George Russell: Z Robertem Kubicą współpraca zamiast rywalizacji

Dodaj Eurosport do zaufanych źródeł w Google

Współpraca zamiast rywalizacji. Tak ma wyglądać układ w Williamsie w nowym sezonie, kiedy to kierowcami wyścigowymi będą Robert Kubica i George Russell. W Formule 1 takie podejście to rzadkość.

Foto: Eurosport

W każdym zespole zwykle dochodzi do rywalizacji pomiędzy kierowcami. Nieraz ta wykracza poza zdrowe granice, co pokazali Max Verstappen i Daniel Ricciardo w tegorocznym Grand Prix Azerbejdżanu. Na ostatniej prostej okrążenia toru ulicznego w Baku Ricciardo rozpędził się na tyle, że zdecydował się na atak od wewnętrznej. Kiedy Verstappen zorientował się w poczynaniach kolegi, skorygował swój tor jazdy tak, by zablokować możliwość wyprzedzenia. Zrobił to jednak w ostatniej chwili, przez co Ricciardo nie zdołał zareagować i uderzył w tył samochodu Holendra. Kraksa wyeliminowała ich z dalszej jazdy.

Miarka się przebrała

Bardzo gorąco było również w Force India w sezonie 2017. Wówczas Esteban Ocon i Sergio Perez ścierali się ze sobą niemal w każdym GP. Miarka się przebrała w Belgii. Już na pierwszym okrążeniu, na prostej po zakręcie La Source, doszło pomiędzy nimi do kontaktu. Wówczas skończyło się na przekleństwach w komunikatach radiowych, ale sprawa miała dalszy ciąg. Na półmetku, w tym samym miejscu, Perez tak ostro próbował zepchnąć Ocona, aż w końcu przednie skrzydło Francuza uderzyło w oponę Meksykanina, która po chwili eksplodowała. Obaj musieli zjechać do alei serwisowej. Od tego momentu kierownictwo zespołu nałożyło na nich zakaz rywalizacji na torze.
Sezon wcześniej zła krew zaatakowała Mercedesa. W najmocniejszym zespole w stawce ścigało się dwóch wyśmienitych kierowców - Lewis Hamilton i Nico Rosberg. Obaj walczyli pomiędzy sobą o zwycięstwa, przez co często dochodziło do bezpardonowych ataków. Tak było m.in. w Grand Prix Hiszpanii. Już na pierwszym okrążeniu Hamilton agresywnie zjechał do wewnętrznej, chcąc wyprzedzić Rosberga. Ten jednak zamknął mu możliwość ataku. Brytyjczyk wpadł na trawę, stracił panowanie nad samochodem, obrócił się o 90 stopni i uderzył w kolegę z zespołu. Części samochodów i kurz wzbiły się w powietrze, zaciekła rywalizacja zakończyła się rozczarowaniem, złością i zerowym dorobkiem punktowym.

Zdrowa rywalizacja

Zdecydowanie inna sytuacja ma panować w Williamsie, gdzie kierowcami wyścigowymi w przyszłym sezonie będą Robert Kubica i George Russell. Przekonywał o tym ten drugi w rozmowie z portalem Racer.com. - Nasz cel jest jasny. Chcemy, żeby Williams znów walczył o punkty i znalazł się w środku stawki. Dlatego Robert nie jest moim rywalem. Pokonanie kolegi z zespołu, aby nie być ostatnim, nie przyniesie radości i chwały. Razem z Robertem będziemy pracować na to, by zespół wrócił na odpowiednie miejsce, a później porównamy nasze wyniki - zapowiedział 20-latek.
Sezon 2018 był dla Williamsa bardzo trudny. Samochód odstawał od reszty stawki, przez co w klasyfikacji konstruktorów zespół z Grove zajął ostatnią lokatę. Zespół potrzebował zmian i nowych rozwiązań. Tym bardziej wybór Russella oraz Kubicy może okazać się mieszanką idealną.

Szansa na lepsze jutro

Brytyjczyk to ogromny talent. 20-latek trafił pod skrzydła Mercedesa, gdzie w programie juniorskim szlifował swoje umiejętności. Oprócz startów w kilku sesjach treningowych Russell triumfował również w Formule 2, która jest ostatnim sprawdzianem przed F1. Natomiast Polak ma za sobą wieloletnie doświadczenie w królowej sportów motorowych z lat 2006-2010.
Wówczas reprezentował m.in. BMW Sauber. W 2008 roku odniósł jedyne zwycięstwo w F1, triumfując w Grand Prix Kanady. Jego rozwój powstrzymał wypadek w rajdzie Ronde di Andora z 2011 roku, ale ostatecznie w 2018 wrócił do F1. Trafił do Williamsa, gdzie pełnił rolę kierowcy rezerwowego i rozwojowego. Od nowego sezonu znów powalczy o punkty.
Talent Russella oraz doświadczenie Kubicy to szansa na lepsze jutro dla Williamsa. W tę wierzy 20-latek, który dodatkowo komplementuje Polaka. - Bardzo się cieszę z tej współpracy. Kubica to talent czystej wody. Jest niezwykle zmotywowany do pracy i ma ogromną wiedzę techniczną. Wszyscy wiedzą, że za Williamsem trudny rok. Myślę jednak, że jego doświadczenie i moja wiedza po pracy z Mercedesem wniosą bardzo dużo do zespołu - wyjaśnił Brytyjczyk.
Pierwszy sprawdzian słów Russella oraz możliwości Williamsa dopiero w marcu 2019 roku, kiedy odbędzie się Grand Prix Australii.
Autor: dm/łup/kwoj / Źródło: Eurosport
dołącz do Ponad 2 milionów użytkowników w aplikacji
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, wynikami i wydarzeniami na żywo
Pobierz
Udostępnij
Reklama
Reklama