Korona Kielce - Śląsk Wrocław - wynik meczu ekstraklasy

W piątkowy wieczór kielczanie wreszcie doczekali się zwycięstwa przed własną publicznością. Znajdująca się w strefie spadkowej Korona pokonała 1:0 drugi zespół tabeli - Śląsk Wrocław, dla którego była to dopiero pierwsza porażka w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy.

Korona Kielce wygrała z Radomiakiem Radom

Foto: Eurosport

Piłkarze Korony przystępowali do konfrontacji z wiceliderem z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie po dziewięciu ligowych kolejkach.

Ronaldo nie pomoże

Kieleccy kibice nie mieli okazji do świętowania zwycięstwa swoich ulubieńców pierwszy raz od 22 kwietnia, gdy miejscowy zespół pokonał... Śląsk Wrocław 2:0. Jedyny triumf w obecnych rozgrywkach Korona odniosła w pierwszej kolejce podczas wyjazdowego spotkania z Rakowem Częstochowa. Od tego czasu kielczanie dopisali do swojego dorobku zaledwie dwa punkty. Na domiar złego na początku tygodnia pożegnali się z rozgrywkami Pucharu Polski po porażce 0:1 z Zagłębiem Lubin na Suzuki Arenie.
- Nie kupimy nagle zawodników pokroju Ronaldo, którzy będą nam w stanie wygrywać spotkania, tylko jesteśmy w gronie piłkarzy, którzy chcą grać, udowodnili to w meczu pucharowym, zaufajmy im i idźmy razem w jedną stronę — mówił przed spotkaniem ze Śląskiem trener Mirosław Smyła, cytowany przez oficjalny serwis klubu.

Emocje w końcówce

Gospodarze znaleźli się w poważnych opałach już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku sędziego. W 2. minucie idealną okazję do otwarcia wyniku miał Przemysław Płacheta, jednak przegrał pojedynek z bramkarzem. Jak się wkrótce okazało była to najlepsza szansa na zdobycie gola w pierwszej odsłonie meczu.
Większych emocji doczekaliśmy się po zmianie stron. W 72. minucie kibice na Suzuki Arenie oszaleli ze szczęścia po trafieniu Ivana Jukicia. Ich radość nie trwała jednak długo, gdyż sędzia nie uznał gola z powodu spalonego.
Podrażnieni gospodarze ruszyli do kolejnych ataków. Chwilę po nieuznanej bramce groźnie z kilku metrów uderzał Adnan Kovacevic, lecz jego strzał już na linii bramkowej ofiarną interwencją zatrzymał defensor Śląska Israel Puerto.

W końcu się udało

Kielczanie dopięli jednak swego w 79. minucie po fantastycznym uderzeniu z dystansu Milana Radina. Gospodarze wykorzystali nieporadność wrocławian przy rozegraniu piłki na własnej połowie, a Serb wykończył akcję trafieniem w okienko.
W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Michał Chrapek mógł doprowadzić do remisu, ale Marek Kozioł uratował swój zespół znakomitą interwencją.
W następnej serii spotkań Korona zmierzy się na wyjeździe z ŁKS-em Łódź, natomiast Śląsk podejmie na własnym terenie Jagiellonię Białystok.

Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Milan Radin (79).
Żółta kartka - Korona Kielce: Grzegorz Szymusik, Milan Radin. Śląsk Wrocław: Israel Puerto, Filip Markovic, Daniel Szczepan.
Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 3 651.
Korona Kielce: Marek Kozioł - Grzegorz Szymusik, Piotr Pierzchała, Ivan Marquez, Daniel Dziwniel - Matej Pucko, Adnan Kovacevic (89. Themistoklis Tzimopoulos), Marcin Cebula (66. Milan Radin), Erik Pacinda, Ivan Jukic - Michał Żyro (65. Michal Papadopulos).
Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Łukasz Broź, Israel Puerto, Wojciech Golla, Dino Stiglec - Lubambo Musonda (54. Filip Markovic), Michał Chrapek, Robert Pich, Jakub Łabojko (83. Diego Zivulic), Przemysław Płacheta - Erik Exposito (77. Daniel Szczepan).
Autor: jac/TG / Źródło: eurosport.pl, korona-kielce.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama