Puchar Niemiec. Robert Lewandowski sftrustrowany grą FC Bayern Monachium

To nie był wieczór Roberta Lewandowskiego. Polak rozpoczął wtorkowy mecz z VfL Bochum (2:1) w Pucharze Niemiec na ławce rezerwowych i chyba powinien tam też zakończyć. Po przerwie wszedł na murawę, ale tylko napsuł sobie krwi, co chwila złoszcząc się na nieudane zagrania kolegów albo też brak podań z ich strony.

Foto: Eurosport

Ten sezon klubowy jest w wykonaniu kapitana reprezentacji Polski niemal idealny. Przynajmniej po golu strzelał jak dotąd we wszystkich meczach Bundesligi i Ligi Mistrzów. Trafił też w pierwszej rundzie DfB Pokal przeciwko Energie Cottbus. We wtorek w Bochum dostał od trenera Niko Kovaca okazję do odpoczynku, lecz tylko chwilowego. W drugiej połowie już się na murawie pojawił, lecz o tych 45 minutach chce zapewne jak najszybciej zapomnieć.

Za lekko, za mocno, nie w tempo

Supersnajper Bayernu był tego wieczoru bardzo poirytowany nieporadnością kolegów. Inni zawodnicy Bawarczyków, w tym Jerome Boateng, David Alaba, Thomas Mueller czy Kingsley Coman, grali do niego albo niecelnie, albo za lekko, albo za mocno, albo kompletnie nie w tempo.
Lewandowski początkowo kwitował grę partnerów z boiska wymownymi spojrzeniami lub kręceniem głową. Później już zaczął ekspresyjnie rozkładać ręce, w irytacji dyrygować zespołem i w dosyć ostentacyjny sposób rugać kolegów za ich słabą postawę.

Awans w męczarniach

Ostatecznie złość 31-latka poskutkowała. "Lewy" sam gola nie strzelił, ale ta sztuka udała się innym zawodnikom prowadzonym przez Kovaca.
Stan meczu wyrównał sześć minut przed końcem Serge Gnabry, a sekundy przed doliczonym czasem gry zwycięstwo i awans Bayernu po potwornych męczarniach zapewnił krytykowany ostatnio niemiłosiernie Mueller.
picture

Foto: Eurosport

Autor: mb / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama