Brazylijczyk Bruno może podpisać kontrakt z trzecioligowym klubem

Interesowała się nim Barcelona, potem wylądował w więzieniu, teraz ma szansę wrócić do piłki, ale już tej na najniższym szczeblu. W Brazylii znów głośno o Bruno Fernandesie de Souzie, który kilka lat temu został skazany przez sąd na 22 lata pozbawienia wolności za zlecenie zabójstwa kochanki. 34-letni dziś bramkarz jest blisko podpisania kontraktu z klubem trzeciej ligi brazylijskiej - Poços de

Foto: Eurosport

U szczytu kariery był 2009 roku. Jako gracz i kapitan Flamengo Rio de Janeiro zdobywał mistrzostwo Brazylii. Zaraz po tym sukcesie znalazł się na celowniku Barcelony, coraz części mówiono o tym, że lada moment zostanie powołany do reprezentacji Brazylii. Niedługo potem o piłce musiał zapomnieć.

Zlecił morderstwo, usłyszał wyrok

W 2010 roku został oskarżony o zamordowanie modelki Elizy Samudio, która zaledwie kilka miesięcy wcześniej urodziła jego syna. W toku trwającego prawie trzy lata śledztwa okazało się, że żonaty piłkarz zlecił zabójstwo kobiety, bo nie chciał płacić alimentów. undefined Bruno został skazany przez sąd na 22 lata więzienia.
Dwa lata temu Brazylia przeżyła szok. Na czas apelacji, zawodnik opuścił więzienie. Natychmiastowo podpisał kontrakt z Boa Esporte, drugoligowym klubem. Zdążył rozegrać tylko sześć spotkań i ponownie wrócił za kratki, po tym jak Sąd Najwyższy "odwołał decyzję o zawieszeniu jego kary".
picture

CC BY-SA 2.0 Alex Carvalho

Foto: Eurosport

Nowy kontrakt czeka

Teraz zawodnik ma szansę znów pojawić się na boisku. Jakim cudem? Jego karę złagodzono i od lipca odsiaduje wyrok na zasadach pobytu w zakładach półotwartych. Poza więzieniem spędza nawet kilkanaście godzin w ciągu doby.
Skorzystać z tego zamierza Poços de Caldas FC. W rozmowie z gazetą "O Globo" prezes tego klubu Paulo Cesar da Silva potwierdził, że 34-latek powinien podpisać w najbliższych dniach umowę. Potem zostanie oficjalnie przedstawiony jako nowy zawodnik.
picture

Foto: Eurosport

Aby do tego doszło, Bruno potrzebuje zezwolenia władz sądowych, które umożliwią mu regularne stawianie się na treningach zespołu.
Jak wyjaśniła jego prawniczka, warunkiem uzyskania zgody jest to, aby bramkarz meldował się codziennie w Varginhi, gdzie mieszka. Miejscowość ta jest oddalona od Poços de Caldas o 160 kilometrów.

"Gratulujemy inicjatywy"

Pomysł ściągnięcia do klubu Bruno nie spodobał się mieszkańcom Pocos. Portal gazety "O Globo" opublikował komentarze kilku z nich. Oto kilka wpisów, które pojawiły się w ostatnich dniach w mediach społecznościowych.
"Gdyby Brazylia była poważnym krajem, morderca musiałby odbyć karę w więzieniu do ostatniego dnia". "Gratulujemy inicjatywy. To świetnie, że dajecie ludziom drugą szansę. Teraz dajcie kolejną Elizie Samudi. "Praca społeczna polega na pomaganiu dzieciom i młodzieży w tym, aby miały lepszą przyszłość. Zatrudniając Bruno tego nie robicie". "W naszym regionie mamy wielu młodych, utalentowanych graczy. To oni powinni trenować w klubie" - pisali internauci.
Historia się powtarza. Kiedy dwa lata temu Brazylijczyk wiązał się z Boa Esporte, kibice tego zespołu także sprzeciwiali się zatrudnieniu zawodnika. Wielu z nich odwróciło się od drużyny. Jeszcze bardziej bolesne okazały się być decyzje sponsorów, którzy z dnia na dzień zrezygnowali z finansowania klubu.
Autor: TG / Źródło: globoesporte.globo.com, eurosport.pl
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama