Huddersfield - Stoke: Kamil Grabara popełnił poważny błąd - Championship

Dodaj Eurosport do zaufanych źródeł w Google

Nie najlepiej nowy rok na angielskich boiskach przywitał Kamil Grabara. Polski bramkarz przyczynił się do wysokiej porażki Huddersfield Town ze Stoke City (2:5) w 26. kolejce Championship, popełniając fatalny błąd, gdy jego zespół utrzymywał korzystny rezultat. To nie pierwsza w ostatnich tygodniach kosztowna pomyłka 20-letniego zawodnika wypożyczonego z Liverpoolu.

Foto: Eurosport

Grabara trafił do Huddersfield w letnim oknie transferowym. W ekipie z zaplecza Premier League miał zbierać bezcenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości, lecz jak dotąd zawodzi w niższej klasie rozgrywkowej. Jego zespół ma zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.
Młody bramkarz regularnie dostaje szanse na zaprezentowanie swoich umiejętności. W całym sezonie opuścił zaledwie jedno spotkanie, jednak jego bilans nie przedstawia się imponująco. W 25 meczach przepuścił aż 42 gole. Tylko czterokrotnie udało mu się zachować czyste konto. Oczywiście trudno obarczać 20-latka winą na wszystkie niepowodzenia zespołu. Zawodzą wszystkie formacje, jednak Grabara szczególnie w ostatnich tygodniach miał sporo na sumieniu.

Nieprzemyślana interwencja

W ostatniej kolejce Championship młodzieżowy reprezentant Polski znacznie przyczynił się do bolesnej porażki Huddersfield 2:5 ze Stoke City. Obie ekipy bezpośrednio rywalizują o utrzymanie na zapleczu Premier League i tylko nieznacznie wyprzedzają drużyny znajdujące się pod kreską. W pierwszym noworocznym spotkaniu zespół Grabary miał szansę oddalić się od strefy spadkowej. W 50. minucie gry prowadził z rywalami 2:1. The Potters szybko doprowadzili jednak do wyrównania.
Przy stanie 2:2 piłkarze Stoke rozegrali rzut wolny, po którym gola sprezentował im właśnie polski bramkarz. W pozornie niegroźnej sytuacji zawodnik wypożyczony z Liverpoolu niepotrzebnie oddalił się od bramki. Wyszedł do piłki dośrodkowanej na skraj pola karnego, gdzie dwóch jego kolegów z zespołu walczyło o futbolówkę z jednym graczem przeciwników. Obrońcy mogli zażegnać niebezpieczeństwo, lecz piąstkowanie Grabary skomplikowało sytuację. Piłka po jego interwencji spadła bowiem pod nogi Tyrese'a Campbella, a napastnik bez trudu posłał ją do siatki nad zdezorientowanym Polakiem, który nie zdążył wrócić na swoją pozycję. Takie pomyłki są szczególnie piętnowane na angielskich boiskach, gdzie często dochodzi do starć na przedpolu.
- Nie wiem, co Kamil sobie myślał. Wiem, że jest młody, ale nie może ciągle popełniać błędów. Nasz Kam fatalnie to sobie obliczył, nie musiał wychodzić tak daleko. To przecież był skraj pola karnego, obrońcy mieli wszystko pod kontrolą. Nie wiem, dlaczego pomyślał, że musi wyjść tak daleko. Ale wyszedł - mówił po meczu wyraźnie rozczarowany trener Danny Cowley.

Gdyby nie błędy, zostałby w Liverpoolu

Był to również kolejny kosztowny błąd na koncie Grabary, który niewiele ponad dwa tygodnie wcześniej zawinił w konfrontacji z inną ekipą zamieszaną w walkę o utrzymanie w Championship. 14 grudnia Huddersfield mierzyło się z Wigan Athletic. W końcówce pierwszej odsłony przy bezbramkowym wyniku Polak podał piłkę wprost pod nogi napastnika znajdującego się tuż przed polem karnym, a ten bezlitośnie wykorzystał pomyłkę bramkarza.
Wówczas Cowley tłumaczył Grabarę skromnym doświadczeniem. - Kamil to młody chłopak i będzie popełniać błędy, tak jak czynią to bramkarze w jego wieku. Wyciągnie z nich jednak wnioski, gdyż ma zadatki na topowego golkipera. Gdyby nie popełniał pomyłek, nie opuszczałby Liverpoolu - przekonywał.
W nadchodzących kolejkach przekonamy się, czy szkoleniowiec w końcu nie straci zaufania do młodego zawodnika.

Kibice mają dość

Natomiast dość mają kibice zespołu z hrabstwa West Yorkshire. Duża część z nich w pomeczowych komentarzach domagała się powrotu piłkarza do Liverpoolu bądź odsunięcia od pierwszego składu. Niektórzy fani uznali, że szansę powinien dostać 20-letni wychowanek The Terriers Ryan Schofield. Nie zabrakło również ostrych słów, którymi określano bramkarski "kunszt" Grabary. Poniższe komentarze należą do najłagodniejszych.
Autor: jac/PO / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 2 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama