Eurosport
Legia - Rangers 0:0. Sandro Kulenović znów bez gola
📝
23/08/2019, 04:11 GMT+2
Jeżeli pierwszym meczem czwartej rundy eliminacji Ligi Europy z Rangers FC trener Legii Aleksandar Vuković miał ostudzić emocje wokół Sandro Kulenovicia, to w istocie dolał tylko oliwy do ognia. Chorwacki napastnik po raz kolejny zakończył mecz bez strzelonego gola, czym tylko zaognił dyskusję dotyczącą sadzania na ławce Carlitosa Lopeza.
Foto: Eurosport
Od początku sezonu 19-letni snajper jest etatową dziewiątką w stołecznym klubie. W pierwszej jedenastce nie wychodził tylko w rewanżowym spotkaniu Ligi Europy z Europa FC oraz ligowych potyczkach z Koroną Kielce i Śląskiem Wrocław.
Liczbami zaufania nie spłacał, tego lata strzelił tylko dwa gole, jednego w europejskich pucharach, jednego w Ekstraklasie. Przeciwko Szkotom dorobku nie powiększył.
Nie potrafi się obronić
W czwartkowym starciu Kulenović pokazał na boisku zarówno wszystkie atuty, jak i wady. Choć pracował na murawie, próbował wykorzystać okazałe warunki fizyczne (191 cm wzrostu) w walce z defensorami Rangersów, a czasem nawet cofał się po piłkę i próbował rozgrywać, to nie był w stanie przełamać się w najważniejszym aspekcie gry napastnika - bramkach.
Chorwat pozostaje bez gola przez 556 kolejnych minut we wszystkich rozgrywkach. Przeciwko Szkotom miał jedną okazję, którą mógł zamienić na bramkę. W początkowym fragmencie spotkania otrzymał dokładną piłkę z lewego skrzydła, lecz uderzył wówczas nieczysto. I jeżeli chodzi o jego realny wpływ na ofensywną grę zespołu, to tyle.
Pod koniec spotkania udało mu się jeszcze zagrać ładne otwierające podanie w pole karne do Luiquinhasa, którego Brazylijczyk nie wykorzystał. Ogólnego obrazu gry Kulenovicia to absolutnie nie zmienia.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/09/3647337.jpg)
Foto: Eurosport
Publika chce Carlitosa
Ze strony Chorwata to zdecydowanie za mało, aby zamykać usta krytykom. Jego rywal do miejsca w składzie Carlitos Lopez - najlepszy piłkarz poprzedniego sezonu ekstraklasy - tym razem nie wszedł nawet na minutę, dzięki czemu Vuković oszczędził zapewne Kulenoviciowi kolejnej serii gwizdów z trybun. Mimo to głos ludu pozostał dokładnie ten sam. Publika chce na boisku Carlitosa.
Gdy Hiszpan już po końcowym gwizdku wbiegł na chwilę na murawę, aby podziękować kibicom za czwartkowy doping, przywitały go gorące brawa, a z niemal wszystkich sektorów niosło się głośne "Carlitos!".
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/09/3647004.jpg)
Foto: Eurosport
Trudno spodziewać się, aby nastawienie stołecznych fanów uległo zmianie. Przynajmniej dopóki Vuković będzie z uporem stawiał na Kulenovicia, a tego nie będą broniły liczby. Czyli dokładnie tak, jak w pierwszym meczu przeciwko Rangersom.
Autor: mb/TG / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama