Eurosport
Mick Schumacher już robi furorę w Formule 1
📝
03/04/2019, 09:15 GMT+2
Mick Schumacher zaliczył pierwszy dzień testów w Formule 1 - w tym samym zespole, w którym jego ojciec Michael wywalczył pięć z siedmiu tytułów mistrza świata. Debiut był na tyle udany, że od razu pojawiły się pytania, kiedy "Schumi" junior pojedzie w F1 jako kierowca wyścigowy.
Foto: Eurosport
Papa Schumacher definitywnie zakończył starty w Formule 1 w 2012 roku. Siedem lat później jego syn 20-letni Mick jest na najlepszej drodze, by w F1 podtrzymać tradycje rodziny. W królewskiej serii startował też przecież jego wujek Ralf Schumacher.
11 lat po ojcu
Kariera młodego "Schumiego" rozwija się w zawrotnym tempie. W zeszłym sezonie niemiecki kierowca został mistrzem Europy jeszcze w Formule 3. Na ten sezon przeniósł się do Formuły 2, skąd jeden krok do elity. O Formułę 1 Mick zaczął się zresztą ocierać. Na testach w Bahrajnie pełni rolę kierowcy testowego.
We wtorek Schumacher junior zasiadł w czerwonym bolidzie Ferrari dokładnie 11 lat po swoim ojcu. W 2008 roku Michael Schumacher, w trakcie czteroletniej przerwy od startów w F1, sprawdzał bolid Ferrari na testach w Barcelonie. Choć karierę oficjalnie zakończył w 2012 roku jako kierowca Mercedesa, to Ferrari, którym jeździł w latach 1997-2006, zawsze uznawane było za jego stajnię.
Tak też może być w przypadku jego syna. Mick Schumacher został objęty programem Ferrari Driver Academy. Z włoskiej akademii wyszedł między innymi 21-letni Charles Leclerc, który w tym sezonie jeździ dla Ferrari, a w weekend w Grand Prix Bahrajnu otarł się o zwycięstwo.
"Jak u siebie w domu"
20-letni Schumacher nie ma na koncie jeszcze żadnego startu, a jego doświadczenie w F1 zamyka się w jednym dniu testów. We wtorek na torze Sakhir spisał się jednak rewelacyjnie, wykręcając drugi czas. Przejechał 56 okrążeń.
- Bardzo mi się podobało. W boksie od początku czułem się jak u siebie w domu, bo wiele osób zna mnie od małego - cieszył się Mick Schumacher, a uśmiech nie schodził z jego twarzy.
Pierwszego dnia testów w Bahrajnie szybszy był tylko Max Verstappen z Red Bulla. Natychmiast pojawiły się więc plotki, że młody Schumacher może wygryźć z fotela kierowcy wyścigowego Sebastiana Vettela, choć 31-letni czterokrotny mistrz świata ma kontrakt z Ferrari do końca 2020 roku.
Nieprzypadkowe nazwisko
Obóz 20-letniego Schumachera podchodzi do tych rewelacji z dużym dystansem, bo przed młodym kierowcą do Formuły1 jeszcze długa droga.
- Nie ma pośpiechu. Najważniejsze jest to, żeby pewnego dnia, oby nie za późno, Mick trafił do Formuły 1 i został w niej na długie lata - powiedział na antenie Sky Sports jego menedżer Nicolas Todt.
To też nazwisko nieprzypadkowe dla Schumacherów. Przez lata jego ojciec, Jean Todt, był szefem Michaela Schumachera w czasach jego świetności w Ferrari.
Todt chciałby, żeby jego podopieczny podążył śladami Leclerca, który jest rewelacją sezonu. - Celem Micka nie jest znalezienie się w Formule 1 jak najszybciej, tylko trafienie do niej jak najlepiej przygotowanym, tak jak to było w przypadku Leclerca - podkreślił menedżer perspektywicznego kierowcy.
"Widzę w nim Michaela"
W Bahrajnie "Schumi" junior może liczyć na pełne wsparcie rodziny. Na żywo dopingują go matka Corinna i babcia Gabriele, które w weekend przyjechały na Grand Prix Bahrajnu i zostały, żeby zobaczyć Micka w akcji.
Jego rozwój z wypiekami na twarzy obserwuje też Ross Brawn, szef Michaela Schumachera z Ferrari. - To ekscytujące. Bardzo wyraźnie widzę w Micku Michaela. Wspaniale byłoby mieć go w Formule 1. Na tym młodym chłopaku ciąży niewyobrażalna presja. Mam tylko nadzieję, że ludzie zachowają umiar i nie będą mieli wobec niego nierealnych oczekiwań - zaapelował na antenie BBC.
W środę, drugiego dnia testów w Bahrajnie, młody Schumacher pojedzie w barwach partnerskiej dla Ferrari stajni Alfa Romeo Racing, robiąc kolejny krok w kierunku regularnych startów w F1.
Autor: łup / Źródło: Eurosport.pl, Sky Sports, BBC
Powiązane tematy
Reklama
Reklama