Niki Lauda o powrocie do zdrowia po transplantacji płuc

Legendarny kierowca Formuły 1 Niki Lauda cztery miesiące temu przeszedł transplantację płuc. Choroba zagrażała życiu 69-latka. W pierwszym wywiadzie po operacji Austriak przyznał, że okres rekonwalescencji był trudniejszy niż w 1976 roku, gdy nieomal spłonął w wypadku na torze.

Foto: Eurosport

- Powiem szczerze, że w ogóle się nie bałem, ale było gorzej niż na Nuerburgringu. Znalazłem się w rękach znakomitych specjalistów. Miałem do nich pełne zaufanie. Wiedziałem, że będzie ciężko i w takich momentach możesz zrobić tylko jedno - walczyć. Zawsze tak działałem i działam -powiedział w rozmowie z włoskim dziennikiem "La Gazzetta dello Sport".

List od Vettela

To nie był pierwszy bój Laudy o życie. W 1976 roku podczas Grand Prix Niemiec na torze Nuerburgring Austriak miał groźny wypadek, w wyniku którego został uwięziony w płonącym bolidzie. Poważnym oparzeniom uległa twarz kierowcy i płuca.
- W tamtym czasie spędziłem w szpitalu miesiąc albo trochę więcej. Byłem poparzony, ale szybko wyszedłem – wspomniał trzykrotny mistrz świata, który w ówczesnym sezonie ominął tylko dwa wyścigi.
Lauda zdradził, że teraz, podczas pobytu w szpitalu, otrzymał list od czterokrotnego mistrza świata i kierowcy zespołu Ferrari Sebastiana Vettela, co bardzo go zaskoczyło.
- Jedna rzecz bardzo mnie ucieszyła. To pełen miłych słów list własnoręcznie napisany przez Sebastiana Vettela. Nie spodziewałem się tego. Kierowcy zwykle się tak nie zachowują. Ścigają się i basta, ale on jest wspaniałą osobą - oznajmił 69-latek.
Autor: kip / Źródło: Eurosport
dołącz do Ponad 3 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama