Mount Everest. Kolejne ofiary przeludnienia

Rośnie liczba ofiar wśród próbujących się dostać w tym roku na Mount Everest. W czwartek w okolicach najwyższego szczytu świata (8848 m n.p.m.) śmierć poniosły trzy kolejne osoby. W tym tygodniu już siedem, czyli więcej niż podczas całego zeszłorocznego sezonu. Dramatyczne statystyki to efekt wydania zbyt dużej liczby zezwoleń na wyprawę.

Foto: Eurosport

Letni sezon wejść rozpoczął się 15 maja. W tym roku Nepal przyznał 381 licencji na wejścia (dla obcokrajowców każda kosztuje 11 tysięcy dolarów). Większość wspinaczy bierze sobie do pomocy lokalnych przewodników. Oszacowano już, że szlakiem od strony Nepalu przejdzie łącznie 750 osób.
Na trasie roi się od turystów. W sieci furorę robi zdjęcie wykonane przez jednego z nich. Widać na nim grzbiet góry i tłoczących się na nim ludzi. Kolejka jest niesamowita. To także efekt pogody. Ta jest zaskakująco dobra, więc grupy chcą ją wykorzystać i dostać się na Mount Everest jak najszybciej.
picture

Foto: Eurosport

"Utknął w korku"

Wielogodzinne oczekiwanie na takiej wysokości odbiło się na kondycji wielu osób. Trzy ostatnie ofiary pochodzą z Indii. To: Anjali Sharad Kulkarni, Kalpana Das i Mihal Ashpak Bagwan. Wszyscy zginęli podczas schodzenia. - Bagwan zmarł z powodu odwodnienia i przemęczenia po tym jak wpadł w korek - poinformował Keshab Paudel z agencji turystycznej, która zajmowała się wyprawą zmarłego wspinacza. - Nie wiemy jak długo utrzymywał się zator i ile osób się w nim znalazło - mówił Paudel.
Z kolei Lhakpa Sherpa, pracująca dla innej firmy, przyznała, że będąca jej klientką Kulkarni dwukrotnie zasłabła. Najpierw na szczycie, a potem w trakcie schodzenia. Za drugim razem nie odzyskała już przytomności.
Według gazety "New York Times", dwukrotnie zasłabł także Amerykanin Donalda Lyna Casha, którego również nie dało się uratować.
We wcześniejszych dniach śmierć poniósł nepalski przewodnik oraz dwóch wspinaczy - z Austrii i Irlandii.

Coraz tańsze wyprawy

Liczba wspinaczy chcących dostać się na najwyższy szczyt świata w ostatnich latach gwałtownie wzrosła. W tym roku, mimo apeli, nic się nie zmieniło. Według indyjskiej firmy medialnej NDTV wynika to z silnej konkurencji między organizatorami wycieczek, a co za tym idzie - spadkiem cen.
Oprócz wspomnianych 750 osób wspinających się po nepalskiej stronie, kolejne 140 przygotowuje się do wejścia na Everest od strony tybetańskiej. To może sprawić, że padnie rekord frekwencji z zeszłego roku, gdy na szczycie pojawiło się 807 osób. Od pierwszego wejścia na Everest, w 1953 roku, stanęło na nim łącznie 5000 osób. Nikt tak naprawdę nie wie, ile osób w trakcie wspinaczki poniosło śmierć. Szacuje się, że ofiar mogło być około 300.
Autor: TG / Źródło: reuters, bild,de, PAP
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama