Fernando Torres o końcu kariery

Fernando Torres przedstawił na niedzielnej konferencji prasowej powody zakończenia kariery. Znakomity hiszpański napastnik chce się pożegnać w symbolicznym meczu na japońskiej ziemi, po czym zamierza odpocząć od futbolu. Zapowiedział, że jeśli wróci do Atletico Madryt, którego jest wychowankiem, to tylko by robić "rzeczy wielkie".

Foto: Eurosport

- Powody są wyłącznie osobiste. Czuję, że fizycznie i psychicznie docieram do etapu, w którym nie będę w stanie prezentować takiego poziomu, jaki bym chciał i nie chcę być aktywnym zawodnikiem, kiedy to już nastąpi. Nie chcę z perspektywy czasu spojrzeć wstecz i widzieć siebie na takim poziomie, więc to była łatwa decyzja - powiedział Torres.

Strzelał jak na zawołanie

35-letni Hiszpan występował m.in. w Atletico Madryt, Liverpoolu, Chelsea czy AC Milan. Jego najlepszy okres to czasy tych dwóch pierwszych klubów. W Atletico strzelał jak na zawołanie. W samej tylko lidze hiszpańskiej zdobył w trakcie dwóch pobytów w klubie 103 bramki. Tak samo dobrze było w Anglii, gdzie przez cztery lata strzelił 65 goli dla The Reds w Premier League. W kolejnych klubach licznik zaczął już powoli spadać.
Torres zapisał się również w historii hiszpańskiej kadry, strzelając zwycięskiego gola w finale Euro 2008, a także zdobywając dwa lata później w RPA jedyne jak dotąd mistrzostwo świata Hiszpanów.
- Wydaje mi się, że potrzebuję odpoczynku od codzienności futbolu. Przez tak wiele lat trenowałem każdego dnia, grałem na najwyższym poziomie każdego dnia. Chcę spędzić czas z rodziną i pomyślę o kolejnym kroku. Nie wiem, czy zajmę się trenowaniem czy zarządzaniem - przyznał.

Do rzeczy wielkich trzeba się przygotować

Wszystko wskazuje na to, że Torres, kiedy już odpocznie od piłki, ponownie zjawi się w Atletico. Pytanie tylko w jakiej roli. - Atletico Madryt to moje życie, więc niewykluczone, że pojawi się w przyszłości jakiś sposób do ponownego przecięcia się naszych dróg, ale nie natychmiast - zastrzegł.
picture

Foto: Eurosport

- Jeśli miałbym wrócić do Atletico, to tylko po to, by robić rzeczy wielkie, a do tego muszę się przygotować. Muszę się uczyć i zrozumieć, jak co funkcjonuje. Nie będę tylko twarzą na pokaz. Jeśli wrócę, to będzie to ważna funkcja, by pomóc klubowi wejść na inny poziom - zdradził.
Torres, który przez ostatni rok był zawodnikiem japońskiego Sagan Tosu, koniec kariery dokładnie zaplanował. W niczym nie ma przypadku. Teraz przed nim ostatnie dwa miesiące jako zawodnika J.League. Ostatnim meczem będzie spotkanie przeciwko drużynie Vissel Kobe. Jej barwy reprezentują byli koledzy z reprezentacji Hiszpanii Andres Iniesta i David Villa, z którymi Torres świętował triumfy z kadrą.

Symboliczna chwila

- Chcę, żeby to były intensywne miesiące, dam z siebie wszystko, żeby poprawić sytuację drużyny, która nie jest najlepsza - mówi doświadczony napastnik. Jego ekipa w kończącym się w sierpniu sezonie walczy o utrzymanie. Po 16 meczach Sagan Tosu zajmuje ostatnie miejsce w 18-zespołowej tabeli i traci trzy punkty do bezpiecznej strefy.
- Szukałem symbolicznego momentu na ostatni mecz i wydaje mi się, że to idealny wybór. Tak się złożyło, że Japonia dała mi możliwość pożegnania się z futbolem razem z moimi najbliższymi przyjaciółmi, czego bym sobie nigdy nie wymarzył - powiedział Torres.
Autor: kip / Źródło: eurosport.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama