewskich zanotował Eden Hazard.
Real Madryt
Foto: Eurosport
Stołeczny zespół dominował od pierwszych minut i prowadził nawet 3:0, lecz w drugiej odsłonie piłkarze beniaminka zdołali złapać kontakt z bardziej utytułowanymi rywalami.
Mecz na szczycie
Przed rozpoczęciem sezonu 2019/20 mało kto mógł przypuszczać, że po kilku tygodniach ligowej rywalizacji potyczka Realu z Granadą będzie starciem na szczycie tabeli. O ile pozycja lidera zajmowana po siedmiu kolejkach przez Królewskich nie była żadnym zaskoczeniem, o tyle beniaminek na drugim miejscu to już niemała sensacja. Piłkarze z Andaluzji spisują się rewelacyjnie w bieżących rozgrywkach, o czym przekonała się m.in. FC Barcelona, która przed dwoma tygodniami przegrała z Granadą 0:2. Do sobotniej konfrontacji podopieczni trenera Diego Martineza przystępowali tracąc zaledwie jeden punkt do Realu.
Kluczowe pierwsze minuty
Andaluzyjczycy przyjechali na Estadio Santiago Bernabeu z uzasadnionymi nadziejami na odniesienie korzystnego rezultatu. Historia nie przemawiała jednak na ich korzyść. Tylko kibice z najdłuższym stażem mogli pamiętać ostatnią wiktorię Granady na obiekcie Królewskich, która miała miejsce w 1974 roku. Obie ekipy w La Lidze po raz ostatni rywalizowały ze sobą w sezonie 2016/17. Los Blancos rozbili wówczas rywali 5:0 przed własną publicznością i 4:0 na wyjeździe.
Już pierwsze minuty sobotniego meczu okazały się wyjątkowo pechowe dla zespołu gości. W jednej z pierwszych akcji spotkania Karim Benzema wyprowadził Real na prowadzenie, wykorzystując doskonałe podanie Garetha Bale'a zewnętrzną częścią stopy. Dla francuskiego napastnika było to już szóste trafienie w trwającym sezonie ligowym.
Nie był to jednak koniec złych wiadomości dla przyjezdnych. Kilka minut po stracie bramki z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Angel Montoro, czyli jeden z najmocniejszych punktów Granady.
Królewska dominacja
Pechowy początek w wykonaniu gości odbił się na dalszej części rywalizacji. W pierwszej odsłonie przewaga Los Blancos nie podlegała dyskusji. Do przerwy gospodarze oddali pięć celnych strzałów na bramkę przeciwników bez żadnej odpowiedzi ze strony Andaluzyjczyków.
Alphonse Areola, zastępujący między słupkami Thibauta Courtois, mógł z bezpiecznego dystansu spokojnie obserwować przebieg spotkania. Wygląda na to, że przynajmniej na tę chwilę Francuz wygrywa rywalizację z Belgiem o miejsce w bramce stołecznej ekipy. Courtois ma za sobą słaby występ w ostatnim meczu Ligi Mistrzów przeciwko Club Brugge. Popełnił wówczas błąd skutkujący utratą gola, a w przerwie Zinedine Zidane zdecydował się zdjąć go z boiska. Pojawiły się niepokojące doniesienia o stanach lękowych, z którymi zmaga się reprezentant Belgii, jednak stołeczny klub w oficjalnym oświadczeniu uzasadnił zmianę problemami żołądkowymi swojego zawodnika.
Pierwszy skalp Hazarda
Jeszcze przed zejściem piłkarzy na przerwę prowadzenie gospodarzy podwyższył Eden Hazard, wykorzystując błąd defensywy Granady. Belg, pozyskany latem z Chelsea, popisał się ładnym lobem nad bramkarzem, strzelając w ten sposób swojego pierwszego gola w oficjalnym meczu w barwach Los Blancos.
Kwadrans po zmianie stron tablica wyników wskazywała już 3:0 po fantastycznym uderzeniu Luki Modricia z dystansu. Piłka po strzale Chorwata trafiła w samo okienko bramki przyjezdnych.
Przebudzenie gości
Gdy wydawało się, że wynik spotkania jest rozstrzygnięty i Realu w sobotnie popołudnie nie może spotkać już nic złego, za odrabianie strat wzięli się gracze beniaminka.
Pierwszą bramkę zdobyli przy sporym udziale bezrobotnego w pierwszej części meczu Areoli. Bramkarz Królewskich sfaulował w polu karnym jednego z rywali i nie zdołał zrehabilitować się przy strzale z rzutu karnego Darwina Machisa.
W 77. minucie kontaktowe trafienie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zanotował Domingos Duarte, siejąc niepokój w szeregach gospodarzy. Zawodnicy Realu nie pozwolili jednak przyjezdnym na więcej. Już w doliczonym czasie gry wynik spotkania ustalił James Rodriguez, trafiając na 4:2.
Autor: jac / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama