Eurosport
Lech Poznań - Arka Gdynia: wynik i relacja - Ekstraklasa
📝
19/12/2019, 21:25 GMT+1
To nie będą wymarzone święta w Poznaniu. W 20. kolejce ekstraklasy, ostatniej w tym roku, Lech tylko zremisował na własnym boisku z Arką Gdynia 1:1. Strata punktów jest dla Kolejorza tym bardziej bolesna, że przez ponad godzinę grał w przewadze jednego zawodnika.
Foto: Eurosport
Już przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że będzie to spotkanie wyjątkowe. Wszystko za sprawą trenera gospodarzy Dariusza Żurawia, który został pierwszym od dwóch lat trenerem Lecha, który przepracował pełną rundę. Na gorącym stołku w Kolejorzu nawet pół roku nie wytrwali wcześniej ani Ivan Djurdjević, ani Adam Nawałka, a ostatnim, który tego dokonał, był Nenad Bjelica.
Zwykle mało cierpliwi działacze Lecha tym razem powodów do nerwów nie mieli. Poznaniacy nie przegrali w lidze od końcówki października, a w czwartek okazja, by sięgnąć po kolejne punkty nadarzyła się idealna - Arka to jedna ze słabszych drużyn ligi, do szóstego Lecha było jej bardzo daleko.
Grał Lech, strzeliła Arka
I rzeczywiście, początek spotkania zapowiadał, że gospodarze łatwo sobie z rywalem poradzą. Jako pierwszy bramce Arki zagroził Kamil Jóźwiak, który precyzyjnie strzelał sprzed pola karnego, a fantastyczną interwencją popisał się Pavels Steinbors.
Lech pierwszym niepowodzeniem się nie zniechęcił i wciąż atakował. 25 minut po pierwszym gwizdku błyskawicznie kontrę wyprowadzał Tymoteusz Puchacz i gdyby nie faul Damiana Zbozienia, lechita znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna - czerwona kartka i Arka przez niemal 70 minut musiał sobie radzić w osłabieniu.
Od tego momentu przewaga poznaniaków zarysowała się jeszcze wyraźniej. Ale to wcale nie Lech cieszył się z gola. W doliczonym czasie gry Arka przeprowadziła jeden z nielicznych ataków, ze skrzydła dośrodkował Mateusz Młyński, a piłkę do siatki skierował Fabian Serrarens. Gospodarze schodzili do szatni zszokowani.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/04/07/3678337.jpg)
Foto: Eurosport
Wściekłe ataki i tylko jeden gol
Lechici z szatni wyszli zmobilizowani. I niewiele brakowało, by już pierwsza akcja po zmianie stron przyniosła im powodzenie. Tak się nie stało, bo do sięgnięcia piłki podawanej przez Puchacza centymetrów zabrakło Christianowi Gytkjaerowi.
Mijały kolejne minuty, pojawiały się kolejne okazje, ale goli wciąż nie było. Ale co warte odnotowania, piłkarze Lecha się nie irytowali. Jakby wiedzieli, że piłka do siatki w końcu wpaść musi. Swego dopięli na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, kiedy dośrodkowanie z rzutu rożnego Darko Jevticia na trafienie zamienił Lubomir Satka. Żuraw odetchnął, a wraz z nim siedem tysięcy kibiców.
Lech uratował się przed kompromitacją, ale z punktu szczęśliwy być nie może. Czwartkowy rezultat oznacza, że obie ekipy zanotowały awans o jedną pozycję - Lech wskoczył na piąte miejsce, Arka - na 12.
Lech - Arka 1:1Bramki: Satka (75') - Serrarens (45+2')
Autor: pqv/TG / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama