Eurosport
Klubowe Mistrzostwa Świata - Liverpool - CF Monterrey - wynik - relacja
📝
18/12/2019, 19:49 GMT+1
Liverpool pokonał meksykańskie CF Monterrey 2:1 i awansował do finału rozgrywanych w Dausze Klubowych Mistrzostw Świata. Piłkarze Jurgena Kloppa długo się jednak męczyli, a zwycięskiego gola dopiero w doliczonym czasie gry strzelił Roberto Firmino.
Foto: Eurosport
W finale Klubowych Mistrzostw Świata czeka już brazylijskie Flamengo. W półfinale zwycięzcy Copa Libertadores pokonali 3:1 triumfatorów azjatyckiej Ligi Mistrzów - Al-Hilal (Arabia Saudyjska).
Zdecydowanym faworytem drugiego półfinału był Liverpool. Klopp zabrał do Kataru swoich najlepszych piłkarzy, choć na mecz z Monterrey wystawił dość eksperymentalny skład. Od pierwszych minut na boisko nie wybiegli m.in. Virgil van Dijk (choroba), Trent Alexandr-Arnold, Roberto Firmino i Sadio Mane.
Szybki gol i odpowiedź
Już początek pierwszej połowy pokazał, że Liverpool powinien poradzić sobie z meksykańskim zespołem. W 12. minucie piłkarze Kloppa objęli prowadzenie po golu Naby'ego Keity. Całą robotę wykonał jednak Mohamed Salah. Egipcjanin przyjął piłkę, obrócił się z rywalem na plecach i posłał fantastyczne, prostopadłe podanie w pole karne. Keita odczytał jego intencje i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza.
Prowadzenie The Reds nie trwało jednak długo. Niespełna dwie minuty później angielski zespół przekonał się, jak bolesny może być brak van Dijka. Piłkarze Monterrey dośrodkowali piłkę z rzutu wolnego. W polu karnym Liveroolu zapanował chaos, z którego Meksykanie potrafili skorzystać. Pierwszy strzał dość niefortunnie - przed siebie - odbił Alisson. Przy dobitce z najbliższej odległości Rogelio Funesa nie miał już nic do powiedzenia.
Do przerwy mecz był dość wyrównany i Liverpool niespodziewanie remisował z Monterrey. Zespół z Ameryki Północnej nie pękł przed europejskim gigantem.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/09/3649760.jpg)
Foto: Eurosport
Bili głową w mur
Druga połowa również rozpoczęła się od zdecydowanych ataków piłkarzy z Europy. Przed szansą na strzelenie drugiego gola stanął Keita, ale w dogodnej sytuacji uderzył prosto w bramkarza. Monterrey próbowało się odgryźć, ale w decydujących momentach brakowało precyzji.
Z czasem Klopp decydował się na kolejne zmiany. Na boisku pojawili się Mane i Alexander-Arnold. Niemiec był wyraźnie poddenerwowany, wdarł się nawet w dyskusje z trenerem sędzią technicznym, za co został ukarany przez arbitra żółtą kartką.
Firmino bohaterem
W 85. minucie ofensywny tercet: Mane - Firmino - Salah był już w komplecie. Liverpool coraz mocniej napierał, ale rywale ofiarnie się bronili.
Dopiero w doliczonym czasie gry Alexander-Arnold udowodnił, dlaczego uważany jest za jednego z najlepszych prawych obrońców świata. Sprytnie dośrodkował w pole karne, a na piłkę nabiegł Firmino. Brazylijczyk uprzedził nie tylko obrońców, ale również bramkarza Monterrey, zapewniając Liverpoolowi upragnione zwycięstwo i awans do wielkiego finału.
CF Monterrey - Liverpool FC 1:2 (1:1)
Bramki: Rogelio Funes 14 - Naby Keita 12, Roberto Firmino 90+1
sobota, 21 grudnia
o 3. miejsce: CF Monterrey - Al-Hilal (godz. 15.30)finał: Liverpool - Flamengo Rio de Janeiro (18.30)
Autor: Skrz/TG/kwoj / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama